07.09.2023, 01:22 ✶
- Wybaczam - oznajmił wielkodusznie, uśmiechając się do niej łaskawie. Następnie podniósł filiżankę i upił parę łyków herbaty. Nie zawsze pijał ją z cukrem, jeśli już chodziło o świętokradczość tego czynu, ale teraz czuł, ze potrzebował nieco więcej energii. Dlatego też jego herbata było okrutnie mocna i równie słodka. Pił ją jednak bez mrugnięcia okiem.
- Nie piję herbaty, żeby się rozgrzać, to po pierwsze - poinformował ją z jakże stoickim spokojem, zwyczajnie ją małpując. - A zimno, no cóż, jest i co mam z tym zrobić? Jest prawie lato, to mi się wiesz, wyrównuje ta temperatura, szczególnie kiedy jest na zewnątrz, bo pogoda jak na razie dopisuje. - brzmiał, jakby wyjawiał jej właśnie największe sekrety na doskonale znany mu temat. Ekspert, pewnie ktoś mógłby pomyśleć, ale zdawał sobie sprawę, że na Florence takie słowa raczej nie działały.
- W dużym skrócie, że nic mi nie jest i bardzo imponuje im moja wycieczka do Limbo - uśmiechnął się do niej zdawkowo, zastanawiając się, od kiedy niby to ona jest ekspertem w kwestii Zimnych. Wypisywali takie szczegóły w gazetach czy może upolowała kogoś z trójki, która obudziła się wcześniej?
- Słucham?! - zapytał, autentycznie oburzony jej oskarżeniami. - Wypraszam sobie takie oszczerstwa. Żeby od razu że z nekrofilskimi? - zmarszczył brwi. W odrobinie zimna nie było jeszcze nic złego i jakby jakiejś pannie się to podobało, to by nawet nie narzekał, ale do tej pory to jedno, konkretne słowo którego użyła, absolutnie nie przespacerowało mu się po głowie. Teraz jednak poczuł się, jakby nagle ktoś wybudził go w bardzo niemiły sposób.
Nie musiała powtarzać dwa razy, bo osiągnęła swój cel. Atreus już rozpinał ze złością guziki koszuli i zrywał ją wręcz z siebie, kiedy już tylko mógł. W sumie to nawet nie rozpiął jej do końca tylko na tyle, żeby móc ściągnąć ją przez głowę.
- Dawaj ten swój stetoskop czy co tam masz - rzucił obrażony, mierząc ją spojrzeniem. - Wiesz, mogłabyś się chociaż zainteresować, jak tam moja połamana ręka, albo te wszystkie poparzenia, ale nieee, bo przecież to, że te akurat obrażenia faktycznie bolały, to nie ma znaczenia. Wiesz jakie to uczucie, kiedy ktoś zaklęciem wyłamuje ci wszystkie palce w dłoni? Bo ja tak.
- Nie piję herbaty, żeby się rozgrzać, to po pierwsze - poinformował ją z jakże stoickim spokojem, zwyczajnie ją małpując. - A zimno, no cóż, jest i co mam z tym zrobić? Jest prawie lato, to mi się wiesz, wyrównuje ta temperatura, szczególnie kiedy jest na zewnątrz, bo pogoda jak na razie dopisuje. - brzmiał, jakby wyjawiał jej właśnie największe sekrety na doskonale znany mu temat. Ekspert, pewnie ktoś mógłby pomyśleć, ale zdawał sobie sprawę, że na Florence takie słowa raczej nie działały.
- W dużym skrócie, że nic mi nie jest i bardzo imponuje im moja wycieczka do Limbo - uśmiechnął się do niej zdawkowo, zastanawiając się, od kiedy niby to ona jest ekspertem w kwestii Zimnych. Wypisywali takie szczegóły w gazetach czy może upolowała kogoś z trójki, która obudziła się wcześniej?
- Słucham?! - zapytał, autentycznie oburzony jej oskarżeniami. - Wypraszam sobie takie oszczerstwa. Żeby od razu że z nekrofilskimi? - zmarszczył brwi. W odrobinie zimna nie było jeszcze nic złego i jakby jakiejś pannie się to podobało, to by nawet nie narzekał, ale do tej pory to jedno, konkretne słowo którego użyła, absolutnie nie przespacerowało mu się po głowie. Teraz jednak poczuł się, jakby nagle ktoś wybudził go w bardzo niemiły sposób.
Nie musiała powtarzać dwa razy, bo osiągnęła swój cel. Atreus już rozpinał ze złością guziki koszuli i zrywał ją wręcz z siebie, kiedy już tylko mógł. W sumie to nawet nie rozpiął jej do końca tylko na tyle, żeby móc ściągnąć ją przez głowę.
- Dawaj ten swój stetoskop czy co tam masz - rzucił obrażony, mierząc ją spojrzeniem. - Wiesz, mogłabyś się chociaż zainteresować, jak tam moja połamana ręka, albo te wszystkie poparzenia, ale nieee, bo przecież to, że te akurat obrażenia faktycznie bolały, to nie ma znaczenia. Wiesz jakie to uczucie, kiedy ktoś zaklęciem wyłamuje ci wszystkie palce w dłoni? Bo ja tak.