07.09.2023, 01:33 ✶
- Atreus – westchnęła Florence. – Badałam Mavelle Bones i przyjaźnię się z Patrickiem Stewardem od dwudziestu lat.
Nie, nie była specjalnie zaskoczona, że o tym drugim nie wiedział – to w końcu był Atreus. Prawdopodobnie nie zauważyłby nawet, gdyby wpadł na Stewarda na schodach własnego domu. Ale Florence owszem, upolowała dwójkę z pozostałej trójki Zimnych, a właściwie to nawet trójkę, bo z Victorią też przecież rozmawiała. Nie było więc mowy, że kupi bajeczkę o tym, że to zimno właściwie w ogóle nie przeszkadza.
A poza tym nie była może specjalistką od Zimnych, ale na nekromancji znała się prawdopodobnie lepiej niż sporo kapłanek i sam Bulstrode. Nie z praktyki wprawdzie, ale musiała wiedzieć pewne rzeczy, by rozpoznawać klątwy, które chciała złamać.
Z trudem powstrzymała uśmiech, cisnący się na usta na jego oburzenie. Znali się dostatecznie długo, aby każde potrafiło zmanipulować do pewnego stopnia drugie – w czym pewnie zresztą pomagała krew Prewettów. Chociaż nawet Florence nie spodziewała się, że reakcja będzie aż tak żywiołowa.
– Cóż, w gruncie rzeczy… w pewnym sensie byliście wśród zmarłych – mruknęła, podnosząc się. Sięgnęła jednak nie po stetoskop, a po różdżkę. – I jedno z was wróciło też z klątwą, więc dobrze przekonać się, czy nie masz podobnej, nie uważasz? – zasugerowała, machając różdżką jednocześnie i zaczynając od serii podstawowych zaklęć diagnostycznych. Chciała sprawdzić puls, pracę serca, temperaturę ciała – by upewnić się, czy jest dokładnie taka sama, jak u pozostałych Zimnych.
– Z tego, co wiem, nastawiono ją jeszcze w namiocie i wierzę, że kapłanki podały ci eliksiry. Pełen proces gojenia powinien już się zakończyć – powiedziała, chociaż wyraz twarzy nieco jej złagodniał. Tak, Florence była trochę za miękka, gdy szło o jej krewnych, i naprawdę poruszało ją, że ktoś wyłamał zaklęciem palce jej bratu. Wiedziała, że Orion i Atreus wybrali niebezpieczną ścieżkę, ale to nie oznaczało, że łatwo było pogodzić się z takimi obrażeniami. – Czy zaobserwowałeś jakieś efekty uboczne poza tym zimnem? Byłeś w znacznie gorszym stanie niż reszta.
Do tego stopnia, że zdaniem uzdrowicieli miał umrzeć. Nie trafił do kowenu bez powodów…
Nie, nie była specjalnie zaskoczona, że o tym drugim nie wiedział – to w końcu był Atreus. Prawdopodobnie nie zauważyłby nawet, gdyby wpadł na Stewarda na schodach własnego domu. Ale Florence owszem, upolowała dwójkę z pozostałej trójki Zimnych, a właściwie to nawet trójkę, bo z Victorią też przecież rozmawiała. Nie było więc mowy, że kupi bajeczkę o tym, że to zimno właściwie w ogóle nie przeszkadza.
A poza tym nie była może specjalistką od Zimnych, ale na nekromancji znała się prawdopodobnie lepiej niż sporo kapłanek i sam Bulstrode. Nie z praktyki wprawdzie, ale musiała wiedzieć pewne rzeczy, by rozpoznawać klątwy, które chciała złamać.
Z trudem powstrzymała uśmiech, cisnący się na usta na jego oburzenie. Znali się dostatecznie długo, aby każde potrafiło zmanipulować do pewnego stopnia drugie – w czym pewnie zresztą pomagała krew Prewettów. Chociaż nawet Florence nie spodziewała się, że reakcja będzie aż tak żywiołowa.
– Cóż, w gruncie rzeczy… w pewnym sensie byliście wśród zmarłych – mruknęła, podnosząc się. Sięgnęła jednak nie po stetoskop, a po różdżkę. – I jedno z was wróciło też z klątwą, więc dobrze przekonać się, czy nie masz podobnej, nie uważasz? – zasugerowała, machając różdżką jednocześnie i zaczynając od serii podstawowych zaklęć diagnostycznych. Chciała sprawdzić puls, pracę serca, temperaturę ciała – by upewnić się, czy jest dokładnie taka sama, jak u pozostałych Zimnych.
– Z tego, co wiem, nastawiono ją jeszcze w namiocie i wierzę, że kapłanki podały ci eliksiry. Pełen proces gojenia powinien już się zakończyć – powiedziała, chociaż wyraz twarzy nieco jej złagodniał. Tak, Florence była trochę za miękka, gdy szło o jej krewnych, i naprawdę poruszało ją, że ktoś wyłamał zaklęciem palce jej bratu. Wiedziała, że Orion i Atreus wybrali niebezpieczną ścieżkę, ale to nie oznaczało, że łatwo było pogodzić się z takimi obrażeniami. – Czy zaobserwowałeś jakieś efekty uboczne poza tym zimnem? Byłeś w znacznie gorszym stanie niż reszta.
Do tego stopnia, że zdaniem uzdrowicieli miał umrzeć. Nie trafił do kowenu bez powodów…