07.09.2023, 01:35 ✶
Wywrócił oczami i gdyby tylko to było możliwe, to ten gest przeniósłby go na inny plan egzystencji. No tak, bo wyglądał pewnie na takiego, kto dla zabicia czasu zbierał kamienie i ciskał nimi w okna. Może gdyby miał moment, to by się nad tą kwestią jakoś bardziej zastanowił, a tak tylko uznał, że to co mówiła było zwyczajnie głupim przytykiem, biorąc pod uwagę jej irytację w głosie.
Kiedy zaczęła gadać, zwyczajnie na nią patrzył. Patrzył i dalej patrzył, może nieco szerzej otwierając oczy, albo lekko unosząc brwi. Że co słucham przepraszam? Czyli tak to działało, że mogła szpiegować wszystkie jego głupie próby podbojów, albo raczej umilenia sobie życia? I co właściwie wtedy się dział, też ją skręcało?
- Wszystkich? - powtórzył głucho, na moment nie patrząc na nią, a przez nią. Cholera, miał wrażenie, że tego mogło być nawet więcej niż jej wycieczek. Chociaż w sumie może to działało jakoś specyficznie? Może chodziło o same poważne randki, a nie tylko głupie flirty, które odbywały się na porządku dziennym?
Kiedy jednak wreszcie doszli do odpowiedzi na ostatnie jego pytanie, rzuciła mu jakąś bzdurę. Najbardziej oklepany tekst, jaki można właśnie rzucić w takim momencie. Skrzywił się automatycznie, wzdychając z boleścią i uciekając spojrzeniem do nieba, jakby szukał tam pomocy jakiejś siły wyższej.
- Przekonajmy się - rzucił wreszcie, nieco nachylając się w jej stronę. Nieznacznie tylko, jakby chcąc tym drobnym gestem podkreślić, żeby faktycznie spróbowała wymyśleć coś innego niż zwykłe opatrywanie bliżej niesprecyzowanej osoby.
Kiedy zaczęła gadać, zwyczajnie na nią patrzył. Patrzył i dalej patrzył, może nieco szerzej otwierając oczy, albo lekko unosząc brwi. Że co słucham przepraszam? Czyli tak to działało, że mogła szpiegować wszystkie jego głupie próby podbojów, albo raczej umilenia sobie życia? I co właściwie wtedy się dział, też ją skręcało?
- Wszystkich? - powtórzył głucho, na moment nie patrząc na nią, a przez nią. Cholera, miał wrażenie, że tego mogło być nawet więcej niż jej wycieczek. Chociaż w sumie może to działało jakoś specyficznie? Może chodziło o same poważne randki, a nie tylko głupie flirty, które odbywały się na porządku dziennym?
Kiedy jednak wreszcie doszli do odpowiedzi na ostatnie jego pytanie, rzuciła mu jakąś bzdurę. Najbardziej oklepany tekst, jaki można właśnie rzucić w takim momencie. Skrzywił się automatycznie, wzdychając z boleścią i uciekając spojrzeniem do nieba, jakby szukał tam pomocy jakiejś siły wyższej.
- Przekonajmy się - rzucił wreszcie, nieco nachylając się w jej stronę. Nieznacznie tylko, jakby chcąc tym drobnym gestem podkreślić, żeby faktycznie spróbowała wymyśleć coś innego niż zwykłe opatrywanie bliżej niesprecyzowanej osoby.