07.09.2023, 01:46 ✶
Tak, była zirytowana, pewnie równie mocno jak on. Zabrzmiało to w głosie, na pewno uwidoczniło się i w aurze. Ciężko było się nie irytować w takiej sytuacji - zwłaszcza, że miała za sobą naprawdę ciężki dzień. Jego prześladowało nieprzyjemne uczucie, że ona jest w niebezpieczeństwie, a z kolei ona omal nie straciła jednej z najlepszych przyjaciółek.
- Właściwie… to nie wiem, czy wszystkich. Skąd mam wiedzieć? Przecież cię nie szpieguję. Nie podam ci nawet dat, bo nie wpadłam na to, żeby je zapisywać i przedstawiać kalendarz - oświadczyła. Chociaż prawdopodobnie nie, nie czuła wszystkiego, skoro ta głupia więź działała tylko wtedy, kiedy działo się coś, co uznałbyś za zdradę będąc w związku. Brenna nie była nigdy aż tak zazdrosna, żeby miała się przejmować jakimś uśmiechem, obejrzeniem czy pojedynczą uwagą. Ale nie miała zielonego pojęcia, jak to działa.
Do wczoraj w gruncie rzeczy sądziła, że nie działa wcale. Że to jakieś jej urojenia.
Zawahała się, ale w końcu spojrzała mu prosto w oczy. Chciał się przekonać? Proszę bardzo, w końcu i tak niedługo rozejdą się plotki o wizycie jej i Victorii w Mungu, a Lestrange prawdopodobnie zgłosi za parę dni wszystko do Biura Aurorów. To był na szczęście ten przypadek, gdy Brenna nie robiła absolutnie nic nielegalnego. Albo bardzo, bardzo nieoficjalnego.
Ale też to pytanie i naciski na odpowiedź udowadniały, że miała problem. Duży problem.
– Świetnie. Proszę bardzo. Znaleźliśmy ciało ukryte od dwudziestu lat na Nokturnie, sprawdzaliśmy ślady, poszliśmy aresztować ojca tej dziewczyny, a on nie poszedł po dobroci i próbował nas pozabijać. A kiedy wreszcie przyszłam do domu i grzecznie położyłam się spać, wciągnęło mnie do snów mojej przyjaciółki, którą właśnie ktoś próbował zamordować. Z dużym zaangażowaniem, więc starałam się go powstrzymać. Kiedy się obudziłam, pobiegłam prosto do niej, znalazłam ją w kałuży krwi, ale że akurat ktoś inny też zajrzał do jej sypialni, każde z nas uznało, że to drugie ją zaatakowało i prawdopodobnie pozbijalibyśmy się nawzajem, gdyby nie powstrzymał nas skrzat. Zadowolony? – wyrzuciła z siebie, prawie jednym ciągiem, z prędkością mugolskiego karabinu maszynowego. I tak pomijając pewne drobiazgi, jak to, że rzucała się na mężczyznę z nożem, i że ten ktoś w sypialni był wampirem, więc biła się z bardzo wściekłym krwiopijcą.
- Właściwie… to nie wiem, czy wszystkich. Skąd mam wiedzieć? Przecież cię nie szpieguję. Nie podam ci nawet dat, bo nie wpadłam na to, żeby je zapisywać i przedstawiać kalendarz - oświadczyła. Chociaż prawdopodobnie nie, nie czuła wszystkiego, skoro ta głupia więź działała tylko wtedy, kiedy działo się coś, co uznałbyś za zdradę będąc w związku. Brenna nie była nigdy aż tak zazdrosna, żeby miała się przejmować jakimś uśmiechem, obejrzeniem czy pojedynczą uwagą. Ale nie miała zielonego pojęcia, jak to działa.
Do wczoraj w gruncie rzeczy sądziła, że nie działa wcale. Że to jakieś jej urojenia.
Zawahała się, ale w końcu spojrzała mu prosto w oczy. Chciał się przekonać? Proszę bardzo, w końcu i tak niedługo rozejdą się plotki o wizycie jej i Victorii w Mungu, a Lestrange prawdopodobnie zgłosi za parę dni wszystko do Biura Aurorów. To był na szczęście ten przypadek, gdy Brenna nie robiła absolutnie nic nielegalnego. Albo bardzo, bardzo nieoficjalnego.
Ale też to pytanie i naciski na odpowiedź udowadniały, że miała problem. Duży problem.
– Świetnie. Proszę bardzo. Znaleźliśmy ciało ukryte od dwudziestu lat na Nokturnie, sprawdzaliśmy ślady, poszliśmy aresztować ojca tej dziewczyny, a on nie poszedł po dobroci i próbował nas pozabijać. A kiedy wreszcie przyszłam do domu i grzecznie położyłam się spać, wciągnęło mnie do snów mojej przyjaciółki, którą właśnie ktoś próbował zamordować. Z dużym zaangażowaniem, więc starałam się go powstrzymać. Kiedy się obudziłam, pobiegłam prosto do niej, znalazłam ją w kałuży krwi, ale że akurat ktoś inny też zajrzał do jej sypialni, każde z nas uznało, że to drugie ją zaatakowało i prawdopodobnie pozbijalibyśmy się nawzajem, gdyby nie powstrzymał nas skrzat. Zadowolony? – wyrzuciła z siebie, prawie jednym ciągiem, z prędkością mugolskiego karabinu maszynowego. I tak pomijając pewne drobiazgi, jak to, że rzucała się na mężczyznę z nożem, i że ten ktoś w sypialni był wampirem, więc biła się z bardzo wściekłym krwiopijcą.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.