07.09.2023, 02:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.09.2023, 02:23 przez Brenna Longbottom.)
– W tym wszystkim najbardziej niepokoiłby cię taki kalendarz? – parsknęła, uśmiechając się mimowolnie, nie tyle z wesołości, co raczej na odrobinę rozbawiania całą tą absurdalną sytuacją - dziwne więzi, wyczuwanie niebezpieczeństwa, zdrad - i wyobrażeniem samej siebie, robiącej pilne notatki na temat wszystkich razów, kiedy wyczuwała ewentualne randki Atreusa Bulstrode. Przynajmniej on od tego był wolny, bo jeżeli Brenna spotykała się z jakimiś mężczyznami, to zwykle po to, żeby ich aresztować. – Konkretnie od dwudziestu jeden – przytaknęła spokojnie, bo to akurat mógł sobie spokojnie sprawdzić w Departamencie. Ciało osiemnastoletniej Claudii Fray. Strych do mieszkania, które zmieniło właściciela, a ten z kolei uznał, że jednak woli zgłosić to Brygadzie, w przeciwieństwie do poprzednich lokatorów, z których jeden przyłożył rękę do morderstwa, a kolejny pewnie nie życzył sobie kłopotów, a to był… cóż, Nokturn.
– Mam powtórzyć? – spytała usłużnie. Nie, nie cofnęła się, i nie wydawała ani trochę przejęta tym, że nie uwierzył, bo sama by nie uwierzyła. Za jakieś dwa dni może ta niewiara się rozpryśnie, gdy już Victoria wyśle oficjalne zawiadomienie, włącznie z wspomnieniami do myślodsiewni i informacjami z Munga.
A potem pojawią się kolejne.
Za to zdołał ją trochę zaskoczyć tym, że chwilę później zabrzmiał, jakby był gotów w to uwierzyć. Nie wiedziała, że jest aurowidzem, zaczęła więc zastanawiać się, czy magia Beltane nie rzuciła się mu na głowę jeszcze mocniej niż jej. Bo ona prawdopodobnie by nie uwierzyła. Nie komuś, kogo tak słabo znała.
– A to właściwie tylko połowa – stwierdziła, przecież były jeszcze wampiry i fakt, że i ją najwyraźniej ten ktoś chciał kiedyś napaść, a kto inny go powstrzymał. Aha, i że aresztowania dokonały z Mavelle dzięki wspomnieniom wujka z Limbo. – Prawdopodobnie dostaniecie oficjalne zgłoszenie. – Jeżeli to nie było sprawą dla Biura Aurorów, to Brenna nie miała pojęcia, co mogłoby taką być. Co nie oznaczało, że nie zamierzała próbować dopaść tego mężczyzny na własną rękę. – Taaak, wyjątkowo nie dowlokłam się tutaj z obitą twarzą. I nie robię ci tego na złość. Na litość Merlina, nawet nie wiedziałam, że to w ten sposób działa. Kwiecień zresztą wyglądał gorzej.
A takie rzeczy… po prostu się jej przydarzały. Jakoś. Same. To znaczy, trochę miała pecha, a trochę tendencje do biegnięcia wszędzie, gdzie się pali, ale przecież nie układała kalendarza pod Bulstroda. W tym miesiącu przynajmniej nie wpadała na każdym kroku na zombie, utopce i nieumarłych.
– Mam powtórzyć? – spytała usłużnie. Nie, nie cofnęła się, i nie wydawała ani trochę przejęta tym, że nie uwierzył, bo sama by nie uwierzyła. Za jakieś dwa dni może ta niewiara się rozpryśnie, gdy już Victoria wyśle oficjalne zawiadomienie, włącznie z wspomnieniami do myślodsiewni i informacjami z Munga.
A potem pojawią się kolejne.
Za to zdołał ją trochę zaskoczyć tym, że chwilę później zabrzmiał, jakby był gotów w to uwierzyć. Nie wiedziała, że jest aurowidzem, zaczęła więc zastanawiać się, czy magia Beltane nie rzuciła się mu na głowę jeszcze mocniej niż jej. Bo ona prawdopodobnie by nie uwierzyła. Nie komuś, kogo tak słabo znała.
– A to właściwie tylko połowa – stwierdziła, przecież były jeszcze wampiry i fakt, że i ją najwyraźniej ten ktoś chciał kiedyś napaść, a kto inny go powstrzymał. Aha, i że aresztowania dokonały z Mavelle dzięki wspomnieniom wujka z Limbo. – Prawdopodobnie dostaniecie oficjalne zgłoszenie. – Jeżeli to nie było sprawą dla Biura Aurorów, to Brenna nie miała pojęcia, co mogłoby taką być. Co nie oznaczało, że nie zamierzała próbować dopaść tego mężczyzny na własną rękę. – Taaak, wyjątkowo nie dowlokłam się tutaj z obitą twarzą. I nie robię ci tego na złość. Na litość Merlina, nawet nie wiedziałam, że to w ten sposób działa. Kwiecień zresztą wyglądał gorzej.
A takie rzeczy… po prostu się jej przydarzały. Jakoś. Same. To znaczy, trochę miała pecha, a trochę tendencje do biegnięcia wszędzie, gdzie się pali, ale przecież nie układała kalendarza pod Bulstroda. W tym miesiącu przynajmniej nie wpadała na każdym kroku na zombie, utopce i nieumarłych.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.