08.09.2023, 00:24 ✶
Smutny głos dziecka rozległ się tuż przy uchu Brenny: Z drugiej strony.
Korytarz był ciemny. Idąc, po lewej stronie mijali kajuty, które dawniej musiały służyć zwykłym pracownikom zatrudnionym na statku i marynarzom za miejsca do spania. Były ciemne, wieloosobowe, pozbawione jakichkolwiek okien a zaglądając do środka widzieli połamane piętrowe łóżka, skrawki porozrzucanych materiałów, pojedyncze buty, resztki drewna (najprawdopodobniej po jakichś skrzyniach lub szafach, w których mieszkańcy kajut trzymali ubrania). Gdzieniegdzie błysnęło coś białego, coś co wyglądało jak bielące się kości.
I znowu, smutny głos dziecka rozległ się tuż przy uchu Brenny: Zdenerwowana pani zabrała Southerlanda ze sobą. Trzyma go w swojej kajucie.
Ku zaskoczeniu (lub nie) Longbottom udało jej się wyczarować deski. Ta przy zejściu w dół wyglądała na zdecydowanie bardziej wytrzymałą niż druga. Ta na korytarzu była słabsza, ale ciągle była deską. Im bliżej byli zejścia w dół tym lepiej działały ich zaklęcia, im bardziej się od niego oddalali, tym magia stawała się słabsza i mniej stabilna.
Cały ten dolny pokład był stworzony na planie prostokąta. Po swojej lewej stronie mieli kajuty, przy dziobach zbudowano zejścia w dół. Tuż przy zejściu w dół korytarz zakręcał. I znowu trzeba było nim przejść, mijając kolejne kajuty oraz jedno pomieszczenie gospodarcze (teraz zamknięte, ostały się na nim napęczniałe od wody, drewniane drzwi) i znowu zakręcić przy zejściu w dół.
Duch dziewczynki nie kłamał i z drugiej strony rzeczywiście znaleźli schody prowadzące do góry. Nie wyglądały zbyt pewnie, ale były całe – ich szczyt oświetlało nawet nikłe dzienne światło.
Kątem oka Mavelle dostrzegła jakiś ruch w ostatniej z mijanych przez nich przed schodami kajut. Powolne szuranie, gdy coś pełzło w ich stronę, najwyraźniej zwabione dźwiękami ich kroków oraz bladym światłem rzucanym przez różdżki. A gdy uniosła różdżkę by to sprawdzić, dostrzegła nieumarłego? Trudno było go nawet opisać tym mianem. Ciało było niemal zupełnie objedzone przez morskie stworzenia. Nie ostały się na nim żadne ubrania - poza kawałkami koszuli i sandałami. Wyglądał prawie jak szkielet z pulsującymi czarną energią oczodołami. Dokładnie taką oleistą energię widział Atreus w chwilach, w których uaktywniało się jego aurowidzenie.
rzuty kośćmi
Korytarz był ciemny. Idąc, po lewej stronie mijali kajuty, które dawniej musiały służyć zwykłym pracownikom zatrudnionym na statku i marynarzom za miejsca do spania. Były ciemne, wieloosobowe, pozbawione jakichkolwiek okien a zaglądając do środka widzieli połamane piętrowe łóżka, skrawki porozrzucanych materiałów, pojedyncze buty, resztki drewna (najprawdopodobniej po jakichś skrzyniach lub szafach, w których mieszkańcy kajut trzymali ubrania). Gdzieniegdzie błysnęło coś białego, coś co wyglądało jak bielące się kości.
I znowu, smutny głos dziecka rozległ się tuż przy uchu Brenny: Zdenerwowana pani zabrała Southerlanda ze sobą. Trzyma go w swojej kajucie.
Ku zaskoczeniu (lub nie) Longbottom udało jej się wyczarować deski. Ta przy zejściu w dół wyglądała na zdecydowanie bardziej wytrzymałą niż druga. Ta na korytarzu była słabsza, ale ciągle była deską. Im bliżej byli zejścia w dół tym lepiej działały ich zaklęcia, im bardziej się od niego oddalali, tym magia stawała się słabsza i mniej stabilna.
Cały ten dolny pokład był stworzony na planie prostokąta. Po swojej lewej stronie mieli kajuty, przy dziobach zbudowano zejścia w dół. Tuż przy zejściu w dół korytarz zakręcał. I znowu trzeba było nim przejść, mijając kolejne kajuty oraz jedno pomieszczenie gospodarcze (teraz zamknięte, ostały się na nim napęczniałe od wody, drewniane drzwi) i znowu zakręcić przy zejściu w dół.
Duch dziewczynki nie kłamał i z drugiej strony rzeczywiście znaleźli schody prowadzące do góry. Nie wyglądały zbyt pewnie, ale były całe – ich szczyt oświetlało nawet nikłe dzienne światło.
Kątem oka Mavelle dostrzegła jakiś ruch w ostatniej z mijanych przez nich przed schodami kajut. Powolne szuranie, gdy coś pełzło w ich stronę, najwyraźniej zwabione dźwiękami ich kroków oraz bladym światłem rzucanym przez różdżki. A gdy uniosła różdżkę by to sprawdzić, dostrzegła nieumarłego? Trudno było go nawet opisać tym mianem. Ciało było niemal zupełnie objedzone przez morskie stworzenia. Nie ostały się na nim żadne ubrania - poza kawałkami koszuli i sandałami. Wyglądał prawie jak szkielet z pulsującymi czarną energią oczodołami. Dokładnie taką oleistą energię widział Atreus w chwilach, w których uaktywniało się jego aurowidzenie.
Tura trwa do 11.09.2023 roku do godziny 21.00
rzuty kośćmi