08.09.2023, 02:24 ✶
Patrick obrócił się w stronę Dolores, gdy usłyszał jej melodyjny głos. Zapatrzył się na nią trochę zaskoczony tym jak kobieco i niewinnie wyglądała. Tak, kompletnie nie pasowała do tego miejsca, ale jednocześnie, gdyby miał sobie ją wyobrazić to opisy gadatliwego ducha nijak do niego nie przemawiały.
A teraz nagle zrozumiał, że kryło się w nich sporo prawdy. Gdyby spotkał ją w środku nocy w pubie, chętnie postawiłby jej drinka albo nawet dwa a jeśliby odmówiła, pewnie spędziłby dobrych kilka godzin na szkicowaniu jej twarzy, jej oczu, jej sylwetki. Była jak magnes. Przyciągała uwagę.
Zwilżył językiem dolną wargę, by się odezwać, ale Brenna zrobiła to pierwsza a potem… potem zaatakowała. Steward sięgnął po różdżkę. Wzrokiem szukał wampirzycy.
- A fe, myślałam, że się zaprzyjaźnimy – Brenna usłyszała jej szept tuż za swoimi plecami, ale kiedy się obejrzała za siebie, nie dostrzegła nikogo.
Patrick też się rozglądał, szukając miejsca, gdzie teraz przyczaiła się Dolores. I jemu również nie udało się jej dostrzec.
- Masz takie ładne oczy. Jak jelonek albo wilczek – kontynuowała uwodzicielskim szeptem.
Mauzoleum zaczęła wypełniać mgła. Auror i brygadzistka czuli przepełniający ich strach. Brenna widziała poruszający się między nagrobkami cień Dolores. W tej chwili wampirzyca trochę straciła na uroku. Jej sylwetka wyostrzyła się, pojawiły się dłuższe pazury a gdy się uśmiechała, wciąż uwodzicielsko, jakby zapraszała na kolację (tylko zapomniała poinformować, że zaproszony jest daniem głównym) widać było jej ostre kły.
- Brenna, ona coś kombinuje – ostrzegł Steward.
Jakimś cudem znalazł się kilka metrów od Longbottom. Dolores znowu przemknęła między nimi. Poruszała się zwinnie i szybko, prawie tak, jakby tańczyła. Ba, jakby tańczyła w parze i to z Brenną.
- Non, ja dopiero coś zrobię – sprostowała. – Skup się na mnie, Miła, to nie musi być bolesne dla żadnej z nas. On nie ma znaczenia.
A teraz nagle zrozumiał, że kryło się w nich sporo prawdy. Gdyby spotkał ją w środku nocy w pubie, chętnie postawiłby jej drinka albo nawet dwa a jeśliby odmówiła, pewnie spędziłby dobrych kilka godzin na szkicowaniu jej twarzy, jej oczu, jej sylwetki. Była jak magnes. Przyciągała uwagę.
Zwilżył językiem dolną wargę, by się odezwać, ale Brenna zrobiła to pierwsza a potem… potem zaatakowała. Steward sięgnął po różdżkę. Wzrokiem szukał wampirzycy.
- A fe, myślałam, że się zaprzyjaźnimy – Brenna usłyszała jej szept tuż za swoimi plecami, ale kiedy się obejrzała za siebie, nie dostrzegła nikogo.
Patrick też się rozglądał, szukając miejsca, gdzie teraz przyczaiła się Dolores. I jemu również nie udało się jej dostrzec.
- Masz takie ładne oczy. Jak jelonek albo wilczek – kontynuowała uwodzicielskim szeptem.
Mauzoleum zaczęła wypełniać mgła. Auror i brygadzistka czuli przepełniający ich strach. Brenna widziała poruszający się między nagrobkami cień Dolores. W tej chwili wampirzyca trochę straciła na uroku. Jej sylwetka wyostrzyła się, pojawiły się dłuższe pazury a gdy się uśmiechała, wciąż uwodzicielsko, jakby zapraszała na kolację (tylko zapomniała poinformować, że zaproszony jest daniem głównym) widać było jej ostre kły.
- Brenna, ona coś kombinuje – ostrzegł Steward.
Jakimś cudem znalazł się kilka metrów od Longbottom. Dolores znowu przemknęła między nimi. Poruszała się zwinnie i szybko, prawie tak, jakby tańczyła. Ba, jakby tańczyła w parze i to z Brenną.
- Non, ja dopiero coś zrobię – sprostowała. – Skup się na mnie, Miła, to nie musi być bolesne dla żadnej z nas. On nie ma znaczenia.