08.09.2023, 11:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2023, 12:07 przez Patrick Steward.)
Patrick zamrugał. Zmarszczył brwi, zastanawiając się co właściwie zobaczył i jak niewiele to mogło mieć wspólnego z jego wcześniejszymi przypuszczeniami. Bo najpierw jakaś szalona myśl podpowiadała mu, że te stworzenia mogą być czymś, co przeszło przez portal, gdy kamienie otworzyły go podczas Beltane. Jakimiś duchami przemienionymi, może nawet nie świadomie przez wydarzenia z limbo, ale przez rozerwanie niewidzialnej zasłony między obydwoma. Ale teraz, mając w pamięci kolorowe plamki przy niektórych z tych bezkształtnych stworzeń, trochę zwątpił we własne myśli. Tak jak i w to, że mogły świadomie próbować zachowywać się jak ludzie.
Bo może jednak chodziło o coś zupełnie innego, o to że zakładały i dotykały przedmiotów pani Found bo posilały się resztkami pozostawionej przez nią obecności w chacie? Z boku mogło wyglądać na zabawę w człowieka (albo tęsknotę za człowieczeństwem), ale w rzeczywistości było tylko marnym posiłkiem? Dlatego nie chciały od Laurenta płaszcza. Kto zjadłby kawałek zeschłej, chlebowej skórki, gdy miał obok siebie ulubione, świeże i jeszcze pachnące życiem danie główne?
Nie przyłączył się do grupowego opieprzania Laurenta, choć raczej tylko i wyłącznie z tej prostej przyczyny, że nie widział w tym większego sensu. Czy uważał, że młody mężczyzna zdobył dzięki swojemu brawurowemu postępkowi jakąś szczególną wiedzę? Tak. Jeśli nie wiedział, że Victoria i Brenna rzucą mu się na pomoc, to właśnie przekonał się o ich lojalności. Nawet złość, którą teraz mu zaprezentowały wskazywała głównie na to, że się o niego bały, bo zależało im na nim.
Odwrócił głowę ku płaczącej Mildred.
- Pani Found – zwrócił się do niej łagodnym, przyjaznym głosem. – Już dobrze. One uciekły. Jest pani bezpieczna. Zechce się pani ze mną przespacerować?
O ile mu pozwoliła, wziął ją pod ramię i razem z nią zaczął obchodzić chatę. Rozglądał się uważnie, szukając śladów na to, że obecność bezkształtnych widm oddziaływała na to miejsce, na roślinność wokół niego, na drobne zwierzęta, które nie zdążyły uciec przed ich pojawieniem się. Jak wyglądały po zetknięciu? A jak roślinność? Usychała? Rozkwitała niezdrowo? A może nijak nie reagowała na obecność bezkształtnych widm? Patrzył też na Mildred, skupiając na tym, czy ona - mieszkająca tu od lat nie zauważyła czegoś, co wzbudziłoby jej niepokój lub zdziwienie. Kiedy Brenna skończyła sprawdzanie chaty, odprowadził Found do drzwi, by weszła do środka.
Percepcja
Bo może jednak chodziło o coś zupełnie innego, o to że zakładały i dotykały przedmiotów pani Found bo posilały się resztkami pozostawionej przez nią obecności w chacie? Z boku mogło wyglądać na zabawę w człowieka (albo tęsknotę za człowieczeństwem), ale w rzeczywistości było tylko marnym posiłkiem? Dlatego nie chciały od Laurenta płaszcza. Kto zjadłby kawałek zeschłej, chlebowej skórki, gdy miał obok siebie ulubione, świeże i jeszcze pachnące życiem danie główne?
Nie przyłączył się do grupowego opieprzania Laurenta, choć raczej tylko i wyłącznie z tej prostej przyczyny, że nie widział w tym większego sensu. Czy uważał, że młody mężczyzna zdobył dzięki swojemu brawurowemu postępkowi jakąś szczególną wiedzę? Tak. Jeśli nie wiedział, że Victoria i Brenna rzucą mu się na pomoc, to właśnie przekonał się o ich lojalności. Nawet złość, którą teraz mu zaprezentowały wskazywała głównie na to, że się o niego bały, bo zależało im na nim.
Odwrócił głowę ku płaczącej Mildred.
- Pani Found – zwrócił się do niej łagodnym, przyjaznym głosem. – Już dobrze. One uciekły. Jest pani bezpieczna. Zechce się pani ze mną przespacerować?
O ile mu pozwoliła, wziął ją pod ramię i razem z nią zaczął obchodzić chatę. Rozglądał się uważnie, szukając śladów na to, że obecność bezkształtnych widm oddziaływała na to miejsce, na roślinność wokół niego, na drobne zwierzęta, które nie zdążyły uciec przed ich pojawieniem się. Jak wyglądały po zetknięciu? A jak roślinność? Usychała? Rozkwitała niezdrowo? A może nijak nie reagowała na obecność bezkształtnych widm? Patrzył też na Mildred, skupiając na tym, czy ona - mieszkająca tu od lat nie zauważyła czegoś, co wzbudziłoby jej niepokój lub zdziwienie. Kiedy Brenna skończyła sprawdzanie chaty, odprowadził Found do drzwi, by weszła do środka.
Percepcja
Rzut PO 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 9
Akcja nieudana
Akcja nieudana