• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
« Wstecz 1 2
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind

[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#23
08.09.2023, 12:10  ✶  

Egzotyka zawsze była kusząca, jak te zakazane owoce w Ogrodzie Edenu. Nie były kuszące dlatego, że różniły się czymś od innych jabłek. Kusiły, bo wydawało ci się, że są piękniejsze, przekonywałeś samego siebie, że na pewno są bardziej smaczne. Zakazane - czemu zakazane? Czy ktoś umarł od rozkoszy, jaką oferowały? A może chciano je tylko dla siebie? Niepewność budowała kilka rzeczy - jedną z nich potrafiła być rosnąca ciekawość i apetyt na zamienienie jej w pewność. By się przekonać, by doświadczyć na własnej skórze. Niewinność Laurenta była dokładnie ta sama jak niewinność Zakazanego Owocu, rajskiej jabłoni pośrodku raju. Jeśli jednak sprowadzał grzech i wygnanie z raju to czy na pewno można było mówić o niewinności? Taki był też ten taniec, a przecież nie było niczego lepszego od obracania się wokół czegoś, co nakręci cię jeszcze mocniej na doznania. Nowe doznania.

- Lubię kąpiel w cieple uśmiechów i uroczych gestów. Błysk w oczach jak mruganie gwiazd na niebie. Tęczę tworzoną z łez wzruszeń. To, co zamienia szary świat w barwy. - Nie bez powodu mówił o szarości, która zalewa barwami świat, choć akurat świat Laurenta chyba nigdy szary nie był. Zawsze były w nim kolory, nawet jeśli w momentach danych przygasały, przestawały być intensywne, mdlały. Lecz nie zapadał w taką pustkę, w jakiej zatapiał się Kayden. Nie rozumiał, czemu mężczyzna miał z tym taki problem, z tym wysysaniem własnego wszechświata z barw. Skąd to się wzięło, dlaczego zaczęło, a najważniejsze pytanie: jak temu zaradzić? Tak, by nie było to chwilowe doznanie, tylko zostało na dłużej. - Powiedz... czy twój świat był ostatnio bardziej barwny? - Ostatnio... od ich ostatniego spotkania. Był ciekaw. Czy te słodkie pocałunki były tymi, które rozganiały całun tylko na kilka chwil, czy może rozgonił je na dłużej? Problem w takich lekarstwach był taki, że łatwo uzależniały. Taki, że Laurent nie był narkotykiem, którym można się było żywić, kiedy się zapragnie. Ale do ustalania granic było jeszcze bardzo daleko, blondyn nawet o tym nie myślał. A może powinien. Bo chyba nigdy wcześniej nie wsiąkał w kogoś tak mocno, jak pochłaniał go Kayden. To było coś zupełnie innego. Odpowiadając wprost na jego pytanie powiedziałby, że tak - lubił. Ale to nie tak, że lubił to robić ze wszystkimi. Robił to zazwyczaj automatycznie. Ze strachu. Z braku zaufania. Z myślą, że ktoś może obrócić coś przeciwko niemu, więc trzeba być gotowym, żeby się bronić słowem.

- Dziękuję za komplement. - Tak, to prawda, nie powiedział, że jest poetą, ale przynajmniej w jego głowie kiedy już mówisz jak poeta to do bycia nim jest krótka linia. Albo cienka? Tak, Laurent lubił malować słowem. Najbardziej radowało się i biło jego serce, kiedy te obrazy do kogoś docierały. Bo nie malował ich przed wszystkimi. Zresztą nawet przy jednym ich spotkaniu blondyn się w końcu bronił przed tym marzycielstwem. Bo to było niepraktyczne. Bo tego się nie pokazywało ludziom ot tak - przynajmniej on tego nie robił, nie potrafiąc się przed tym bronić. To była słabość. I tak uderzyło mocniej serduszko, kiedy odbiorca był zaciekawiony artystą. Ach, jakie to było cudowne i słodkie uczucie..! Zatapiał się w nim jak w mlecznej kąpieli przysypanej jedwabnymi płatkami róż. Ciepło rozluźniało. - Pejzaże, drogi Kaydenie. Realizm, który na płótnie staje się baśniowy. - Laurent wyciągnął dłoń przed siebie, jakby chciał wskazać te kolorowe alejki magicznej dzielnicy, do której wkroczyli. - To miejsce jest przecież całkowicie realne. Ale wystarczy spojrzeć na jego kolory, poczuć wibrujące tu życie, wsłuchać się w dźwięki. Docenić grę światła na szybach lśniących jak kryształy, zakochać się w głębokiej zieleni pnącej się po chropowatych ścianach bluszczem, dać się połaskotać w nos płatkom kwiatów... - Wszystko potrafiło być piękniejsze, kiedy tylko z odpowiedniej strony na to spojrzałeś. I tutaj nie chodziło o to, żeby cokolwiek Kaydenowi udowodnić, żeby go po prostu zabawić. Laurenta to naprawdę zachwycało. Kiedy tylko był przy kimś, przy kim czuł, że może czuć się na tyle swobodnie, by z tym wyjść, robił to naprawdę chętnie. Wiedział, że niektóre osoby to lubiły. Tak jakby naprawdę potrafiły poczuć to, co czuje on, kiedy spoglądał na niektóre momenty swojego życia.

- Hahaha... dziękuję. Choć z całą sympatią do twojego pięknego języka - tego słownego i tego w tych zabójczych ustach - wolałbym rozumieć, co do mnie mówisz. Więc mam nadzieję, że obietnica rozmów odnosi się nie tylko do francuskiego. - Chwila albo i dwie. Znowu było spokojnie. Znowu oddech udało się unormować. Kayden potrafił być naprawdę słodki, chociaż ciężko powiedzieć, czy można tu mówić o trosce. Takiej prawdziwej. W końcu się nie znali. Z drugiej strony nie to, że mu nie ufał i jego reakcji nie uznawał za fałszywe. Co najwyżej bardziej grzecznościowe. Z jakiegoś powodu nie posądzał ludzi o empatię w odniesieniu do własnej osoby. - Och? Zna się pan na dementorach, panie Delacour? - Niebezpieczny temat. Laurent bał się mnóstwa rzeczy, ale dementorzy do nich nie należeli. Wszelkie stworzenie, nawet te powstałe za pomocą czarnej magii, było dla niego elementem świata do zbadania, zrozumienia, akceptacji. Jeśli nie możesz się czegoś groźnego pozbyć musisz wiedzieć, jak z tym żyć. Jak nad tym zapanować. Mord nie zawsze był rozwiązaniem. Dla niego mord właściwie nigdy nie był rozwiązaniem.

Owszem, to nie było dla Laurenta w ogóle oczywiste, bo to w końcu on zaprosił Kaydena na tę podróż. Nie miał jednak nic przeciwko, wręcz przeciwnie. Laurent, prawie jak kobieta, bardzo lubił być traktowany w ten sposób, lubił być rozpieszczany, lubił takie drobnostki, które wymykały się kompletnie normom zachowań według standardów społecznych. Choć akurat postawienie obiadu znajomemu nie było niczym niepoprawnym czy wyrastającym ponad normę. Wręcz przeciwnie. Laurent bardzo chętnie próbował rzeczy nowych, ale Menu w języku mu obcym wprawiało go w niemałe zakłopotanie, dlatego zdał się w pełni na Kaydena. Z ufnością. Pozwolił teraz jemu strzelić. Dał mu łuk i zaprezentował tarczę. Blondyn lubił jeść prawie wszystko, nie był wybredny. Pod warunkiem, że wyglądało dobrze i tak jak mówił - nie próbowało mu uciec z talerza.

Po zjedzonym posiłku pokręcili się jeszcze po miasteczku, Laurent bardzo chętnie przeglądał witryny sklepów i zatrzymali się na kilka chwil przy kwiaciarni, gdzie oczy selkie dały się omamić na dłuższa chwilę kwiatami, jakich jeszcze nie widział. I nawet kupił kilka nasion. Dzień upłynął w zasadzie w oka mgnieniu, nim wrócili w końcu na statek, który popołudniem miał wypływać z portu.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Kayden Delacour (12049), Laurent Prewett (14171)




Wiadomości w tym wątku
[8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 10:08
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 11:59
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 12:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 14:52
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 15:19
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 17:12
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 31.08.2023, 18:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 31.08.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 01.09.2023, 12:11
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 02:41
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 08:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 13:15
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 16:09
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 02.09.2023, 20:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 02.09.2023, 22:38
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 18:46
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 19:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 03.09.2023, 22:01
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 03.09.2023, 22:57
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 05.09.2023, 16:02
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 05.09.2023, 19:06
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 07.09.2023, 23:20
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 12:10
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 10.09.2023, 22:00
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 22:35
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 16.09.2023, 23:21
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 23:50
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 27.09.2023, 21:16
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 27.09.2023, 22:36
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 06.10.2023, 22:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 06.10.2023, 23:37
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 08.10.2023, 20:29
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Laurent Prewett - 08.10.2023, 20:47
RE: [8.06.1972 Marsylia, Francja] Oh my God, you blow my mind - przez Kayden Delacour - 13.10.2023, 21:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa