08.09.2023, 18:09 ✶
Czy można zranić wampira?
Chociaż Doroles była skupiona na Brennie i na dobraniu się do pulsującej na jej szyi żyle, nie pozostawała tak całkowicie ślepa na to, co rozgrywało się dookoła niej. Tak, ignorowała Stewarda – może z góry uznając, że auror pałęta się bez celu, pogrążony we własnych, zwielokrotnionych strachach, ale na to co robiła Longbottom zwracała baczną uwagę.
I może dlatego, przynajmniej częściowo udało jej się zablokować zbliżający się cios. A może to była kwestia tego, że chociaż wyglądała jak człowiek i próbowała zachowywać się jak człowiek to w rzeczywistości daleko jej było do człowieka? Nosiła ludzką powłokę, ale była wampirzycą. I to nie tak całkiem młodą?
Ostrze sztyletu zagłębiło się w koszuli Dolores. Ta syknęła, nie wiadomo czy z bólu, czy ze wściekłości. Ale nie zwinęła się w kłębek, nie próbowała też gorączkowo wyciągać ostrza z ciała. Zamiast tego naparła mocniej na Brennę, boleśniej dociskając prawie przedramię brygadzistki do ciała, a jej ciemnoniebieskie oczy, wcześniej tylko pobłyskujące krwistoczerwonym blaskiem, teraz naprawdę nabrały krwistoczerwonej barwy.
- Non, Miła, tak się bawić nie będziemy – warknęła.
A potem Brenna poczuła oszałamiający wprost ból. Wbrew wszystkim opowieściom, ugryzienie wampira nie miało w sobie nic erotycznego, żadnej rozkoszy, żadnego głębokiego doznania. Było tylko bolesne, tak bardzo bolesne, jak bolesne bywały ciosy ostrym szpikulcem. Tylko tu szpikulce były dwa, a w sekundzie, gdy zagłębiały się w skórę, brygadzistka poczuła też jeszcze coś: czuła jak gwałtownie słabnie. Nie, że subtelnie i powoli, wampirzyca nie delektowała się jej życiem, po prostu je pożerała, wiedziona nienasyconym wprost głodem.
I nagle ciężar ciała Dolores zniknął. Steward wreszcie do niej dopadł, złapał ją za przedramiona i z całej siły odciągnął do Brenny. Szarpiąc, pogłębił mocniej ranę na przedramieniu, którą zrobiły wampirze kły, ale jednocześnie uwolnił brygadzistkę od wysysającej ją wampirzycy.
- Kurwa mać! – syknął, ciskając Dolores z całej siły na jedną z kamiennych płyt nagrobnych.
Chociaż Doroles była skupiona na Brennie i na dobraniu się do pulsującej na jej szyi żyle, nie pozostawała tak całkowicie ślepa na to, co rozgrywało się dookoła niej. Tak, ignorowała Stewarda – może z góry uznając, że auror pałęta się bez celu, pogrążony we własnych, zwielokrotnionych strachach, ale na to co robiła Longbottom zwracała baczną uwagę.
I może dlatego, przynajmniej częściowo udało jej się zablokować zbliżający się cios. A może to była kwestia tego, że chociaż wyglądała jak człowiek i próbowała zachowywać się jak człowiek to w rzeczywistości daleko jej było do człowieka? Nosiła ludzką powłokę, ale była wampirzycą. I to nie tak całkiem młodą?
Ostrze sztyletu zagłębiło się w koszuli Dolores. Ta syknęła, nie wiadomo czy z bólu, czy ze wściekłości. Ale nie zwinęła się w kłębek, nie próbowała też gorączkowo wyciągać ostrza z ciała. Zamiast tego naparła mocniej na Brennę, boleśniej dociskając prawie przedramię brygadzistki do ciała, a jej ciemnoniebieskie oczy, wcześniej tylko pobłyskujące krwistoczerwonym blaskiem, teraz naprawdę nabrały krwistoczerwonej barwy.
- Non, Miła, tak się bawić nie będziemy – warknęła.
A potem Brenna poczuła oszałamiający wprost ból. Wbrew wszystkim opowieściom, ugryzienie wampira nie miało w sobie nic erotycznego, żadnej rozkoszy, żadnego głębokiego doznania. Było tylko bolesne, tak bardzo bolesne, jak bolesne bywały ciosy ostrym szpikulcem. Tylko tu szpikulce były dwa, a w sekundzie, gdy zagłębiały się w skórę, brygadzistka poczuła też jeszcze coś: czuła jak gwałtownie słabnie. Nie, że subtelnie i powoli, wampirzyca nie delektowała się jej życiem, po prostu je pożerała, wiedziona nienasyconym wprost głodem.
I nagle ciężar ciała Dolores zniknął. Steward wreszcie do niej dopadł, złapał ją za przedramiona i z całej siły odciągnął do Brenny. Szarpiąc, pogłębił mocniej ranę na przedramieniu, którą zrobiły wampirze kły, ale jednocześnie uwolnił brygadzistkę od wysysającej ją wampirzycy.
- Kurwa mać! – syknął, ciskając Dolores z całej siły na jedną z kamiennych płyt nagrobnych.