08.09.2023, 20:13 ✶
Wędrówka sprawiała chwilami wrażenie odrealnionej – ale nic dziwnego, w końcu sam statek na dobrą sprawę od dawna powinien spoczywać na dnie morza, miast pływać po wodach i „łapać” kolejnych „podróżników”. Bo przecież celem wchodzących na ten pokład bynajmniej nie było zawinięcie do portu, a zbadanie, zrobienie rozeznania, uratowanie paru gagatków i tak dalej – ile tu grup i głów, tyle priorytetów i celów do osiągnięcia.
Zniszczenie wyzierało z każdego kąta, czasem udowadniając, że ta wyrośnięta łajba stanowiła również i grób – dla jak wielu, trudno ocenić, zwłaszcza że przecież nie natykali się na kości na każdym dosłownie kroku, prawda? Ale było ich dość, żeby nie mieć wątpliwości co do wydarzeń, jakie się tu rozegrały – o ile ktoś ogarniał mniej niż gumochłon, jeśli do tej pory się nie zorientował, iż to miejsce tak naprawdę pachniało śmiercią.
W nieco innym rozumieniu niż zwykle ma się na myśli, ale wciąż – cień kostuchy z kosą kładł się na cały ten statek i nieszczególnie zamierzał zniknąć.
Zwłaszcza że zobaczyła to.
Szkielet z przedziwnymi „oczami”, coś, co nie powinno było tak naprawdę być w stanie się poruszać. Ale magia napędzała nie tylko mechanizmy, lecz również i najróżniejsze istoty. Nie zastanawiała się, zadziałała praktycznie odruchowo; nie tak bardzo odległe starcie z nieumarłymi uczyło, że dekapitacja sprawdzała się naprawdę nieźle, stąd też spróbowała ciąć istotę na wysokości szyi.
- Żywy trup! – ostrzegła praktycznie jednocześnie, chcąc uświadomić towarzyszom, jak bardzo nie byli tu sami. I nie chodziło przy tym o gadającego ducha.
Kształtowanie – cięcia.
Zniszczenie wyzierało z każdego kąta, czasem udowadniając, że ta wyrośnięta łajba stanowiła również i grób – dla jak wielu, trudno ocenić, zwłaszcza że przecież nie natykali się na kości na każdym dosłownie kroku, prawda? Ale było ich dość, żeby nie mieć wątpliwości co do wydarzeń, jakie się tu rozegrały – o ile ktoś ogarniał mniej niż gumochłon, jeśli do tej pory się nie zorientował, iż to miejsce tak naprawdę pachniało śmiercią.
W nieco innym rozumieniu niż zwykle ma się na myśli, ale wciąż – cień kostuchy z kosą kładł się na cały ten statek i nieszczególnie zamierzał zniknąć.
Zwłaszcza że zobaczyła to.
Szkielet z przedziwnymi „oczami”, coś, co nie powinno było tak naprawdę być w stanie się poruszać. Ale magia napędzała nie tylko mechanizmy, lecz również i najróżniejsze istoty. Nie zastanawiała się, zadziałała praktycznie odruchowo; nie tak bardzo odległe starcie z nieumarłymi uczyło, że dekapitacja sprawdzała się naprawdę nieźle, stąd też spróbowała ciąć istotę na wysokości szyi.
- Żywy trup! – ostrzegła praktycznie jednocześnie, chcąc uświadomić towarzyszom, jak bardzo nie byli tu sami. I nie chodziło przy tym o gadającego ducha.
Kształtowanie – cięcia.
Rzut Z 1d100 - 64
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 74
Sukces!
Sukces!