09.09.2023, 22:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2023, 00:30 przez Orion Bulstrode.)
Już drugi raz w ciągu ostatnich tygodni ściągały go tutaj obowiązki aurora. Wiązało go z tym miejscem całkiem sporo miłych wspomnień, ale od pewnego czasu dołączały do nich nowe, mniej pozytywne. Póki co o sprawie wiedzieli niewiele, ale już samo to sprawiało, że miał złe przeczucia. Opis zwłok ofiary brzmiał bardzo nieprzyjemnie, ale przede wszystkim był bardzo konkretny i specyficzny. Wysuszone zwłoki zdecydowanie nie były czymś normalnie spotykanym. W trakcie swojej kariery zdarzyło mu się zetknąć z różnymi sytuacjami, ale takich było niewiele. Oczywistym podejrzeniem było użycie czarnej magii, ale dowody na to musiał znaleźć na miejscu. Plusem całej sytuacji było to, że do pracy powrócił już Atreus, dzięki czemu wyruszył tam ze swoim stałym partnerem. Gdy dochodził do siebie, Orion miał okazję pracować z kilkoma innymi osobami, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, że nie chciał mieć innego wspólnika. Młodszy brat może i bywał nieco narwany, czasem korzystając z nieco mniej konwencjonalnych (albo logicznych) rozwiązań, ale serce zdecydowanie miał we właściwym miejscu. No i co najważniejsze, mógł na nim polegać jak na nikim innym, chociaż ostatnim razem sam nie wykazał się tym samym.
Tak, wciąż gryzło go to, że w trakcie zamieszek na Beltane nie ochronił brata przed tym wszystkim, co go spotkało. W przeciągu ostatnich tygodni zdążył to jednak przepracować i powoli przestawał się obwiniać, aczkolwiek miał nadzieję, że była to jedyna wpadka z jego strony i więcej się to nie powtórzy.
Gdy w końcu w pobliże domostwa, przy którym mieli znaleźć ciała, zatrzymał się na krótką chwilę. Wziął kilka głębszych oddechów, próbując zebrać myśli. Zaraz mieli spotkać się z gospodarzem, także warto było się zastanowić, co tak właściwie chcieli zrobić.
— Masz jakieś pierwsze skojarzenia albo podejrzenia? Patrząc na to, że zwłoki były wysuszone, podejrzewałbym czarną magię. Tylko... czemu ktoś ukrył zwłoki w polu? Na widoku? Strasznie dużo ryzykowali. W ciągu dnia ktoś mógłby ich łatwo dostrzec, w nocy usłyszeć. Jakby... to brzmi dziwnie — rzucił w stronę brata, jednocześnie rozglądając się po okolicy. Nie dostrzegł jednak niczego ciekawego, także ominął dom i ruszył w stronę pola, na którego brzegu dostrzegł starszego mężczyznę w towarzystwie dwóch brygadzistów.
— Biedny pan Yele. Zdecydowanie nie zasłużył sobie na takie popołudnie — westchnął, kręcąc przy tym lekko głową, po czym spojrzał jeszcze na brata. — Najpierw chcesz go przepytać i sprawdzić, czy brygadziści czegoś się dowiedzieli, czy sprawdzimy zwłoki? Może na świeżo dostrzeżemy coś, czego nie zauważylibyśmy, kierując się opowieścią, którą usłyszymy — spytał jeszcze, po czym ruszył w stronę grupki.
— Witam. Nazywam się Orion Bulstrode, to mój partner — zaczął, urywając lekko, żeby jego towarzysz mógł się przedstawić tak, jak to uzna za stosowne, po czym dorzucił od siebie jeszcze kilka słów. — Dziękuję, że od razu nas pan poinformował, panie Yele. Zwłoki znalazł pan tam? — rzucił, wskazując na miejsce w polu, przy którym wciąż stał pług, chociaż już bez konia. Cieszyło go, że to zrobili. Nie uszkodzili miejsca zbrodni bardziej, niż miało to już miejsce. Kto wie, może uda im się znaleźć jakieś wskazówki?
Tak, wciąż gryzło go to, że w trakcie zamieszek na Beltane nie ochronił brata przed tym wszystkim, co go spotkało. W przeciągu ostatnich tygodni zdążył to jednak przepracować i powoli przestawał się obwiniać, aczkolwiek miał nadzieję, że była to jedyna wpadka z jego strony i więcej się to nie powtórzy.
Gdy w końcu w pobliże domostwa, przy którym mieli znaleźć ciała, zatrzymał się na krótką chwilę. Wziął kilka głębszych oddechów, próbując zebrać myśli. Zaraz mieli spotkać się z gospodarzem, także warto było się zastanowić, co tak właściwie chcieli zrobić.
— Masz jakieś pierwsze skojarzenia albo podejrzenia? Patrząc na to, że zwłoki były wysuszone, podejrzewałbym czarną magię. Tylko... czemu ktoś ukrył zwłoki w polu? Na widoku? Strasznie dużo ryzykowali. W ciągu dnia ktoś mógłby ich łatwo dostrzec, w nocy usłyszeć. Jakby... to brzmi dziwnie — rzucił w stronę brata, jednocześnie rozglądając się po okolicy. Nie dostrzegł jednak niczego ciekawego, także ominął dom i ruszył w stronę pola, na którego brzegu dostrzegł starszego mężczyznę w towarzystwie dwóch brygadzistów.
— Biedny pan Yele. Zdecydowanie nie zasłużył sobie na takie popołudnie — westchnął, kręcąc przy tym lekko głową, po czym spojrzał jeszcze na brata. — Najpierw chcesz go przepytać i sprawdzić, czy brygadziści czegoś się dowiedzieli, czy sprawdzimy zwłoki? Może na świeżo dostrzeżemy coś, czego nie zauważylibyśmy, kierując się opowieścią, którą usłyszymy — spytał jeszcze, po czym ruszył w stronę grupki.
— Witam. Nazywam się Orion Bulstrode, to mój partner — zaczął, urywając lekko, żeby jego towarzysz mógł się przedstawić tak, jak to uzna za stosowne, po czym dorzucił od siebie jeszcze kilka słów. — Dziękuję, że od razu nas pan poinformował, panie Yele. Zwłoki znalazł pan tam? — rzucił, wskazując na miejsce w polu, przy którym wciąż stał pług, chociaż już bez konia. Cieszyło go, że to zrobili. Nie uszkodzili miejsca zbrodni bardziej, niż miało to już miejsce. Kto wie, może uda im się znaleźć jakieś wskazówki?