10.09.2023, 03:19 ✶
Patrick skupił spojrzenie na Mildred Found a potem wrócił myślami do własnych teorii. Nie był naiwny, to że nie widział zmian, które zaszły w tym miejscu nie musiało oznaczać, że ich nie było. Mógł po prostu czegoś nie zauważyć, mógł też nie wiedzieć, czego właściwie powinien szukać. Być może przecenił również Mildred – teraz przestraszoną i zapłakaną. Albo rzeczywiście niczego tutaj nie było i wtedy oznaczałoby to, że bezkształtne widma karmiły się… ludźmi?
W dalszym ciągu nie przyłączał się do rozmowy między Laurentem a Brenną i Victorią. Teraz dlatego, że wydawała mu się zbyt osobista, by miał w nią wtrącać. Zamiast tego, po prostu posłał mu krzywy uśmiech na pożegnanie.
- Victorio, może jeszcze ty się rozejrzysz? – zaproponował. – Ja chyba nawet nie wiem, czego właściwie powinniśmy szukać. Wydaje mi się, że roślinność wygląda tak jak zwykle. – Tu rzucił znaczące spojrzenie na głowę Mildred, bo nie chciał mówić o tym, że trucheł zwierząt też nie znalazł. Jakoś wydawało mu się to trochę… trochę zbyt nieuprzejme.
Odsunął się od kobiety, gdy Brenna wyszła z jej chaty. Obserwował krótką wymianę zdań między nimi, a gdy usłyszał co zobaczyła Longbottom – albo czego nie zobaczyła, zaczął się zastanawiać co to właściwie oznaczało. Że rzeczywiście widma częściowo pozostały w limbo?
Nie chciał się kryć ze swoimi przypuszczeniami przed Victorią, ale wolał nie wypowiadać ich na głos przy pani Found. Raz, że wydawało mu się cokolwiek niedelikatne, perorować o istotach, które odebrały jej kilkanaście lat życia, tuż nad jej uszami, jakby to były jakieś ciekawostki. Dwa, że właściwie sam nie do końca jeszcze ułożył sobie wszystko w głowie. Trzy, że może znajdą chwilę czasu na rozmowę jak już znajdą się poza zasięgiem uszu Mildred. Cztery – jakkolwiek Patrick nie wiedział, jaką teorię mógł mieć Laurent, chętnie by ją poznał i zestawił z własnymi przypuszczeniami.
- Dobrze – zgodził się z Brenną.
Rzucił jeszcze kilka, dłuższych spojrzeń na chatkę Mildred, na otoczenie dookoła, a potem gotów był wraz z kobietami wyruszyć w drogę powrotną.
Percepcja, znowu
W dalszym ciągu nie przyłączał się do rozmowy między Laurentem a Brenną i Victorią. Teraz dlatego, że wydawała mu się zbyt osobista, by miał w nią wtrącać. Zamiast tego, po prostu posłał mu krzywy uśmiech na pożegnanie.
- Victorio, może jeszcze ty się rozejrzysz? – zaproponował. – Ja chyba nawet nie wiem, czego właściwie powinniśmy szukać. Wydaje mi się, że roślinność wygląda tak jak zwykle. – Tu rzucił znaczące spojrzenie na głowę Mildred, bo nie chciał mówić o tym, że trucheł zwierząt też nie znalazł. Jakoś wydawało mu się to trochę… trochę zbyt nieuprzejme.
Odsunął się od kobiety, gdy Brenna wyszła z jej chaty. Obserwował krótką wymianę zdań między nimi, a gdy usłyszał co zobaczyła Longbottom – albo czego nie zobaczyła, zaczął się zastanawiać co to właściwie oznaczało. Że rzeczywiście widma częściowo pozostały w limbo?
Nie chciał się kryć ze swoimi przypuszczeniami przed Victorią, ale wolał nie wypowiadać ich na głos przy pani Found. Raz, że wydawało mu się cokolwiek niedelikatne, perorować o istotach, które odebrały jej kilkanaście lat życia, tuż nad jej uszami, jakby to były jakieś ciekawostki. Dwa, że właściwie sam nie do końca jeszcze ułożył sobie wszystko w głowie. Trzy, że może znajdą chwilę czasu na rozmowę jak już znajdą się poza zasięgiem uszu Mildred. Cztery – jakkolwiek Patrick nie wiedział, jaką teorię mógł mieć Laurent, chętnie by ją poznał i zestawił z własnymi przypuszczeniami.
- Dobrze – zgodził się z Brenną.
Rzucił jeszcze kilka, dłuższych spojrzeń na chatkę Mildred, na otoczenie dookoła, a potem gotów był wraz z kobietami wyruszyć w drogę powrotną.
Percepcja, znowu
Rzut PO 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 48
Sukces!
Sukces!