Do Theon Yaxley, z wzmianką o Elaine Delacour
Szczęście w nieszczęściu osoba, z którą tu przybyła, tj. jej ojciec, postanowił zniknąć z pola widzenia i pozostawić Annę na pożarcie lwom. Nie obawiała się tego, miała swoją dumę, ego, wypiętą pierś do przodu i podniesiony podbródek zerkając przy tym z ukosa na wszystkich, którzy zjawili się na przyjęciu. Dostrzegając swoją kuzynkę rozpromieniała, ale na krótko. Ktoś ją porwał. Tym ktosiem był Apollo Theon.
- Tyle w tym przypadku, co w Twojej obecności na tym przyjęciu, Séraphine Anne.
Zajęło jej chwilę połapanie się w tym wypowiedzianym zdaniu i sytuacji. Przez pierwsze kilka chwil wyglądała jak oburzony chomik, który przecież został tu siłą, podstępem, z okrucieństwem porwany i wręcz wciśnięty w jakieś nareczeństwo. Czerwony kolor wpłynął powoli na jej policzki, ale czy to na pewno z gniewu? Wydała z siebie kilka dźwięków, bliskich fuknięciom i prychnięciom, gdy ten wziął ją pod rękę i zaprowadził w stronę salonu. Nie oponowała, ale też nie cieszyła się z tego jak nastolatka na pierwszy seks.
- C-chciałabym zauważyć - urwała na moment próbując zebrać swoje myśli - Że przy pierwszym spotkaniu postanowiłeś udawać kogoś innego, więc dla m-mnie to zaskoczenie- choć nie ukrywała, że cała ta sytuacja zdawała się być dla niej podejrzana. Zarówno ten podpis. Ale już nie komentowała i pozwoliła mężczyźnie po prostu brnąc dalej w swoją zabawę. Nawet jeśli teraz to Anne się troszkę wygłupia niewiedza.
Dotknęła opuszkami palców czoła, coś dziwnie się wyjątkowo czuła. Za szybko wino wypiła? Niemożliwe, skoro nigdy nie szkodziło jej picie alkoholu. Co w takim razie było nie tak? Twardo, hardo, podnosiła nogi idąc o woli do przodu, a gdy trafili do salonu Leroux zmierzyła jeszcze raz giganta spojrzeniem niebieskich oczu. Nie wyglądał źle, nawet można by powiedzieć, że w jej typie, ale nie miała zamiaru mówić tego na głos... prawda?
- Huh... Nie wyglądasz źle... - palnęła, choć chwilę wcześniej upominała siebie w myślach, żeby właśnie TEGO nie mówić. Ugryzła się w język, ale starając się szybko zmienić temat złapała się jego ostatniej wypowiedzi. Najmocniej jak tylko mogła!...
- Cieszę się. Czasem ciężko zadowolić klienta, który niekoniecznie chce zdradzać powód zakupu wina oraz swoje imię - mruknęła zaczesując zagubiony kędziorek na czole w tył, coby dołączył do reszty fryzury. Dobra, pora przejść do konkretów, bo Leroux tak jak zaczynała czuć, że język jej drętwieje tak dziwnie obraz powoli jej zaczynał się chybać.
- Przejdę do konkretów - powiedziała w miarę zrozumiale, jedną z rąk wsadzając do przedniej kieszeni spodni. Druga swobodnie zwisała wzdłuż ciała - Nie interesujom mnie układy bisznesowe ojca. Jakkolwiek miauaby wyglądać ta relacja wolałabym się najpierf porządnie zapoznać - co się z nią działo? Aż wstyd było cokolwiek mówić. Złapała za nasadę nosa zamykając na moment oczy. To wino... smakowało dziwnie. Było zbyt mocne?
Westchnęła ciężko biegając wzrokiem po salonie, aż w końcu udało jej się zatrzymać na Theonie. Te blond włosy... Gdzieś je już widziała? Nie mogła skojarzyć tylko gdzie, a zawroty głowy i biegające oczka nie pomagały jej w sięgnięciu do pamięci. Przeklęty alkohol. Przeklęci Yaxley.
![[Obrazek: 18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif]](https://64.media.tumblr.com/d4bab35576fba738e9cf78dd6db5d8fd/6bd161ad1f6bb8b6-9d/s400x600/18ca3672ab006376a626f6ed90cf3f654253e0a3.gif)
![[Obrazek: 036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif]](https://64.media.tumblr.com/f03ceae5b7f418226c4946734bb00164/6bd161ad1f6bb8b6-3d/s400x600/036328586c87320cddd53d74254b18ab9a9d6ca0.gif)
– all my demons reappear –