- Największe serca i najtwardszą dupę. - Odparła uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Miała świadomość, że była dobroduszna, wszystkim skora do pomocy. Miała świadomość też z czym się to wiąże. Wiele razy przejechała się na ludziach, jednak nie nauczyło jej to niczego dobrego. Nadal ufała wszystkim, przynajmniej starała się ufać. Przynajmniej tym, którzy kiedyś lub teraz znaczyli coś w jej życiu. Trudno ją było do siebie zrazić, potrafiła znaleźć wytłumaczenie dla każdej krzywdy zrobionej jej osobie świadomie lub nie.
- Wiadomo Brenn, świat nie jest czarno - biały, ale miał pewne przekonania, na pewno później, które nie do końca do mnie przemawiają. Nie mam pojęcia dlaczego się poróżnili, to wszystko to legendy, ile w nich jest prawdy? Tego nie wie nikt. - Sama Norka jako dzieciak bardzo lubiła czytać baśnie i bajki o założycielach Hogwartu, teraz wróciła do tego tematu, bo czytała te same książki Mabel. Jednak nigdy nie wiadomo, ile było w tym prawdy, a ile kreatywności autora.
- To nie jest okradanie, tylko konfiskata. Jako matka, mogę to zrobić, chociaż pewnie nawet by nie zauważyła, tyle tego ma. Fergus, Erik, Ty, wszyscy ciągle kupują jej te żaby. - Nie mogła narzekać na brak zainteresowania swoją córką wśród znajomych. Wszyscy okropnie ją rozpieszczali, nie pozostało jej nic innego, jak się do tego przyzwyczaić. Z początku starała się z tym walczyć, jednak nie przynosiło to żadnego skutku. Musiała się z tym po prostu pogodzić, wydawało jej się też, że to wynagradza Mabel brak ojca.
- Nie sądzę, ale nie chwaliła mi się swoimi szemranymi interesami z matką chrzestną. - Dodała śmiejąc się przy tym w głos. Czasem po prostu wolała nie wnikać w pewne fakty, tak było bezpieczniej, no i dawała Mabel w ten sposób nieco prywatności.
- Nie słodź mi tak Brenno, bo gorzej będzie ze mną. Poczuję ogromną pewność siebie i wyląduje w niebie. - Wyśpiewała, kiedy przyjaciółka obdarzyła ją komplementem. Tyle, że te słowa, te słowa to nie było do końca to, co chciała jej przekazać. Spojrzała na Longbottom z dziwną miną i wtedy z jej ust również popłynęła rymowanka. O co w tym wszystkim chodziło?
- Mikstur wpada co niemiara, jeszcze chwila i Czarny Pan zrobi sajonara. - Nadal nie umiała mówić normalnie, chyba coś się popsuło. - Dziwne rzeczy się zadziały, czuję jakby słowa z moich ust same uciekały. - Dodała jeszcze.