11.09.2023, 18:05 ✶
Chciały iść razem, proszę bardzo. Jego żołądek tylko ucieszył się na tę decyzję, a sam Atreus kiwnął zdawkowo głową. Z jakiegoś dziwnego powodu, gadanie Brenny do ducha, wydawało się najmniej dziwaczną, czy może niewłaściwą rzeczą w tym całym statku. Jej słowa były nawet uspokajające, jakby mimowolnie ich ton udzielał się słuchającemu.
- Tak sobie myślę... - zerknął na Brennę i Mavelle kątek oka. - Co mamy wspólnego z tą twoją małą czarownicą, z którą rozmawiasz? - spojrzał na Longbottom znowu, a potem w jakiejś bliżej nieokreślone miejsce obok niej, jakby szukając tam ducha dziewczynki. - Skoro powiedziała ci, że reszta zasnęła i był wybuch, musiała być tego świadkiem, skoro to pamięta. Nie mogła spać, a przynajmniej tak mi się wydaje - skrzywił się lekko. Nie był specjalistą od duchów, ale miał wrażenie, że ich wspomnienia wciąż działały w podobny sposób jak ludzi - musiały czegoś doświadczać, żeby to pamiętać. Zmyślił się na chwilę, patrząc pod nogi, na obślizgłe deski. - To nie może być klątwa, a jeśli już, musiałaby być bardzo złożona. Skoro był wybuch na dolnych pokładach, a statek nie tonie, to znaczy że coś chwilowo trzyma wodę na zewnątrz. Mam tylko nadzieję, że wszystko nie skończy się w momencie, kiedy wszystkie aury się zsynchronizują, czy co on tam robi... - mimowolnie spojrzał na swoją dłoń nieco uważniej, chcąc skontrolować stan aury i tego, co robił z nią statek. Czy wciąż wszystko zachowywało się tak samo, czy może jednak coś się zmieniło.
Odwrócił się głosem Mavelle, spoglądając we wskazanym kierunku. Przybrał taktykę mniej więcej taką samą jak Brenna, gotowy zareagować, gdyby zaklęcia Bones nie zadziałały, a szkielet zacząłby wykazywać jakiekolwiek przejawy agresji.
- Dlaczego to brzmi, jak jakieś kolejne twoje doświadczenie? - zapytał Brenny, krzywiąc się lekko na słowa, które kierowała do kuzynki. Gdyby szkielet faktycznie chciał im coś zrobić, próbował go kopnąć, najlepiej w głowę, ale jeśli ten nie interesował się nimi zbytnio, zwyczajnie by mu się przyglądał, zastanawiając się czy czarna aura kryje się tylko w jego oczach, czy może po krótkiej chwili dałoby się zauważyć, że ciągnie się gdzieś dalej.
- Jego oczy pulsują taką samą energią jak cały statek. - poinformował je na koniec tylko, oprócz wcześniejszego przyglądania się szkieletowi, spoglądając nieco uważniej w głąb kajuty. Może było w niej coś ciekawego, kto wie, a gdyby nieumarły został unieszkodliwiony, albo wciąż nieruchawy, wszedłby nawet do środka, chcąc lepiej się rozejrzeć.
rzut na kopniaka z aktywności fizycznej, jakby szkielet się na nas rzucił
- Tak sobie myślę... - zerknął na Brennę i Mavelle kątek oka. - Co mamy wspólnego z tą twoją małą czarownicą, z którą rozmawiasz? - spojrzał na Longbottom znowu, a potem w jakiejś bliżej nieokreślone miejsce obok niej, jakby szukając tam ducha dziewczynki. - Skoro powiedziała ci, że reszta zasnęła i był wybuch, musiała być tego świadkiem, skoro to pamięta. Nie mogła spać, a przynajmniej tak mi się wydaje - skrzywił się lekko. Nie był specjalistą od duchów, ale miał wrażenie, że ich wspomnienia wciąż działały w podobny sposób jak ludzi - musiały czegoś doświadczać, żeby to pamiętać. Zmyślił się na chwilę, patrząc pod nogi, na obślizgłe deski. - To nie może być klątwa, a jeśli już, musiałaby być bardzo złożona. Skoro był wybuch na dolnych pokładach, a statek nie tonie, to znaczy że coś chwilowo trzyma wodę na zewnątrz. Mam tylko nadzieję, że wszystko nie skończy się w momencie, kiedy wszystkie aury się zsynchronizują, czy co on tam robi... - mimowolnie spojrzał na swoją dłoń nieco uważniej, chcąc skontrolować stan aury i tego, co robił z nią statek. Czy wciąż wszystko zachowywało się tak samo, czy może jednak coś się zmieniło.
Odwrócił się głosem Mavelle, spoglądając we wskazanym kierunku. Przybrał taktykę mniej więcej taką samą jak Brenna, gotowy zareagować, gdyby zaklęcia Bones nie zadziałały, a szkielet zacząłby wykazywać jakiekolwiek przejawy agresji.
- Dlaczego to brzmi, jak jakieś kolejne twoje doświadczenie? - zapytał Brenny, krzywiąc się lekko na słowa, które kierowała do kuzynki. Gdyby szkielet faktycznie chciał im coś zrobić, próbował go kopnąć, najlepiej w głowę, ale jeśli ten nie interesował się nimi zbytnio, zwyczajnie by mu się przyglądał, zastanawiając się czy czarna aura kryje się tylko w jego oczach, czy może po krótkiej chwili dałoby się zauważyć, że ciągnie się gdzieś dalej.
- Jego oczy pulsują taką samą energią jak cały statek. - poinformował je na koniec tylko, oprócz wcześniejszego przyglądania się szkieletowi, spoglądając nieco uważniej w głąb kajuty. Może było w niej coś ciekawego, kto wie, a gdyby nieumarły został unieszkodliwiony, albo wciąż nieruchawy, wszedłby nawet do środka, chcąc lepiej się rozejrzeć.
rzut na kopniaka z aktywności fizycznej, jakby szkielet się na nas rzucił
Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!