11.09.2023, 21:39 ✶
Brenna, Atreus, Mavelle
Żywy trup kiedyś był mężczyzną. A resztki ubrania, które oblepiały resztki jego ciała, wskazywały na to, że najpewniej był jednym z tych nieszczęśników, którzy przed kilkunastoma laty przypłynęli by zbadać unoszący się na wodzie statek widmo i nigdy go już nie opuścili.
Zaklęcia Mavelle zadziałały i nie zadziałały. Zadziałały o tyle, że rzeczywiście je splotła i rzeczywiście słyszała świst, gdy cięciami atakowała nieumarłego. Ale jednocześnie pozostawał on kompletnie na nie odporny. Jakby nie można go było zranić magią.
Człapał w ich stronę. Jego oczy pulsowały ciemną energią. Atreus jeszcze wyraźniej widział jak bardzo połączony był ze statkiem, jakby stanowił z nim jedność. Ta sama siła, która okradała ich z energii jednocześnie karmiła nią go. Ale patrząc na własną rękę, nie widział by wiele się zmieniło przez kilka ostatnich minut. Może rzeczywiście jego aura powoli zasilała statek, ale nie czuł się na razie ani osłabiony przez to, ani nie zauważał, by proces zaczął przyśpieszać.
Już się budzą. Ona też się zaraz obudzi - wyszeptał przerażonym głosem duch dziecka do Brenny.
Żywy trup rzucił się w stronę Bulstrode’a. Longbottom poczuła uścisk w żołądku. I znowu, chociaż w innym przypadku kopniak aurora mógłby się okazać całkiem potężnym ciosem, tu… właściwie niewiele zrobił. Tak, cofnął nieumarłego o kilka kroków, ale było to tylko te kilka kroków, które w połączeniu z całkiem niezłą sprawnością fizyczną, uchroniło Atreusa przed większością impetu ataku przeciwnika. Został odepchnięty w stronę ściany a odległość między nim a nieumarłym uległa powiększeniu.
Mavelle znajdowała się najdalej od żywego trupa. Brenna była najbliższej schodów a Atreus przy ścianie równoległej do kajuty, w której mieszkał nieumarły. I jeśli było coś dziwnego w zachowaniu atakującego, to owo, że raczej nie próbował ich pożerać, a raczej… ogłuszyć?
Tura trwa do 14.09.2023 roku do godziny 21.00