• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[styczeń 1968] Animals

[styczeń 1968] Animals
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
12.09.2023, 00:00  ✶  

Te maski... te nikomu niepotrzebne maski. Kryjące tożsamość, zakopujące sekrety. Nie wiesz, z kim masz do czynienia. Pozostaje tylko imię, które możesz dopasować do wielu w Londynie. A czasami nawet nie ono. Nie dla takich, jak on. Jeśli w ogóle miało to znaczenie - bo przecież Laurentowi było to już w zasadzie wszystko obojętne. Spoglądał jednak na blondyna przed sobą tak, jakby pod tę maskę chciał i mógł zajrzeć. To nie było bardzo skomplikowane - wystarczyło wyciągnąć dłoń o długich palcach, przesunąć ją po policzku, wsunąć pod nią. Przecież bardziej przeszkadza, drażniła. Zamienić ją na miękki dotyk - to tego potrzebowało ciało i dusza, nie tej cienkiej, nieprzyjemnej, chłodnej porcelany. Tak samo chłodnej jak chłodne powitanie, z którym się zetknął. I znów - przecież to nie miało znaczenia. Chłód, ciepło, brak słów jakichkolwiek. Ludzie przychodzili tutaj różni i dziwni, a umysł Laurenta był bardzo ciężki. Tylko jego ciało unosiło się na chmurce, lekko napięte. Niecierpliwe. Nie dostrzegł sympatii w niebieskich oczach wpatrujących się w niego, ale jej nawet nie poszukiwał. Nie szukał w nim niczego konkretnego prócz uwagi. A tę dostał od wejścia. To wystarczyło.

Nie poruszył się, kiedy mężczyzna wstał, lekko już rozprężony w swojej aparycji - ta rozpięta marynarka, ta codzienność, którą nosił na swoich ramionach z godzin, jakie przepłynęły już przez tę dobę zostały chyba podbite łykami wina. Albo przyjemnością płynącą z zapachu, jaki tu panował. Laurent teraz nie był w stanie określić, co to dokładnie jest, bo umysł płatał mu figle, jak słynny kitsune z legend, który macha swym ogonem by ognikami zwodzić na manowce tak on czuł się zwodzony wonią sosen. Podobał mu się ten zapach to i nabrał głębszego wdechu w płuca, pozwalając się obejść i zsunąć aksamit ze swoich ramion. Prześliznął się po jego rękach i opadł na podłogę. Laurent miał drobną budowę ciała, nienaruszoną żadnymi bliznami czy znamionami skórę, gładką i delikatną. Chciał więcej dotyku. Tylko że ta chwila przyjemności kojarzona z bezpiecznymi lasami, domem, moment delikatnego przebłysku świadomości bliskości drugiego mężczyzny została przecięta bardzo prostym i banalnym pytaniem. Co tu robisz?

- Czemu tu jestem... - Powtórzył pytanie, jakby sam teraz to pytanie zadawał - tylko samemu sobie. Z jakąś lekką nutą zdziwienia, jakby skomplikowanie tego pytania zbytnio do niego nie docierało. Przecież nawet nie miało do końca znaczenia. To było jasne, dlaczego TUTAJ był. Ale powstrzymał chęć odwrócenia się, żeby ten powód odnaleźć swoimi oczyma, skoro Nicholas życzył sobie chwilowo stać za nim. Może nie chciał teraz kontaktu wzrokowego? A może stało za tym jeszcze coś innego? - Intuicja mi podpowiada, że nie pytasz o ten pokój. - Czy to było oczywiste? Dla niego teraz mało rzeczy było oczywistych i kiedy w ogóle zagłębił się przez moment nad całym konceptem "TU" oraz "JA" to podryfował naprawdę daleko - gdzieś na meandry własnej świadomości i łączenia się ze światem. Tam, gdzie granice między otoczeniem a tobą samym rozmywały się i mogłeś stać się całym światem, zamiast być tylko jednym, małym ziarenkiem na całej plaży. - Tutaj jestem dla ciebie. I też "tutaj" przyszedłem po odrobinę przyjemności i nie mogłem wrócić. - Odpowiedział więc płynnie po swoim stwierdzeniu, że nie chodzi o ten pokój. Nie brzmiał wcale przy tym na smutnego, choć to, co mówił, smutne było. O ile słowo "smutne" było w ogóle odpowiednim określeniem. Niewiele osób wiedziało, że selkie miały bardzo słabe głowy. Wystarczyło czasem parę łyków, żeby je upić. Choć Laurent pływał teraz bardziej niż pod wpływem zwykłego alkoholu. Nawet nim nie pachniał. Jego skóra pachniała prawie jak mleko i miód. - A ty? Dlaczego tu jesteś? - Zapytał tym samym, ciepłym tonem, który teraz nabrał odrobiny intymności w swoim wydźwięku. Jakby pytał o sekret, o którym nie można było mówić na głos, pełną piersią.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (5093), Nicholas Travers (3520)




Wiadomości w tym wątku
[styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 11.09.2023, 13:43
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 11.09.2023, 22:07
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 00:00
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 12.09.2023, 11:14
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 12:03
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 12.09.2023, 13:40
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 14:15
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 12.09.2023, 23:03
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 23:33
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 13.09.2023, 16:15
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 13.09.2023, 16:49
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 13.09.2023, 23:51
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 10:16
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 14.09.2023, 11:54
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 12:37
RE: [styczeń 1968] Animals - przez Nicholas Travers - 14.09.2023, 13:28

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa