12.09.2023, 02:00 ✶
Był całkiem pewnym swoich możliwości, nawet jeśli zaklęcia Mavelle nie zrobiły szkieletowi nic. Zadziałały, owszem, ale zwyczajnie przeleciały przez niego, jakby nie chcąc zadziałać tylko i wyłącznie na niego. Bulstrode więc kopnął - rzetelnie i z całym sercem i zdecydowanie nie spodziewał się tego, jak ten kopniak zadziała. Cios cofnął nieco szkielet, ale sama siła odbiła również aurora, rzucając go na przeciwległą ścianę. Nieoczekiwane, ale nagle znacząco poręczne, biorąc pod uwagę, że tylko zwiększyło to dystans między nim, a nieumarłym.
Nieumarłym, którego splatała energia statku. Nie czaiła się tylko w jego oczach, ale łączyła z nim i zespajała ze statkiem. Bulstrode'owi przyszło do głowy porównanie do pępowiny. Powiazanie karmiło szkielet energią. Napędzało go, chroniło i czyniło przez to absolutnie niebezpiecznym. Dobrze tylko, że nie próbował zabić... No właśnie.
Atreus pozbierał się na równe nogi i rzucił w stronę schodów. W stronę Brenny i Mavelle, te ostatnie rewelacje trawiąc w pośpiechu.
- Na schody, szybko - rzucił, mówiąc oczywiście do nich obu, ale patrzył przede wszystkim przed siebie. Na Longbottom, o nią martwiąc się teraz najbardziej.
Jeśli udało mu się bez problemu znaleźć przy schodach, odwraca się w kierunku trupa i próbuje wyczarować ścianę. Przeszkodę, która całkowicie zablokowałaby korytarz i uniemożliwiła trupowi dalszą pogoń, albo przynajmniej spowolniła go. Nie wchodzi jednak na nie póki Longbottom i Bones same nie zaczną nimi uciekać.
rzucam na aktywność fizyczną, żeby dobiec bez problemów do schodów, a drugi rzut jest na kształtowanie, żeby zrobić ścianę i odciąć truposzowi całkowicie korytarz
Nieumarłym, którego splatała energia statku. Nie czaiła się tylko w jego oczach, ale łączyła z nim i zespajała ze statkiem. Bulstrode'owi przyszło do głowy porównanie do pępowiny. Powiazanie karmiło szkielet energią. Napędzało go, chroniło i czyniło przez to absolutnie niebezpiecznym. Dobrze tylko, że nie próbował zabić... No właśnie.
Atreus pozbierał się na równe nogi i rzucił w stronę schodów. W stronę Brenny i Mavelle, te ostatnie rewelacje trawiąc w pośpiechu.
- Na schody, szybko - rzucił, mówiąc oczywiście do nich obu, ale patrzył przede wszystkim przed siebie. Na Longbottom, o nią martwiąc się teraz najbardziej.
Jeśli udało mu się bez problemu znaleźć przy schodach, odwraca się w kierunku trupa i próbuje wyczarować ścianę. Przeszkodę, która całkowicie zablokowałaby korytarz i uniemożliwiła trupowi dalszą pogoń, albo przynajmniej spowolniła go. Nie wchodzi jednak na nie póki Longbottom i Bones same nie zaczną nimi uciekać.
rzucam na aktywność fizyczną, żeby dobiec bez problemów do schodów, a drugi rzut jest na kształtowanie, żeby zrobić ścianę i odciąć truposzowi całkowicie korytarz
Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 32
Slaby sukces...
Slaby sukces...