Geraldine ceniła sobie bardzo znajomość z rodzeństwem Longbottom. Wiedziała, że jako jedni z nielicznych potrafią władać szpadą, co było dla niej ogromną zaletą. Chętnie się pojedynkowała, treningi z ojcem przestały jej wystarczać już dawno temu. Wolała stawać przed przeciwnikami, którzy mogli ją zaskoczyć. Tym razem dostała zaproszenie od Brenny, oczywiście nie zamierzała jej odmówić. Z ogromną radością zgodziła się na spotkanie, trochę ruchu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Miała świadomość, że Longbottom tym razem chciała się z nią spotkać nie tylko, żeby powalczyć, ale również wypytać i to, co widziała w Kniei. Nie do końca lubiła być przepytywana przez służby, ale akurat Brennie mogła wyśpiewać wszystko, czego potrzebowała. W ramach rekompensaty za trening, wydawało jej się, że jest to dobry pomysł.
Little Hangleton było niezłym miejscem na takie spotkanie. Mugole raczej rzadko tutaj docierali, okolica była malownicza, bez problemu dało się znaleźć miejsce z dala od ciekawskich spojrzeń. Nie mogły trafić lepiej, aby się zmierzyć, ale też, żeby porozmawiać w spokoju. Gerry zdawała sobie sprawę, że atmosfera jest napięta. Sama nie określiła się jeszcze oficjalnie po żadnej stronie czarodziejskiego konfliktu, chociaż ci, którzy ją znali powinni wiedzieć, że już dawno wybrała, kogo zamierza wspierać. Pomimo swojego pochodzenia była bardzo otwarta, nie miała uprzedzeń praktycznie do nikogo. Nie podążała ślepo za założeniem, że w świecie czarodziejów powinno być miejsce tylko dla tych, którzy znają magię od lat. Ignorantami byli ci, którzy podążali za postulatami Voldemorta, przecież każdy ród kiedyś trafił do tego magicznego świata...
Teleportowała się w miejsce, w którym widziały się ostatnio ze szpadą przy boku. Nie była specjalnie delikatna, więc Brenna od razu ją zauważyła. Uśmiechnęła się promiennie na przywitanie. - Hej Bren. - Rzuciła głośno, zbliżając się do znajomej szybkim krokiem. - No, nie dziwię ci się. Chętnie pomogę się wam ich pozbyć, chociaż dla mnie to też coś nowego. Nigdy jeszcze nie spotkałam takich stworzeń. - Wcale nie ukrywała, że było inaczej.