12.09.2023, 13:40 ✶
Nie żyjemy w świecie, gdzie niczym nie trzeba się przejmować. Nie trzeba zadowalać innych. Spełniać rodowych tradycji, żyć wolnością i swoimi przekonaniami. Dzielić tym co chcemy i nie czuć się wyśmiewanym czy odrzucanym, że nie pasujemy tutaj. Ten świat, mimo iż bywa niebezpieczny, ma swoje zasady. Jeżeli chcesz pasować do niego, musisz robić to samo. To czego uczy Cię rodzina, co wpaja od małego. A gdy się dorośnie, wybierasz samemu ścieżkę rozwoju, ale nie zapominasz tego, co leży w twoim rodzinnym obowiązku. Chyba, że wyłamujesz się. Tak być może było w przypadku Nicholasa. Miał sekrety, które nie znała jego rodzina. Nie znali jego znajomi, współpracownicy, bo przyjaciół nie miał. Może jednego? Ale czy to była przyjaźń? Traktował to jako dobra znajomość. Nie ufał nikomu.
Nicholas zauważył, że Lukrecja mu przydzielony do tutejszego towarzystwa, miał chyba problemy z udzieleniem odpowiednich odpowiedzi? Czy może miał problemy umysłowe, że błądził w swoich myślach co odpowiedzieć? Może bał się? Czy był tutaj z własnej i nieprzymuszonej woli? Czy rozumiał jego język? Czy może było coś innego?
Odpowiedź znów była zaskoczeniem. Fantazjował? Nicholas pod maską, zasłaniającą twarz, uniósł brew ku górze. Czy Lukrecja był poetą?
Najprawdopodobniej, przebywa tutaj już miesiąc. Nic dziwnego, że wcześniej nie był mu przedstawiony. Cenny okaz. Interesujące wysnuł porównanie Yaxleya do Królowej Śniegu. A może poprawniej brzmiałoby, Król Śniegu, Król Lodu? Nicholas zdecydowanie miał zimne spojrzenie i zimne serce. Nie było to łatwe zadanie, jakiego chciał się podjąć Lucrecja. Dość ryzykowne, aby wyjąć wspominane szkiełko lustra.
- Nie znam tej bajki.
A może i nie pamiętał. Nie przykuwał uwagi do czytanych bajek przez kogokolwiek w rodzinie, uważając je za wybujałą fantazję. Niewiele z nich było legendami przekształconymi przez autorów. Nie były zabawne. Mimo wszystko, wysłuchał towarzysza dzisiejszego wieczoru, może i nocy. Porównanie brzmiało interesująco. Ale wyzwanie dość ryzykowne.
- A jeżeli nie chcę, abyś je wyjmował?
Zapytał, ciekaw będąc reakcji. Zajmując na powrót sofę, zaprosił Lukrecję do siebie, mógł usiąść obok. Nicholas wtedy założył nogę na nogę, siadając trochę z boku, opierając się częściowo plecami o oparcie mebla, ale też opierając o wierzch oparcia ugiętą rękę w łokciu. Obserwował młodzieńca. Po czym dotknął jego podbródka i skierował w swoim kierunku, aby móc lepiej spojrzeć mu w morskie oczy. Jakby czegoś się w nich doszukiwał. Brania jakichś prochów?
- Jesteś poetą czy brałeś coś?
Zadał mu w końcu to pytanie, które zaczęło bo trochę męczyć podczas tej rozmowy. Złościć się nie mógł. Zapach sosnowego kadzidła tak uspokoił jego umysł, że nie było miejsca na gniew. W tym wszystkim, Nicholas jakby pominął udzielenie odpowiedzi, na jego pytanie odnośnie ogółu jego pobytu tutaj.
Nicholas zauważył, że Lukrecja mu przydzielony do tutejszego towarzystwa, miał chyba problemy z udzieleniem odpowiednich odpowiedzi? Czy może miał problemy umysłowe, że błądził w swoich myślach co odpowiedzieć? Może bał się? Czy był tutaj z własnej i nieprzymuszonej woli? Czy rozumiał jego język? Czy może było coś innego?
Odpowiedź znów była zaskoczeniem. Fantazjował? Nicholas pod maską, zasłaniającą twarz, uniósł brew ku górze. Czy Lukrecja był poetą?
Najprawdopodobniej, przebywa tutaj już miesiąc. Nic dziwnego, że wcześniej nie był mu przedstawiony. Cenny okaz. Interesujące wysnuł porównanie Yaxleya do Królowej Śniegu. A może poprawniej brzmiałoby, Król Śniegu, Król Lodu? Nicholas zdecydowanie miał zimne spojrzenie i zimne serce. Nie było to łatwe zadanie, jakiego chciał się podjąć Lucrecja. Dość ryzykowne, aby wyjąć wspominane szkiełko lustra.
- Nie znam tej bajki.
A może i nie pamiętał. Nie przykuwał uwagi do czytanych bajek przez kogokolwiek w rodzinie, uważając je za wybujałą fantazję. Niewiele z nich było legendami przekształconymi przez autorów. Nie były zabawne. Mimo wszystko, wysłuchał towarzysza dzisiejszego wieczoru, może i nocy. Porównanie brzmiało interesująco. Ale wyzwanie dość ryzykowne.
- A jeżeli nie chcę, abyś je wyjmował?
Zapytał, ciekaw będąc reakcji. Zajmując na powrót sofę, zaprosił Lukrecję do siebie, mógł usiąść obok. Nicholas wtedy założył nogę na nogę, siadając trochę z boku, opierając się częściowo plecami o oparcie mebla, ale też opierając o wierzch oparcia ugiętą rękę w łokciu. Obserwował młodzieńca. Po czym dotknął jego podbródka i skierował w swoim kierunku, aby móc lepiej spojrzeć mu w morskie oczy. Jakby czegoś się w nich doszukiwał. Brania jakichś prochów?
- Jesteś poetą czy brałeś coś?
Zadał mu w końcu to pytanie, które zaczęło bo trochę męczyć podczas tej rozmowy. Złościć się nie mógł. Zapach sosnowego kadzidła tak uspokoił jego umysł, że nie było miejsca na gniew. W tym wszystkim, Nicholas jakby pominął udzielenie odpowiedzi, na jego pytanie odnośnie ogółu jego pobytu tutaj.