12.09.2023, 15:09 ✶
- Nie mam pojęcia - przyznała Brenna, trochę bezradnie. Zakładała, że dziewczynka nie zemdlała, bo była czarownicą, a inni mugolami. Ale przecież teraz, kiedy na statek weszła cała grupa... wszyscy byli czarodziejami. Ją i Atreusa łączyło Trzecie Oko, ale Mavelle go nie posiadała - i Danielle, również dostrzegająca aury, straciła przytomność.
Początkowo spodziewała się jakiegoś przeklętego skarbu. Później - jakichś czarodziei, którzy postanowili razem zniszczyć statek, ktoś na górze, ktoś na dole. Teraz niczego już nie była pewna, poza tym, że zdenerwowana pani była z tym związana, i najwyraźniej stworzona przez nią, ciemna energia, w jakiś sposób wykradała siły życiowe przybyszy, zawłaszczając je dla statku.
Zresztą, w tej chwili nie mieli szansy zastanawiać się nad tym dalej. O budzeniu się „jej” Brenna oczywiście chętnie bym im wspomniała, i wcale się jej to nie podobało, ale w tej chwili nie za bardzo istniała ku temu możliwość. Jeżeli zdołają wyjść z tego żywi, to im powie.
Magia zadziałała, ale nie imała się nieumarłego. Co gorsza wyglądało na to... że ataki fizyczne też nic nie nadawały.
Najwyraźniej miało to coś wspólnego z tym, że energia w oczach mężczyzny była ta sama, co otaczająca statek. Czy on był nieśmiertelny? Czy nie można było go uszkodzić, póki źródło tej czarnej energii gdzieś pulsowało? Musieli je najpierw znaleźć? Skoro "zdenerwowana pani" wciąż żyła, może chodziło właśnie o to?
Brenna cofnęła się gwałtownie, gdy nieumarły skoczył, a jej żołądek, mogłaby przysiąc, wywinął salto. Prawdopodobnie w tym momencie najrozsądniejsza byłaby ucieczka przed kimś, na kogo nie działa magia ani ataki fizyczne. Tyle że zostawienie tutaj kogoś nie wchodziło w grę, a już na pewno nie jego. Szybko schwyciła za różdżkę, skoro żadne cięcia nie miały racji bytu.
Skoro nie mogli po prostu rozwalić żywego trupa, być może dało się użyć magii, aby choć trochę go przyhamować. Przez głowę przeszło jej jeszcze rozpraszanie magii, ale gdyby nie zadziałało, mieliby trochę za duży problem w tym konkretnym momencie…
Machnęła różdżką – próbując wyczarować liny, które skrępują nogi nieumarłego. Ot by spróbować zyskać na czasie, bo że się z tej pułapki szybko uwolni, po tym ostatnim ciosie raczej nie wątpiła...
I cóż, mogła spróbować przetestować, czy te schody też się zawalą, ale rzecz jasna tylko, jeśli Atreus nie oberwie, biegnąc w ich stronę (ewentualnie jeżeli nieumarły nie postanowi zeżreć jej). Wyjątkowo nie był to dobry moment wobec kłócenia się, kto z nich ma uciekać pierwszy.
Kształtowanie
Początkowo spodziewała się jakiegoś przeklętego skarbu. Później - jakichś czarodziei, którzy postanowili razem zniszczyć statek, ktoś na górze, ktoś na dole. Teraz niczego już nie była pewna, poza tym, że zdenerwowana pani była z tym związana, i najwyraźniej stworzona przez nią, ciemna energia, w jakiś sposób wykradała siły życiowe przybyszy, zawłaszczając je dla statku.
Zresztą, w tej chwili nie mieli szansy zastanawiać się nad tym dalej. O budzeniu się „jej” Brenna oczywiście chętnie bym im wspomniała, i wcale się jej to nie podobało, ale w tej chwili nie za bardzo istniała ku temu możliwość. Jeżeli zdołają wyjść z tego żywi, to im powie.
Magia zadziałała, ale nie imała się nieumarłego. Co gorsza wyglądało na to... że ataki fizyczne też nic nie nadawały.
Najwyraźniej miało to coś wspólnego z tym, że energia w oczach mężczyzny była ta sama, co otaczająca statek. Czy on był nieśmiertelny? Czy nie można było go uszkodzić, póki źródło tej czarnej energii gdzieś pulsowało? Musieli je najpierw znaleźć? Skoro "zdenerwowana pani" wciąż żyła, może chodziło właśnie o to?
Brenna cofnęła się gwałtownie, gdy nieumarły skoczył, a jej żołądek, mogłaby przysiąc, wywinął salto. Prawdopodobnie w tym momencie najrozsądniejsza byłaby ucieczka przed kimś, na kogo nie działa magia ani ataki fizyczne. Tyle że zostawienie tutaj kogoś nie wchodziło w grę, a już na pewno nie jego. Szybko schwyciła za różdżkę, skoro żadne cięcia nie miały racji bytu.
Skoro nie mogli po prostu rozwalić żywego trupa, być może dało się użyć magii, aby choć trochę go przyhamować. Przez głowę przeszło jej jeszcze rozpraszanie magii, ale gdyby nie zadziałało, mieliby trochę za duży problem w tym konkretnym momencie…
Machnęła różdżką – próbując wyczarować liny, które skrępują nogi nieumarłego. Ot by spróbować zyskać na czasie, bo że się z tej pułapki szybko uwolni, po tym ostatnim ciosie raczej nie wątpiła...
I cóż, mogła spróbować przetestować, czy te schody też się zawalą, ale rzecz jasna tylko, jeśli Atreus nie oberwie, biegnąc w ich stronę (ewentualnie jeżeli nieumarły nie postanowi zeżreć jej). Wyjątkowo nie był to dobry moment wobec kłócenia się, kto z nich ma uciekać pierwszy.
Kształtowanie
Rzut PO 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 74
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.