12.09.2023, 20:49 ✶
Gdyby kazać Mavelle narysować scenę, której była świadkiem – to ni chybi nad jej własną głową, w dużym, chmurkowym dymu, obracałyby się trybiki. W towarzystwie skaczących pytajników. Bo nadal nie ogarniała ni w ząb, na co właśnie patrzyła i co słyszała.
Znaczy, po części to wyglądało jak jakiś błąd w komunikacji, skoro jedno twierdziło A, zaś drugie Z, ale, ale…
- Ee... – stwierdziła bardzo inteligentnie w odpowiedzi na pytanie Atreusa. Coś ktoś mówił? O nich? Niby dlaczego zresztą miałby, każdy z odrobiną oleju w głowie wiedział, że Longbottom była tak naprawdę nieosiągalna. Już u Bones miało się większe szanse niż u jej młodszej kuzynki, a to też nie tak, że była w stanie polecieć z miejsca na każdego, który miał to i owo w spodniach, niezależnie od wszelkich okoliczności. Nie, bynajmniej – … ostatnio więcej mnie nie ma w biurze niż jestem – rzuciła ostatecznie, dochodząc do wniosku, że najlepiej będzie jednak umyć od tego wszystkiego ręce.
Na wszelki wypadek.
Tak, to było bardzo dużo trybików, próbujących się wzajemnie zazębić, żeby wszystko złożyło się w składną całość. I pytajników. Coraz więcej pytajników. Duszenie, zemsta, plotki i ploteczki… jednego mogła być pewna: ktoś uznał, że mowa jest cenniejsza od milczenia i z tego wszystkiego wynikło… coś.
Ale to chyba tłumaczyło, skąd ta nagła chęć na nocne patrole na Nokturnie. Tak. I zdecydowanie będą musiały o tym porozmawiać. Ale to Brenna już sama wiedziała, prawda? Więc, póki co, nadal trzymała język za zębami i po prostu dreptała za kuzynką, również zaciskając dłoń.
I oby Bulstrode łaskawie posłuchał. Oby.
Znaczy, po części to wyglądało jak jakiś błąd w komunikacji, skoro jedno twierdziło A, zaś drugie Z, ale, ale…
- Ee... – stwierdziła bardzo inteligentnie w odpowiedzi na pytanie Atreusa. Coś ktoś mówił? O nich? Niby dlaczego zresztą miałby, każdy z odrobiną oleju w głowie wiedział, że Longbottom była tak naprawdę nieosiągalna. Już u Bones miało się większe szanse niż u jej młodszej kuzynki, a to też nie tak, że była w stanie polecieć z miejsca na każdego, który miał to i owo w spodniach, niezależnie od wszelkich okoliczności. Nie, bynajmniej – … ostatnio więcej mnie nie ma w biurze niż jestem – rzuciła ostatecznie, dochodząc do wniosku, że najlepiej będzie jednak umyć od tego wszystkiego ręce.
Na wszelki wypadek.
Tak, to było bardzo dużo trybików, próbujących się wzajemnie zazębić, żeby wszystko złożyło się w składną całość. I pytajników. Coraz więcej pytajników. Duszenie, zemsta, plotki i ploteczki… jednego mogła być pewna: ktoś uznał, że mowa jest cenniejsza od milczenia i z tego wszystkiego wynikło… coś.
Ale to chyba tłumaczyło, skąd ta nagła chęć na nocne patrole na Nokturnie. Tak. I zdecydowanie będą musiały o tym porozmawiać. Ale to Brenna już sama wiedziała, prawda? Więc, póki co, nadal trzymała język za zębami i po prostu dreptała za kuzynką, również zaciskając dłoń.
I oby Bulstrode łaskawie posłuchał. Oby.