• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20.06.1972] Wielkie pranie

[20.06.1972] Wielkie pranie
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#27
13.09.2023, 10:17  ✶  

Powinność któregoś członka rodziny, żeby ta spuścizna nie przepadła... Ginny nie mogła sobie zdawać sprawy z tego, jakim chłodem te słowa wdarły się do jego serca i jakie spustoszenie tam siały. Niby się do tego przygotowywał. Niby gdzieś w kącie swojej głowy miał tę świadomość, że chyba to wszystko naprawdę w którymś momencie przejdzie na niego. Że zajęta swoim życiem Pandora, oczko w głowie rodziców, będzie latała po wykopaliskach, szczęśliwa, doraźnie wracając, by pomóc, bo przecież on całe życie starał się wyjść naprzeciw temu oczekiwaniu. Ale to go przytłaczało. To było za dużo. Czuł się jak zgnieciony robak pod butem świata, kiedy myślał o ciężarze korony, jaką była spuścizna Prewett. Głównie jednak sądził, że do tego nie dojdzie. Że zostawią go tam z boku, niech sobie żyje, a wszystko zostanie przekazane w ręce dzieci brata Edwarda. Jakże naiwnie - bo w końcu Edward mógł kochać brata, ale jego ambicja nie pozwoliłaby tak po prostu oddać złotej korony, która jego ojcu nie ciążyła - ona go zdobiła. I co z tego, że miał wiele jego cech, że nie mógłby się go wyrzec, jak czasami mówił, skoro nie miał najważniejszej - jego siły.

- Tak. - Bardzo duża spuścizna, w której hodowla była dumą i pasją, a cała reszta pralnią brudnych pieniędzy. Z abraksanami niekiedy włącznie. Te zwierzęta, które były żywymi stworzeniami i które, jak uważała Ginny, nie można było traktować jak prezent - cóż... ludzie zwierzęta kupowali. I płacili za nie fortunę. Zaśmiał się na jej stwierdzenie, że mówił, że jest. - Wydaje mi się, że nie rozumiemy się w skali. Ja nie prowadzę stajni z trzema końmi na krzyż. - Więc to nie była żadna pomyłka ani przejęzyczenie, szczególnie, że hodowla abraksanów nie była jedyną rzeczą, jaką robił. Zatrzymał się, kiedy tak sięgnęła do jego ramienia i obróciła się, żeby spojrzeć mu w oczy. Całkowicie poważnie. - Raczej nie. Wolę oglądać morze i patrzeć, jakie kształty przyjmują fale. - Odparł spokojnie, rozczulony sielankową wizją spoglądania w obłoki podczas leżenia na trawie. To było romantyczne, a romantyzm sprawiał, że jego serce rozkwitało i ciągnęło do pragnienia zaznania takich chwil z... problemem było: z kim, skoro nie pozwalał sobie na miłość. - Znam osobę, która jest jasnowidzką. Czasem lepiej nie próbować zgadnąć, co przyniesie przyszłość, żeby nie dotrzeć do punktu samospełniającej się przepowiedni. - Laurent nigdy nie prosił Florence, żeby spojrzała dla niego w przyszłość i Ginny również nie prosił o to z uwagi na to, że chciał ją poznać - tę przyszłość i skutki swoich decyzji. Chciał za to poznać Ginny, zobaczyć, jak pracuje, zobaczyć, jak wróży. Cała reszta miała być dodatkiem. - Lunaballa to niewielkie, parzystokopytne stworzenie, przypominające trochę... lamę? Tylko bez futra godnego owiec, mają bardzo krótkie i aksamitne włosie. Takiego wzrostu. - Wysunął rękę, żeby pokazać. - Wychodzą zazwyczaj tylko podczas pełni księżyca. - Więc tak, dobrze zgadła, że chodzi o księżyc, nazwa była zupełnie nieprzypadkowa.

Ginny była taką osobą, że przy niej nie trzeba się było starać. Jakkolwiek to nie brzmiało to nie chodziło o negatywny wydźwięk! Zabierała dla siebie cały spotlight, żeby być na pierwszy miejscu, ale nie robiła tego w sposób, w jaki zazwyczaj tacy ludzie to robili - Nie mówiła tylko o sobie, nie była zainteresowana tylko swoimi potrzebami, swoją osobą. Jego ego nie przygniatało człowieka do ziemi, nie dając miejsca dla niego samego. Jeszcze tego, że lubiła wygrywać, nie miał okazji zobaczyć. Za to widział bardzo wyraźnie, że lubiła być numerem jeden. Tworzyła z siebie otwartą książkę w tak ekspresywny sposób, że wszystkie sztuczki, jakie Laurent na innych używał w codziennych kontaktach używała sama i to z wielkim zadowoleniem i uśmiechem na ustach. To się nazywało właśnie działanie z premedytacją z tym, że w tym rozumieniu nie na czyjąś szkodę. Naprawdę jeszcze takiego rodzynka nie spotkał, połączenia tak specyficznych cech, które w ostateczności tworzyły tego Kolorowego Ptaka, tego kocura, jakim Ginny była. Oj tak, gdyby wiedział, że jej imiona były zlepkiem iście królewskich imion to powiedziałby, że niezwykle do niej pasują. Idąc przez tę murawę była jak królowa na swoich włościach z dostateczną ilością wolnego czasu, by schodzić do swych maluczkich poddanych. Przy czym to nie ona tych poddanych za maluczkich uważała, tylko przy niej bardziej oni siebie. A kontakt z tą królową był jak nagroda dla spragnionego, który uciekł z objęć pustyni. Zabawnie było spoglądać, jak ktoś tak tańczy i bryluje słowem, jak zazwyczaj robił to on. A teraz się temu poddawał i grał w tę grę. To było naprawdę ciekawe doświadczenie.

Co jeszcze było ciekawe to usłyszeć, jak duża różnica była między jednym a drugim. I nie zdawał sobie sprawy z tego, jak unikalny talent miała Florence - aż do dzisiaj. Wydawało mu się to takie normalne, takie naturalne, przez to, że miał z tym styczność od dzieciaka. A to się okazywało, że... nie. To nie jest wcale aż takie normalne, że został przyzwyczajony do czegoś naprawdę niezwykłego. To i teraz widać było po jego minie, kiedy słuchał, kolejną dawkę zdumienia i jednocześnie głębokiej fascynacji.

- Zdaję sobie sprawę, że religia i symbolika były kiedyś o wiele bardziej istotne, niż są w dzisiejszych czasach. Choć nie znam się ani na wróżeniu, ani na starożytnych runach, żeby być tutaj sędzią. Mogę ci więc tylko wierzyć na słowo. - Powiedział to w podobnym tonie, co ona - z lekką zaczepką w uśmiechu, ale jednocześnie tonem całkiem poważnym. Tak, że można się było domyślać, co w zasadzie artysta miał na myśli. Laurent nie miał powodu, by jej nie wierzyć, oczywiście, że to miało sens i było niezwykle ciekawe.

Jej kolejne słowa też go zakuły, ale uśmiechnął się z sympatią na jej perskie oko, zamiast to okazać. Wdarły się do jego umysłu jak brzydka, czarna plama, która regularnie mu przypominała, że jest do niczego. Atelophobia. Strach przed byciem niewystarczająco dobrym. Bardzo szybko przegonił tę ponurą chmurę znad swojej głowy. Nie była tu i teraz potrzebna.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (10820), Laurent Prewett (11237)




Wiadomości w tym wątku
[20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 11:55
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 15:49
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 16:43
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 17:44
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 18:53
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 19:49
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 20:20
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 09.09.2023, 21:40
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 22:19
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 10.09.2023, 00:07
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 12:27
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 10.09.2023, 14:27
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 16:09
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 10.09.2023, 17:48
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 10.09.2023, 18:49
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 11.09.2023, 08:48
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 11.09.2023, 14:31
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 11.09.2023, 21:12
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 00:30
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 10:15
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 13:19
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 16:27
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 17:38
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 20:43
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 12.09.2023, 21:50
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 12.09.2023, 23:38
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 13.09.2023, 10:17
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Guinevere McGonagall - 13.09.2023, 21:25
RE: [20.06.1972] Wielkie pranie - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 11:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa