1. Jak czułeś się po otrzymaniu listu informującego cię o byciu przyjętym do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie? Miałeś wobec szkoły jakieś konkretne oczekiwania?
Dostanie listu z Hogwartu, było dla mnie czystą formalnością. Wywodzę się z rodziny czystej krwi i całe pokolenia moich przodków uczęszczały do tej akademii, więc czemu ze mną miałoby być inaczej? Od dzieciaka przejawiałem umiejętności magiczne, mieszkałem na wyspach, więc nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, że bym się tam nie dostał.
Oczekiwania... Cóż, każdy, kto spędził trochę czasu w Hogwarcie, opowiada o zamku niestworzone historie, a te, kiedy pragnie się je sprawdzić lub odtworzyć na własną rękę często okazują się prawdą! Większość plotek się potwierdziła, jednak czy miałem jakieś konkretne plany względem mojej kariery edukacyjnej? Owszem, miałem. A raczej mój ojciec miał, być może nawet nieświadomie kierując mnie ku zajęciom, które pomogłyby mi w przyszłości dołączyć do grona pracowników Brygady Uderzeniowej lub Biura Aurorów.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Nigdy nie mieszkałem w okolicy Hogsmeade czy też samego zamku, toteż jak znacząca większość uczniów Hogwartu musiałem korzystać z pociągiem podróżującym trasą Londyn – Hogsmeade. W zależności od roku spędzałem czas w przedziale w otoczeniu krewnych (siostra, kuzynostwo) lub bliskich przyjaciół m.in. Thomas Hardwick, Nora Figg, Geraldine Yaxley. Nigdy nie postrzegałem samej trasy jako wielkiej przygody. Nie zdarzało mi się myszkować po wagonach bagażowych, trzymałem się raczej przedziałów przeznaczonych dla uczniów, skupiając się przede wszystkim na tym, aby jak najszybciej dotrzeć do celu.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Całkowite zdumienie. Słuchanie opowieści o Szkole Magii i Czarodziejstwa to jedno, ale zobaczenie tego na własne oczy było czymś zupełnie innym. Ruchome schody w pobliżu Wielkiej Sali, zaczarowany sufit, zbroje poruszające się po zamku i salutujące nowym uczniom... Czułem się, jakbym właśnie wkroczył w zupełnie nowy etap mojego życia mimo że miałem zaledwie jedenaście lat. Patrząc teraz wstecz, Tiara Przydziału wydawała się dość... dziwna. Stara i niemodna, ale wręcz oszołamiająca przez wiedzę i mądrość, jaką się dzieliła podczas Ceremonii Przydziału.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Uważam, że trafiłem do Gryffindoru ze względu na rodzinną tradycję. Gdzie indziej mógłby trafić członek rodu, który trzyma na ścianie miecz samego Godryka Gryffindora? Praktycznie nie było możliwości, aby trafić gdziekolwiek indziej. Trafienie Longbottoma do Gryffindoru było równie pewne, co to, że w przyszłości takowy trafi do pracy w Ministerstwie Magii. W 90% przypadków ta przepowiednia się sprawdza. Czy żałuję? Raczej nie. Spędziłem w tym domu wspaniałe chwile i chociaż wydaje mi się, że to Brenna dużo lepiej oddaje ducha Gryffindoru w naszym duo, tak wyniosłem z tego czasu wiele cennych lekcji i wspaniałe przyjaźnie, które utrzymują się ze mną po dziś dzień.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Tak. Na kilka dni przed 1 września rodzice zakupili mi na ulicy Pokątnej małą sowę, która miała służyć do przesyłania wiadomości do domu, jak i robienia zakupów, gdyby zaszła taka potrzeba. No co? To w końcu był pierwszy rok! Nawet mi za pierwszym razem nie wychodziły pewne zaklęcia, a ryzyko podpalenia książek, czy wysadzenia w powietrze nowo-zakupionego kociołka było całkiem spore.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Pokój dzieliłem z kilkoma chłopakami z Gryffindoru, z czego najbliżej poznałem się z Thomasem Hardwickiem. Pomimo znaczących różnic ze względu na pochodzenie nie mieliśmy problemów z tym, aby się zaprzyjaźnić. Gdy w późniejszym etapie nauki w Hogwarcie oboje próbowaliśmy dołączyć do drużyny Gryffindoru, nasza relacja tylko się zacieśniła, do tego stopnia, że oboje koniec końców podjęliśmy tę samą karierę zawodową w murach Ministerstwa Magii. Przez zainteresowanie zaklęciami i sportem, dormitorium nie tylko było oklejone po brzegi plakatami różnych drużyn Quidditcha z całego świata, ale też stanowiło miejsce ćwiczenia różnych zaklęć.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Do moich ulubionych przedmiotów podczas nauki w Hogwarcie należały zdecydowanie zajęcia z Obrony Przed Czarną Magią, Zaklęcia oraz Latanie. Pozwoliły one mi nie tylko rozwinąć swoje zainteresowania, ale także zagłębić się w aspektach magii Kształcenia, co okazało się nadzwyczaj użyteczne, gdy kilka lat później aplikowałem do Brygady Uderzeniowej. Z drugiej strony, moje najgorsze wspomnienia dotyczą przede wszystkim zajęć z Eliksirów. Przypalanie kociołków, złe dawkowanie składników, czy niepoprawne wykorzystanie specjalistycznych przyrządów było u mnie na porządku dziennym, a w połączeniu z anty-talentem kucharskim, każde próba poznania tajników świata mikstur owocowała potencjalnym wypadkiem.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Po wykazaniu się całkiem sporym talentem miotlarskim podczas lekcji latania w trakcie pierwszych dwóch semestrów nauki w Hogwarcie, dostałem szansę na dołączenie do szkolnej drużyny Gryffindoru na pozycji Obrońcy.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Podczas okresu całej nauki w Hogwarcie najbliższy był mi zapewne Thomas z uwagi na to, że jesteśmy z jednego rocznika. Gdybym miał jednak wskazać kogoś, kto towarzyszył mi w tamtym czasie i stan ten utrzymuje się po dziś dzień... Moją najlepszą przyjaciółką, moją bratnią duszą byłaby Nora Figg. To chyba oczywiste, że nasza przyjaźń przetrwała próbę czasu. Bądź co bądź, jestem ojcem chrzestnym jej dziecka i jesteśmy stałymi punktami w swoich życiach.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Przez moje życie przewinęło się kilka osób, jednak za czasów szkolnych nie zawarłem głębszej relacji romantycznej, która faktycznie przetrwałaby do dorosłego życia.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Na swój sposób... Każdy ma w życiu jakichś rywali, tylko że większość takich relacji dotyczyła mnie jedynie pośrednio. Stawałem w obronie słabszych uczniów, gdy byli obiektami kpin czy mało wyrafinowanych żartów ze strony rówieśników. Przez to wylądowałem na celowniku paru osób, które nie mogły przecierpieć, że ktoś im się stawia. Co więcej, gdy prawda o mojej przemianie w wilkołaka wyszła na jaw, niektórzy postawili sobie za punkt honoru, co by uprzykrzyć mi życie w tych przykrych okolicznościach.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią oraz instruktorka latania.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Jasne, że tak. Pierwszy rok był festiwalem braku obycia w nowym środowisku. A ruchome klatki schodowe, czy znikające drzwi wcale nie ułatwiały sytuacji. W trakcie nauki w Hogwarcie dowiedziałem się co nieco o okolicznościach dotyczących śmierci Jęczącej Marty, jednak niedane było mi zgłębić p r a w d z i w y c h tajemnic zamczyska. Byłem bardziej zajęty nauką, przyjaciółmi i sportem.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Raczej starałem się nie łamać regulaminu. Nie brałem wprawdzie pod uwagę zostania prefektem Gryffindoru, jednak zawsze starałem się dbać o to, aby osoby wokół mnie były bezpieczne. Prowadzenie ich do Zakazanego Lasu, czy urządzanie zawodów nurkowania z kałamarnicą w jeziorze raczej nie należało do zbyt bezpiecznych aktywności. Zdarzało mi się jednak parę razy balansować na krawędzi złamania szkolnych zasad poprzez m.in. towarzyszenie przyjaciołom, którzy z jakiegoś powodu musieli złamać regulamin. Wszystko w trosce o to, aby koniec końców w jednym kawałku wrócili do swoich łóżek.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Byłem obrońcą w drużynie Gryffindoru i członkiem szkolnego Klubu Pojedynku. Czy to się liczy, jako tajne stowarzyszenie?
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Pokój Wspólny Gryffindoru, szkolna kuchnia i stadion quidditcha.
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Chociaż Hogsmeade oferowało całą masę rozrywek dla nastolatków, tak najczęściej przesiadywałem w Pubie pod Trzema Miotłami, co by spędzić wolny weekend ze znajomymi. Podczas pierwszych wypadów do wioski stałym punktem programu były także zakupy w Miodowym Królestwie.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Emm... Jajecznica i tosty? Na początku nauki w szkole nie zwracałem zbytnio uwagi na to co jem, pałaszując pierwsze na co miałem ochotę. Dopiero w okolicy V roku, kiedy to treningi quidditcha i nauka stały się bardziej intensywne, zacząłem przykładać większą wagę do tego, co właściwie znajduje się na moim talerzu. Dodatkowo, stres związany z zostaniem wilkołakiem i szumem w prasie podczas roku szkolnego, przyczynił się do drobnych problemów żywieniowych.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Raczej wracałem do domu na święta, co by nadrobić zaległości. Poza tym Longbottomowie to spora rodzina, toteż na obchodach magicznych świąt w posiadłości niemalże roiło się od krewnych i przyjaciół, z którymi wypadałoby spędzić trochę czasu podczas ferii świątecznych.
20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Najlepszym wspomnieniem z czasów szkolnych były zdecydowanie zwycięstwa Gryffindoru podczas szkolnych rozgrywek. Sprawiało to, że te wszystkie wyrzeczenia i czas spędzony na treningach zdawał się faktycznie przynosić jakieś skutki, a satysfakcja z wygranej była wręcz nie z tej ziemi. Z bardziej przyziemnych przypadków, miło wspominać czas spędzony na błoniach z Brenną, Norą czy Elliotem.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Opuszczenie szkolnych murów ze świadomością, że większość bliskich mi osób będzie musiała zostać w szkole jeszcze przez jeszcze kilka lat. Negatywnie wspominam także czas, gdy do mediów w końcu wyciekły informacje na temat tego, co właściwie mi się przytrafiło w ramach spotkania z wilkołakiem podczas lata. Informacja o ugryzieniu rozeszła się po szkole lotem błyskawicy i gdyby nie wsparcie osób takich jak np. Geraldine Yaxley, ostatnie lata szkoły zdecydowanie wspominałbym dużo gorzej niż obecnie.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Podszedłem do nich uczciwie. Większość testów zdawałem z przedmiotów, które i tak znajdowały się w centrum moich zainteresowań, a jeśli już trafił się jakiś egzamin z czegoś, czego nie do końca umawiałem... Cóż, powiedzmy, że improwizacja to też jakaś sztuka.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Sam pobyt w szkole oceniam całkiem dobrze. Zapewne, gdyby nie to, że miałem u swego boku całą masę dobrych ludzi, skończyłoby się to zgoła inaczej. Poza tym sporym atutem było moje pochodzenie i to, że dzięki rodzinnym koneksjom pewne dzieciaki po prostu się kojarzyło, czy to z plotek, czy z rodzinnych odwiedzin. Ciężko uznać to za sentymentalne wspomnienie, ale najsmutniejsze było chyba zakończenie finałowego roku nauki. Nie tyle przez to, że miałem już nigdy nie wrócić do szkolnych murów, ale to, że zostawiałem za sobą znajomych i rodzinę, którym było przeznaczone spędzić jeszcze w Hogwarcie rok czy dwa. Przez jakiś czas ciężko było żyć z myślą, że przez jakiś czas będę musiał sobie radzić w „dorosłym” świecie na własną rękę.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Już od pierwszych lat nauki w Hogwarcie wiedziałem, kim jest przeznaczone mi zostać: zgodnie z rodzinną tradycją miałem ukierunkować się na zostanie członkiem sił bezpieczeństwa Ministerstwa Magii. Moja ścieżka edukacji została w pełni podporządkowana temu marzeniu, włącznie ze zdaniem odpowiednich egzaminów i pozostawieniu po sobie niemalże nieskazitelnej opinii.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Martwiłem się o to, jak Brenna, Mavelle czy Nora poradzą sobie bez swojego ulubionego Erika, gdy nie będzie mnie na miejscu. No i bałem się trochę tego, czy bez poduszki bezpieczeństwa w formie ich towarzystwa poradzę sobie w wielkim londyńskim świecie.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Główna dewiza „nigdy nie należy łaskotać śpiącego smoka” towarzyszy mi po dziś dzień i staram się do niej stosować. Za każdym razem, gdy dochodzą do mnie wiadomości o tym, co też spotkało śmiałków, którzy postanowili spróbować swego szczęścia w kwestii łaskotania tych wielkich jaszczurów, doceniam, że pracuję tylko z czarnoksiężnikami i przestępcami...
Dostanie listu z Hogwartu, było dla mnie czystą formalnością. Wywodzę się z rodziny czystej krwi i całe pokolenia moich przodków uczęszczały do tej akademii, więc czemu ze mną miałoby być inaczej? Od dzieciaka przejawiałem umiejętności magiczne, mieszkałem na wyspach, więc nigdy nawet nie przeszło mi przez myśl, że bym się tam nie dostał.
Oczekiwania... Cóż, każdy, kto spędził trochę czasu w Hogwarcie, opowiada o zamku niestworzone historie, a te, kiedy pragnie się je sprawdzić lub odtworzyć na własną rękę często okazują się prawdą! Większość plotek się potwierdziła, jednak czy miałem jakieś konkretne plany względem mojej kariery edukacyjnej? Owszem, miałem. A raczej mój ojciec miał, być może nawet nieświadomie kierując mnie ku zajęciom, które pomogłyby mi w przyszłości dołączyć do grona pracowników Brygady Uderzeniowej lub Biura Aurorów.
2. W jaki sposób docierałeś do zamku? Korzystałeś z Hogwarts Express? Jeżeli tak - z kim zwykle siedziałeś w przedziale?
Nigdy nie mieszkałem w okolicy Hogsmeade czy też samego zamku, toteż jak znacząca większość uczniów Hogwartu musiałem korzystać z pociągiem podróżującym trasą Londyn – Hogsmeade. W zależności od roku spędzałem czas w przedziale w otoczeniu krewnych (siostra, kuzynostwo) lub bliskich przyjaciół m.in. Thomas Hardwick, Nora Figg, Geraldine Yaxley. Nigdy nie postrzegałem samej trasy jako wielkiej przygody. Nie zdarzało mi się myszkować po wagonach bagażowych, trzymałem się raczej przedziałów przeznaczonych dla uczniów, skupiając się przede wszystkim na tym, aby jak najszybciej dotrzeć do celu.
3. Jakie były twoje wrażenia, kiedy po raz pierwszy przekroczyłeś próg Hogwartu? Jak wspominasz swój pierwszy dzień?
Całkowite zdumienie. Słuchanie opowieści o Szkole Magii i Czarodziejstwa to jedno, ale zobaczenie tego na własne oczy było czymś zupełnie innym. Ruchome schody w pobliżu Wielkiej Sali, zaczarowany sufit, zbroje poruszające się po zamku i salutujące nowym uczniom... Czułem się, jakbym właśnie wkroczył w zupełnie nowy etap mojego życia mimo że miałem zaledwie jedenaście lat. Patrząc teraz wstecz, Tiara Przydziału wydawała się dość... dziwna. Stara i niemodna, ale wręcz oszołamiająca przez wiedzę i mądrość, jaką się dzieliła podczas Ceremonii Przydziału.
4. Jak myślisz, dlaczego Tiara Przydziału przydzieliła cię do tego domu? Jakie miało znaczenie dla ciebie przynależenie do swojego domu? Byłeś z niego dumny?
Uważam, że trafiłem do Gryffindoru ze względu na rodzinną tradycję. Gdzie indziej mógłby trafić członek rodu, który trzyma na ścianie miecz samego Godryka Gryffindora? Praktycznie nie było możliwości, aby trafić gdziekolwiek indziej. Trafienie Longbottoma do Gryffindoru było równie pewne, co to, że w przyszłości takowy trafi do pracy w Ministerstwie Magii. W 90% przypadków ta przepowiednia się sprawdza. Czy żałuję? Raczej nie. Spędziłem w tym domu wspaniałe chwile i chociaż wydaje mi się, że to Brenna dużo lepiej oddaje ducha Gryffindoru w naszym duo, tak wyniosłem z tego czasu wiele cennych lekcji i wspaniałe przyjaźnie, które utrzymują się ze mną po dziś dzień.
5. Czy zabrałeś ze sobą do Hogwartu jakieś zwierzątko?
Tak. Na kilka dni przed 1 września rodzice zakupili mi na ulicy Pokątnej małą sowę, która miała służyć do przesyłania wiadomości do domu, jak i robienia zakupów, gdyby zaszła taka potrzeba. No co? To w końcu był pierwszy rok! Nawet mi za pierwszym razem nie wychodziły pewne zaklęcia, a ryzyko podpalenia książek, czy wysadzenia w powietrze nowo-zakupionego kociołka było całkiem spore.
6. Z kim dzieliłeś dormitorium? Jak wyglądał wasz pokój? Był twoim dobrym miejscem, czy nie lubiłeś do niego wracać?
Pokój dzieliłem z kilkoma chłopakami z Gryffindoru, z czego najbliżej poznałem się z Thomasem Hardwickiem. Pomimo znaczących różnic ze względu na pochodzenie nie mieliśmy problemów z tym, aby się zaprzyjaźnić. Gdy w późniejszym etapie nauki w Hogwarcie oboje próbowaliśmy dołączyć do drużyny Gryffindoru, nasza relacja tylko się zacieśniła, do tego stopnia, że oboje koniec końców podjęliśmy tę samą karierę zawodową w murach Ministerstwa Magii. Przez zainteresowanie zaklęciami i sportem, dormitorium nie tylko było oklejone po brzegi plakatami różnych drużyn Quidditcha z całego świata, ale też stanowiło miejsce ćwiczenia różnych zaklęć.
7. Jakie przedmioty były twoimi ulubionymi w trakcie nauki w Hogwarcie, a na jakie nie lubiłeś chodzić?
Do moich ulubionych przedmiotów podczas nauki w Hogwarcie należały zdecydowanie zajęcia z Obrony Przed Czarną Magią, Zaklęcia oraz Latanie. Pozwoliły one mi nie tylko rozwinąć swoje zainteresowania, ale także zagłębić się w aspektach magii Kształcenia, co okazało się nadzwyczaj użyteczne, gdy kilka lat później aplikowałem do Brygady Uderzeniowej. Z drugiej strony, moje najgorsze wspomnienia dotyczą przede wszystkim zajęć z Eliksirów. Przypalanie kociołków, złe dawkowanie składników, czy niepoprawne wykorzystanie specjalistycznych przyrządów było u mnie na porządku dziennym, a w połączeniu z anty-talentem kucharskim, każde próba poznania tajników świata mikstur owocowała potencjalnym wypadkiem.
8. Byłeś kibicem Quidditcha lub grałeś w szkolnej drużynie?
Po wykazaniu się całkiem sporym talentem miotlarskim podczas lekcji latania w trakcie pierwszych dwóch semestrów nauki w Hogwarcie, dostałem szansę na dołączenie do szkolnej drużyny Gryffindoru na pozycji Obrońcy.
9. Kto był twoim najlepszym przyjacielem w czasach szkolnych? Czy ta przyjaźń przetrwała próbę czasu?
Podczas okresu całej nauki w Hogwarcie najbliższy był mi zapewne Thomas z uwagi na to, że jesteśmy z jednego rocznika. Gdybym miał jednak wskazać kogoś, kto towarzyszył mi w tamtym czasie i stan ten utrzymuje się po dziś dzień... Moją najlepszą przyjaciółką, moją bratnią duszą byłaby Nora Figg. To chyba oczywiste, że nasza przyjaźń przetrwała próbę czasu. Bądź co bądź, jestem ojcem chrzestnym jej dziecka i jesteśmy stałymi punktami w swoich życiach.
10. Zauroczyłeś się w kimś w czasach szkolnych?
Przez moje życie przewinęło się kilka osób, jednak za czasów szkolnych nie zawarłem głębszej relacji romantycznej, która faktycznie przetrwałaby do dorosłego życia.
11. Czy miałeś w szkole jakichś wrogów?
Na swój sposób... Każdy ma w życiu jakichś rywali, tylko że większość takich relacji dotyczyła mnie jedynie pośrednio. Stawałem w obronie słabszych uczniów, gdy byli obiektami kpin czy mało wyrafinowanych żartów ze strony rówieśników. Przez to wylądowałem na celowniku paru osób, które nie mogły przecierpieć, że ktoś im się stawia. Co więcej, gdy prawda o mojej przemianie w wilkołaka wyszła na jaw, niektórzy postawili sobie za punkt honoru, co by uprzykrzyć mi życie w tych przykrych okolicznościach.
12. Kto był twoim ulubionym nauczycielem?
Nauczyciel Obrony Przed Czarną Magią oraz instruktorka latania.
13. Zgubiłeś się kiedyś w zamku? Może odkryłeś jakieś ukryte tajemnice lub legendy związane z zamkiem?
Jasne, że tak. Pierwszy rok był festiwalem braku obycia w nowym środowisku. A ruchome klatki schodowe, czy znikające drzwi wcale nie ułatwiały sytuacji. W trakcie nauki w Hogwarcie dowiedziałem się co nieco o okolicznościach dotyczących śmierci Jęczącej Marty, jednak niedane było mi zgłębić p r a w d z i w y c h tajemnic zamczyska. Byłem bardziej zajęty nauką, przyjaciółmi i sportem.
14. Złamałeś kiedyś szkolny regulamin? Byłeś kiedykolwiek ukarany przez dyrektora lub nauczyciela? Za co?
Raczej starałem się nie łamać regulaminu. Nie brałem wprawdzie pod uwagę zostania prefektem Gryffindoru, jednak zawsze starałem się dbać o to, aby osoby wokół mnie były bezpieczne. Prowadzenie ich do Zakazanego Lasu, czy urządzanie zawodów nurkowania z kałamarnicą w jeziorze raczej nie należało do zbyt bezpiecznych aktywności. Zdarzało mi się jednak parę razy balansować na krawędzi złamania szkolnych zasad poprzez m.in. towarzyszenie przyjaciołom, którzy z jakiegoś powodu musieli złamać regulamin. Wszystko w trosce o to, aby koniec końców w jednym kawałku wrócili do swoich łóżek.
15. Czy byłeś członkiem jakiegoś klubu lub tajnego stowarzyszenia?
Byłem obrońcą w drużynie Gryffindoru i członkiem szkolnego Klubu Pojedynku. Czy to się liczy, jako tajne stowarzyszenie?
16. Jakie miejsca w Hogwarcie były twoimi ulubionymi, gdzie lubiłeś spędzać czas poza lekcjami?
Pokój Wspólny Gryffindoru, szkolna kuchnia i stadion quidditcha.
17. Jakie były twoje ulubione miejsca na terenie Hogsmeade do odwiedzania podczas wolnych dni? Miałeś swoją ulubioną kawiarnię lub sklepik? A może nie mogłeś brać udziału w wycieczkach, ponieważ twoi rodzice na to nie pozwolili?
Chociaż Hogsmeade oferowało całą masę rozrywek dla nastolatków, tak najczęściej przesiadywałem w Pubie pod Trzema Miotłami, co by spędzić wolny weekend ze znajomymi. Podczas pierwszych wypadów do wioski stałym punktem programu były także zakupy w Miodowym Królestwie.
18. Jakie potrawy serwowane w Wielkiej Sali były twoimi ulubionymi? Lubiłeś siedzieć przy stołach z resztą uczniów, czy uciekałeś gdzieś z talerzem?
Emm... Jajecznica i tosty? Na początku nauki w szkole nie zwracałem zbytnio uwagi na to co jem, pałaszując pierwsze na co miałem ochotę. Dopiero w okolicy V roku, kiedy to treningi quidditcha i nauka stały się bardziej intensywne, zacząłem przykładać większą wagę do tego, co właściwie znajduje się na moim talerzu. Dodatkowo, stres związany z zostaniem wilkołakiem i szumem w prasie podczas roku szkolnego, przyczynił się do drobnych problemów żywieniowych.
19. Wracałeś na święta do domu, czy zostawałeś w Hogwarcie?
Raczej wracałem do domu na święta, co by nadrobić zaległości. Poza tym Longbottomowie to spora rodzina, toteż na obchodach magicznych świąt w posiadłości niemalże roiło się od krewnych i przyjaciół, z którymi wypadałoby spędzić trochę czasu podczas ferii świątecznych.
20. Opis swoje najlepsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Najlepszym wspomnieniem z czasów szkolnych były zdecydowanie zwycięstwa Gryffindoru podczas szkolnych rozgrywek. Sprawiało to, że te wszystkie wyrzeczenia i czas spędzony na treningach zdawał się faktycznie przynosić jakieś skutki, a satysfakcja z wygranej była wręcz nie z tej ziemi. Z bardziej przyziemnych przypadków, miło wspominać czas spędzony na błoniach z Brenną, Norą czy Elliotem.
21. Opisz swoje najgorsze wspomnienie z czasów szkolnych.
Opuszczenie szkolnych murów ze świadomością, że większość bliskich mi osób będzie musiała zostać w szkole jeszcze przez jeszcze kilka lat. Negatywnie wspominam także czas, gdy do mediów w końcu wyciekły informacje na temat tego, co właściwie mi się przytrafiło w ramach spotkania z wilkołakiem podczas lata. Informacja o ugryzieniu rozeszła się po szkole lotem błyskawicy i gdyby nie wsparcie osób takich jak np. Geraldine Yaxley, ostatnie lata szkoły zdecydowanie wspominałbym dużo gorzej niż obecnie.
22. Jak poszło ci na egzaminach? Ściągałeś, czy podszedłeś do nich uczciwie?
Podszedłem do nich uczciwie. Większość testów zdawałem z przedmiotów, które i tak znajdowały się w centrum moich zainteresowań, a jeśli już trafił się jakiś egzamin z czegoś, czego nie do końca umawiałem... Cóż, powiedzmy, że improwizacja to też jakaś sztuka.
23. Z perspektywy czasu, jak wspominasz swój czas w Hogwarcie? Masz jakieś sentymentalne wspomnienia związane z Hogwartem, które wywołują u ciebie szczególne emocje?
Sam pobyt w szkole oceniam całkiem dobrze. Zapewne, gdyby nie to, że miałem u swego boku całą masę dobrych ludzi, skończyłoby się to zgoła inaczej. Poza tym sporym atutem było moje pochodzenie i to, że dzięki rodzinnym koneksjom pewne dzieciaki po prostu się kojarzyło, czy to z plotek, czy z rodzinnych odwiedzin. Ciężko uznać to za sentymentalne wspomnienie, ale najsmutniejsze było chyba zakończenie finałowego roku nauki. Nie tyle przez to, że miałem już nigdy nie wrócić do szkolnych murów, ale to, że zostawiałem za sobą znajomych i rodzinę, którym było przeznaczone spędzić jeszcze w Hogwarcie rok czy dwa. Przez jakiś czas ciężko było żyć z myślą, że przez jakiś czas będę musiał sobie radzić w „dorosłym” świecie na własną rękę.
24. Będąc w Hogwarcie - o czym marzyłeś? Myślałeś wtedy, że twoje życie potoczy się tak, jak się potoczyło? Kim chciałeś być w przyszłości?
Już od pierwszych lat nauki w Hogwarcie wiedziałem, kim jest przeznaczone mi zostać: zgodnie z rodzinną tradycją miałem ukierunkować się na zostanie członkiem sił bezpieczeństwa Ministerstwa Magii. Moja ścieżka edukacji została w pełni podporządkowana temu marzeniu, włącznie ze zdaniem odpowiednich egzaminów i pozostawieniu po sobie niemalże nieskazitelnej opinii.
25. O czym myślałeś, opuszczając Hogwart?
Martwiłem się o to, jak Brenna, Mavelle czy Nora poradzą sobie bez swojego ulubionego Erika, gdy nie będzie mnie na miejscu. No i bałem się trochę tego, czy bez poduszki bezpieczeństwa w formie ich towarzystwa poradzę sobie w wielkim londyńskim świecie.
26. Na zakończenie dowcipnie: jakie lekcje w Hogwarcie przydały ci się najbardziej w dorosłym życiu?
Główna dewiza „nigdy nie należy łaskotać śpiącego smoka” towarzyszy mi po dziś dzień i staram się do niej stosować. Za każdym razem, gdy dochodzą do mnie wiadomości o tym, co też spotkało śmiałków, którzy postanowili spróbować swego szczęścia w kwestii łaskotania tych wielkich jaszczurów, doceniam, że pracuję tylko z czarnoksiężnikami i przestępcami...
adnotacja moderatora
Odznaka przyznana.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞