Cała ta otoczka barw, była interpretowana różnie. Jak w tym przypadku widoczny był mocny kontrast między dwoma osobami, siedzącymi obok siebie. Nicholas zechciał usłyszeć jego opowieści, powoli przechodząc też do czynów. Tutaj Lukrecja go zaskoczył i postawił podczas opowiadania bajki o Królowej Śniegu, przesunąć się na jego uda. Póki nie robił nic nieodpowiedniego, Yaxley zezwolił na to. Przy czym swoje dłonie położył na jego talii. Wodził powoli, palcami masując jego skórę. W tym czasie anielski blondyn postanowił rozwiązać jego krawat. Odważnie dotykał jego klatki piersiowej. Dotknął także maski, która najwyraźniej była jedynym elementem, który może zdjąć tylko Nicholas lub wyrazić na to zgodę, aby uczynił to Lukrecja. Tej chłopak jeszcze nie otrzymał.
Opowiadana bajka wydawała się być bardzo interesująca. Jasno opisująca charakter Nicholasa. Kay. Jeżeli ten bohater tak miał faktycznie na imię, był częściowym odbiciem Yaxleya. Różnica jednak w tym, że owe szkło lustra było dość głęboko zamrożone i nie znalazłoby się w oku, ale w sercu. Jedynie miłość, mogłaby roztopić wszelkie lody. Ale nie jego. Nicholas wyzbył się miłości, uważając jej cechę za coś słabego, ograniczającego. Tak samo emocje, które potrafią blokować nasze działania lub zdradzają o nas zbyt wiele.
Nicholas słuchając słów Lukrecji, nie odrywał spojrzenia od jego twarzy, kiedy mówił. Pozwalał mu na zrzucenie krawata, oraz rozpinanie koszuli, aby móc ujrzeć zadbane ciało Yaxleya. Móc go dotknąć i poczuć ciepło ludzkiej skóry, nie musząc tego robić przez materiał. Nicholas palcami dalej wodził po jego talii, a po chwili dłońmi, przesuwają za jego plecy, cofając na brzuch. Powtarzał tę czynność, aż opowieść się zakończyła. Padły słowa zostania jego kolorem, które mogłoby być także światłem, rozświetlającym mrok. Ciemność, jaką otaczał się Yaxley.
- Chcesz podjąć się tego ryzyka?Na odpowiedź, nie czekał. Zabrał prawą dłoń z jego talii i położył na szyi. Przysunął jego głowę bliżej siebie, że ich usta mogły się ze sobą zetknąć. Pocałował go bez zastanowienia, licząc, że nie będzie stawiał oporu. Zaczął pocałunek delikatny, aby zachęcić, zbadać czy mu się to podoba. Czy też tego chce. Po to tutaj był, aby uprzyjemnić czas. Nie trwało to długo a Nicholas przerwał, aby spojrzeć mu ponownie w oczy. Maska jaką miał na twarzy, nie była problemem za bardzo, gdyż zasłaniała jego górną część twarzy. Dolna była odkryta z możliwością choćby skorzystania z trunków, nie tylko na pocałunki. Dzięki temu, nie trzeba było jej zdejmować.