• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle

[19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#7
13.09.2023, 20:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2023, 22:05 przez Erik Longbottom.)  

— Tak. Gdybyś się wahała, to możliwe, że posłałabyś go do domku ogrodnika. A gdybyś już kompletnie była skonfundowana, to po kilku minutach wyleciałoby od nas stado sów, bo szukałabyś mu jakiegoś kąta u naszych znajomych — powiedział, siląc się na beztroski ton.

Zamilkł, gdy siostra odniosła się do jego potencjalnej kariery w świecie polityki. Ostatnio myślał o tym nieco bardziej na poważnie, jednak dalej uznawał, to za mrzonkę swojej rodzinki. On na stanowisku Ministra Magii. W kraju (i w rządzie) musiałoby bardzo źle się dziać, żeby wzięto pod uwagę jego kandydaturę. Bądź co bądź, chociaż był rozpoznawalny w ich społeczności, tak pod względem kariery nie był jakiś wybitny. Był tylko detektywem. Bones czy Moody byliby dużo lepszymi kandydatami, gdyby ktoś z departamentu miałby się zgłosić na to zaszczytne stanowisko.

— Próbowaliśmy, ale w hotelu nic nie wiedzieli na ten temat. Jak mówi Brenna: przeznaczenie — Pokiwał głową, w pełnej rozciągłości zgadzając się z młodszą siostrą w tej kwestii.

Na wspomnienie o pchłach, przesunął się o kilka centymetrów, przyglądając się uważnie pościeli, jakby chciał się upewnić, że te nie biegają już wte i we wte, szukając nowego... żywiciela. Ugh, kąpiel zdecydowanie była dobrym pomysłem. Przezorny zawsze ubezpieczony, prawda?

— Jeszcze rozumiem analogię do Łatka i Ponuraka, ale Gałgana? — Odwzajemnił spojrzenie siostry, ale widząc zdecydowanie wymalowane na jej twarzy, zaczął się zastanawiać, czy sam o czymś nie zapomniał. W końcu mieli ostatnio sporo na głowie, ale chyba... — Nie przyjęliśmy nikogo ciężarnego, prawda? — Zmarszczył brwi, zerkając na Danielle, sądząc, że ta w razie czego potwierdzi lub zaprzeczy jego słowom. — Bo w sumie mieszkają u nas Crawleyowie, Julian i Thomas... Z tego, co wiem.

Do czego to doszło, że człowiek może nie wiedzieć z kim właściwie mieszka w jednym domu, pomyślał. Charles mógłby równie dobrze sprowadzić do posiadłości swoich znajomych, a Longbottomowie pewnie zorientowali się po kilku dniach. Lub tygodniach. Bądź co bądź, zdarzało im się przyjmować gości o najróżniejszych porach, toteż widok Heather Wood czy Camerona Lupina przy porannym stole kilka dni rząd, nie zwróciłby zbytnio uwagi. Przynajmniej nie ze strony Erika.

— Jest gorzej, Dani. Jest matką chrzestną. To jak taka ulepszona ciotka, która ma więcej obowiązków, ale też na więcej sobie może pozwolić. Tylko poczekaj, aż córa Nory pójdzie do szkoły. Wtedy to dopiero się zacznie — odparł, kompletnie ignorując to, że ta definicja pasowała również i do niego. Gdzieś tam z tyłu głowy zaświtała mu myśl, że musiałby dorównać Brennie, gdyby ta postanowiła go przebić, ale przecież w kwestii Mabel walczyli ze sobie bardzo fair i nie stosowali brudnych taktyk. Przynajmniej do tej pory. — Prawda, Brennie?

Parsknął śmiechem na słowa kuzynki. Co prawda, to prawda. Psy zdążyły już spędzić jakiś czas w posiadłości, obyły się z podwórkiem, więc przejawiały coraz więcej charakterystycznych cech charakteru i rytuałów. U Ponuraka było to stosunkowo łatwe do wykrycia, bo jeśli nie siedział schowany w pokoju Erika lub Charlesa, to po prostu nie było go widać. A to też wiele o nim mówiło.

— Dobrze, że nie mamy pod domem żadnego sklepu. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby dziadek postanowił wytresować któregoś psiaka, żeby mu przynosił tytoń do fajki? — Zdusił w sobie parsknięcie śmiechem. Szanował Godryka, toteż żartowanie z niego nie było wyjątkowo łatwe. Nie, kiedy jedno spojrzenie potrafiło odmłodzić Erika o dwadzieścia pięć lat i sprawić, że machinalnie stawał za plecami matki, gdy przychodził czas konfrontacji. — Przynajmniej zawsze jest... żywo w domu.

Najgorsze, co mogłoby się przydarzyć rodzinie tak kontaktowej i chętnej do szukania towarzystwa innych czarodziejów i czarownic, to właśnie samotność. I chociaż domownicy i ich historie mogły być źródłem nie lada rozrywki, tak zwierzęta wnosiły do domostwa coś zupełnie nowego. A już zwłaszcza dla Erika I Brenny. Gdy byli dziećmi nie mieli szansy doświadczyć na własnej skórze, jak to jest wychować psa czy kota kompletnie od zera i ja własną rękę. No.. Chyba, że sowy rodziców i dziadka pasowały do tego zestawienia. Akurat ptaków pocztowych w rezydencji zawsze było pełno.

Może gdyby rodzina nie była tak zajęta wystarczyłaby im jedna sowa, ale było wręcz przeciwnie! Zarówno rodzice jak i dziadek rodzeństwa byli wyjątkowo zajęci. Praca w Ministerstwie Magii, Godryk prowadzący spotkania Srebrnych Różdżek... I tak ziarnko do ziarnka, list do listu, a w porach obiadowych parapety kuchni i jadalni roiły się od wielobarwnych sówek spragnionych zapłaty za usługi pocztowe. W formie smakołyków ma się rozumieć.

— Chyba mi nie powiesz, że nie mam racji? - Uniósł sugestywnie brwi.

Wspólna adopcja była prawdopodobnie jedna z najlepszych i najbardziej rozsądnych decyzji, jakie podjęli. Zwłaszcza, gdy wzięło się pod uwagę to, że na swój sposób kopali swój własny grób poprzez dosyć otwarte działania na szkodę Śmierciożerców i Czarnego Pana. Czym w porównaniu do tej lekkomyślności było wpakowanie do posiadłości rodowej kilku zabiedzonych psów?

Wystarczyło na nie spojrzeć. Chociaż ich stan diametralnie się poprawił, czasami dalej było po nich widać, że spędziły w mugolskim schronisko trochę czasu. Czy mogli pomóc innym zwierzakom w tym przybytku? Być może, jednak co najwyżej w formie paczek lub dużego czeku. Gdyby się tam wybrali osobiście, ryzyko, że wrócę z kolejną wataha drastycznie wzrastało.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1559), Danielle Longbottom (945), Erik Longbottom (1634)




Wiadomości w tym wątku
[19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Erik Longbottom - 19.06.2023, 00:07
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Brenna Longbottom - 21.06.2023, 23:29
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Danielle Longbottom - 24.06.2023, 23:28
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Erik Longbottom - 29.06.2023, 00:19
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Brenna Longbottom - 29.06.2023, 09:35
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Danielle Longbottom - 01.08.2023, 18:23
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Erik Longbottom - 13.09.2023, 20:12
RE: [19/04/1972] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Danielle - przez Brenna Longbottom - 15.09.2023, 13:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa