14.09.2023, 04:01 ✶
Nawet nie spodziewał się, że może czuć taką ulgę, kiedy kościotrup nie dopadł do niego, a zamiast tego poszybowały w jego stronę zaklęcia Brenny i Mavelle. Bulstrode postawił jeszcze stanę i wbiegł po schodach za dziewczynami, mając nadzieję że jego zaklęcie chociaż trochę utrudni życie nieumarłemu i powstrzyma go na dłuższą chwilę. Jeśli na szczycie schodów znajdowały się drzwi, to zatrzasnął je za sobą, w ten sposób chcąc mieć dodatkową warstwę zabezpieczenia przed tym co zostawili za sobą. Szkoda tylko, że przed nimi czekała nie gorsza zabawa.
Bulstrode wzdrygnął się. Było widać po nim, że nagle zrobiło mu się bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnie, kiedy wpatrywał się w postać, która znalazła się gdzieś wyżej. Tyle, że nie widział sylwetki. Słyszał jej kroki, ale mimo tego miejsce gdzie powinna się pojawić ziało pustką. Nie pustką, pulsującą czernią. W pewien sposób wstrząsał go fakt, że w kimś mogło się jej gromadzić aż tyle. Jakby nie było już osoby tylko sama negatywna, czysta energia.
- To źródło... - powiedział, zaraz jednak zastanawiając się nad tym co powiedział w zestawieniu z tym, co padło ze strony tej skłębionej aury. Potrzeba więcej energii. Jej, czy statkowi? Nawet nie mrugnął okiem, kiedy duch dziecka przefrunął z impetem przez pomieszczenie i uderzył w ścianę nad wejściem, przyklejając się do niej niczym mucha do lepu. Zbyt zajmowała kobieta, albo raczej energia, którą emanowała. Która zdawała się być nią.
Skoncentrował się, przesuwając spojrzeniem, podświadomie próbując użyć trzeciego oka, by chociaż odrobinę ułątwić sobie zadanie. Wcześniej czerń przetykały także inne barwy, a teraz Bulstrode szukał połączenia. Jeśli czarownica miałaby być źródłem, to musiała trzymać jakoś ten statek w ryzach. Możliwe, że go zasilała, rozprowadzając po nim swoją energię niczym pajęczynę lub lep.
Coś podpowiadało mu, że nie było sensu jej atakować - skoro sam szkielet wydawał się odporny na ich zaklęcia, to czemu ona by miała, kiedy zionęła czarną aurą do tego stopnia, ze praktycznie nie widział jej sylwetki. Dlatego nawet nie podniósł wyżej różdżki, tylko patrzył, wytężał wzrok i szukał dalej. Połączenia, które mogłoby sugerować, że kobieta przez nie kontroluje statek. Jakiegoś punktu zaczepienia, który pozwoliłby zrozumieć więcej. Liczył zwyczajnie na to, że nawet jeśli niewiele mogliby zrobić niej, to mogliby ją odłączyć od reszty statku i od rozrzuconych na górnym pokładzie ciał. Że niszcząc tę więź uwolniliby ich ze snu i nie potobiliby się tu wszyscy, kiedy statek wreszcie zakończy swoją podróż i pójdzie na dno.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Bulstrode wzdrygnął się. Było widać po nim, że nagle zrobiło mu się bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnie, kiedy wpatrywał się w postać, która znalazła się gdzieś wyżej. Tyle, że nie widział sylwetki. Słyszał jej kroki, ale mimo tego miejsce gdzie powinna się pojawić ziało pustką. Nie pustką, pulsującą czernią. W pewien sposób wstrząsał go fakt, że w kimś mogło się jej gromadzić aż tyle. Jakby nie było już osoby tylko sama negatywna, czysta energia.
- To źródło... - powiedział, zaraz jednak zastanawiając się nad tym co powiedział w zestawieniu z tym, co padło ze strony tej skłębionej aury. Potrzeba więcej energii. Jej, czy statkowi? Nawet nie mrugnął okiem, kiedy duch dziecka przefrunął z impetem przez pomieszczenie i uderzył w ścianę nad wejściem, przyklejając się do niej niczym mucha do lepu. Zbyt zajmowała kobieta, albo raczej energia, którą emanowała. Która zdawała się być nią.
Skoncentrował się, przesuwając spojrzeniem, podświadomie próbując użyć trzeciego oka, by chociaż odrobinę ułątwić sobie zadanie. Wcześniej czerń przetykały także inne barwy, a teraz Bulstrode szukał połączenia. Jeśli czarownica miałaby być źródłem, to musiała trzymać jakoś ten statek w ryzach. Możliwe, że go zasilała, rozprowadzając po nim swoją energię niczym pajęczynę lub lep.
Coś podpowiadało mu, że nie było sensu jej atakować - skoro sam szkielet wydawał się odporny na ich zaklęcia, to czemu ona by miała, kiedy zionęła czarną aurą do tego stopnia, ze praktycznie nie widział jej sylwetki. Dlatego nawet nie podniósł wyżej różdżki, tylko patrzył, wytężał wzrok i szukał dalej. Połączenia, które mogłoby sugerować, że kobieta przez nie kontroluje statek. Jakiegoś punktu zaczepienia, który pozwoliłby zrozumieć więcej. Liczył zwyczajnie na to, że nawet jeśli niewiele mogliby zrobić niej, to mogliby ją odłączyć od reszty statku i od rozrzuconych na górnym pokładzie ciał. Że niszcząc tę więź uwolniliby ich ze snu i nie potobiliby się tu wszyscy, kiedy statek wreszcie zakończy swoją podróż i pójdzie na dno.
Rzucam na aurowidzenie (percepcja), bo próbuję się na nim skupić nieco bardziej, może nagle zacznie działać. Jak działa, to szukam czegoś, co mogłoby świadczyć o połączeniu czarownicy ze statkiem (w głowie Atreus to pewnie widzi jako taką swoistą pępowinę, z braku lepszych słów).
Rzut N 1d100 - 93
Sukces!
Sukces!