• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza

[7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
14.09.2023, 18:39  ✶  

Zaczerwienił się lekko. Oczywiście, że pamiętał, co tam się wydarzyło! Wprawdzie Brenna ledwo wepchnęła mu w ręce więźnia, a po chwili sama zniknęła mu z oczu, jednak nie miał wielkich dziur w pamięci, co do zdarzeń z Beltane. Po prostu... Użył skrótu myślowego. Tak, dokładnie!

— Ty go skułaś, ale to ja przekazałem naszym posiłkom, żeby pod żadnym pozorem go nie wypuszczali. Nawet przy interwencji jego obrońców i adwokatów — dodał od siebie, co by wyjaśnić, skąd u niego taka, a nie inna reakcja. — Mogło się okazać, że to ktoś z poważanego rodu czystej krwi. A oboje dobrze wiemy, że niektórzy z nich są dosyć wrażliwi, gdy próbuje im się odebrać pewne przywileje.

Bo przecież współpraca ze Śmierciożercami to taka niewinna rozrywka, w którą można się angażować po godzinach, dodał w myślach, starając się jednak nie zgłębiać zbyt głęboko swoich domysłów i przewidywań. Machina sprawiedliwości może i powoli się rozkręcała w ostatnich dniach, ale kolejne etapy postępowania na pewno wejdą niedługo w życie. Oby tylko stało się to szybciej niż później.

— Nie jestem? — Zamrugał zdziwiony z rozdziawionymi ustami. Dopiero po chwili się zreflektował i wyprostował plecy. — To znaczy... Oczywiście. Tak. Wiedziałem.

Czy odebrał Beltane inaczej niż inni? Cóż, na pewno przeżywał je na swój własny sposób. Z jednej strony musiał mierzyć się z rosnącymi w siłę uczuciami, a z drugiej uszanować tragedię, jakiej byli świadkami. Nie tylko tę osobistą w formie straty Derwina Longbottoma, ale też tę ogólnokrajową. Chociaż wątpił, aby ktokolwiek oficjalnie to przyznał, Beltane mogło zostać zapamiętane jako koniec pewnego etapu i początek nowego. Nic już nie będzie takie samo, a Erik zaczynał zdawać sobie sprawę z tego, że będzie musiał się zaadaptować do nowych warunków. Pierwszą oznaką było to, że przez odniesione obrażenia nie mógł nawet pomóc w poszukiwaniach rannych. Musiał znaleźć sobie coś innego do roboty. I wtedy napatoczył się Lockhart, który zapewne jeszcze nie raz pojawi się na jego drodze...

— Teraz i tak w gruncie rzeczy kursuje między Londynem a posiadłością — skomentował, notując sobie jednak w głowie, co by pamiętać o ostrzeżeniach siostry. Przechylił lekko głowę w bok na wzmiankę o dodatkowych zabezpieczeniach. — Masz na myśli coś konkretnego? — Uniósł pytająco lewą brew. — Warownia jest prawdopodobnie najlepiej zabezpieczoną rezydencją w Dolinie. Chcesz dorzucić do tej mieszanki jeszcze kilka zaklęć zabezpieczających?

Wzmożona czujność w kwestii potencjalnych szpiegów mogła im wyjść na dobre, jednak czy to infiltracji powinni się najbardziej obawiać? Mimowolnie wrócił myślami do pamiętnego poranka, kiedy to dostali wiadomość od Thomasa o ataku na jego mieszkanie. Jakiego argumentu wtedy użyli ci naśladowcy? Że jako brygadzista byłby dobrym lub spektakularnym celem? Cóż, skoro wtedy Hardwick był łakomym kąskiem dla Śmierciożerców, to Longbottomowie stanowili teraz ciastko z kremem. Tyle że okratowane z każdej strony, co skutecznie uniemożliwiało dostanie się do niego.

— Myślisz, że jakieś skomplikowane zaklęcie namierzające to byłaby przesada? — rzucił niemrawo. Praktycznie większość z nich pracowała w terenie, nigdy nie wiedzieli, gdzie pośle ich kolejne wezwanie. Jeśli ktoś chciał się ich pozbyć, to mógłby spróbować ich wywabić. A znając podstawowe informacje na temat ich moralności i pracy zawodowej, być może to właśnie jeden z wypadów służbowych byłby potencjalnym gwoździem do ich trumny. — Coś w stylu Namiaru albo zaklętej mapy, która pozwalałby na zlokalizowanie domowników w dowolnym czasie...

W trakcie, gdy Brenna opowiadała mu o potencjalnych zagrożeniach, Erik próbował znaleźć rozwiązania, które nie dopuściłyby do tego, aby którykolwiek z tych scenariuszy się ziścił. Tyle, że ciężko było obecnie określić, jak duże mieliby pole do popisu. Jak daleko mogli zajść, aby próba obrony swoich najbliższych nie zmieniła się w próbę kontrolowania każdego ich kroku w imię większego dobra?

— Aha — potwierdził, racząc siostrę dosyć długą pauzą. Rozumiał, czemu stawiała takie warunki. Byli blisko związani z Zakonem Feniksa, a każdemu z nich przypadła inna rola. Patrick już i tak sporo ryzykował, będąc ich bezpośrednim kontaktem z dowództwem, a jednocześnie operując na całkiem wysokim szczeblu w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. — Cóż, chyba nie ma sensu się sprzeciwiać. Skoro reporterzy tak mnie kochają, to równie dobrze mogę zaakceptować tę nową rolę. — Wzruszył sztywno ramionami. Chyba oboje wiedzieli, że ten dzień prędzej czy później nadejdzie. Erik mógł narzekać na to, jak niefortunne były jego zmagania z prasą, jednak biorąc pod uwagę ostatnie rewelacje... Przynajmniej nie cieszył się w pismach złą sławą. Mógł wykorzystać swoją rozpoznawalność na korzyść Zakonu Feniksa, jeśli dobrze to rozegra. — Bywam twarzą Brygady, równie dobrze mogą zostać twarzą walki o odpowiednie wartości.

Skrzywił się na te słowa. Czy właśnie podpisywał swój własny wyrok? Jeśli faktycznie zacznie się angażować w sprawy mediów, to istniało ryzyko, że w pewnym momencie straci resztki swojego prywatnego życia. A im dłużej się nad tym zastanawiał, tym bardziej miał wrażenie, że to przechodziło w ostatnich tygodniach istny rozkwit przez to, jak wpływało na niego towarzystwo Elliota i Nory.

— Chociaż czytelnicy pewnie będę ekhm zawiedzeni, gdy się przeniesiesz na drugi plan. Naprawdę korzystnie wypadasz, gdy cię fotografują z lewego profilu! — Uśmiechnął się nieśmiało, odkładając książkę na stolik.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2949), Erik Longbottom (3659)




Wiadomości w tym wątku
[7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Brenna Longbottom - 13.08.2023, 18:50
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Erik Longbottom - 13.09.2023, 21:21
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Brenna Longbottom - 13.09.2023, 23:32
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Erik Longbottom - 14.09.2023, 18:39
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Brenna Longbottom - 14.09.2023, 19:46
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Erik Longbottom - 14.09.2023, 22:05
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Brenna Longbottom - 15.09.2023, 10:00
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Erik Longbottom - 16.09.2023, 23:09
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Brenna Longbottom - 17.09.2023, 08:18
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Erik Longbottom - 17.09.2023, 12:49
RE: [7.05.72, wieczorem] Strzelecka tarcza - przez Brenna Longbottom - 17.09.2023, 14:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa