• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [12.06.1972] Just like You

[12.06.1972] Just like You
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#9
14.09.2023, 23:05  ✶  

Dziedzica. Laurent nawet w najśmielszych snach nie sądził, że Edward Prewett kiedyś stanie i powie: Laurent Prewett jest dziedzicem naszego rodu. Pewnie potem by było coś w stylu: i chuj wam wszystkim do tego, tylko wypowiedziane z odpowiednią klasą. Albo nawet niczego by nie dodał, bo jego spojrzenie mówiłoby to za niego. Nie, oczywiście, że się ojca nie zamierzał wypierać - kochał go. Pandora zawsze się śmiała, że Laurent był duszą towarzystwa, że radził sobie z ludźmi jak chciał, okręcając ich wokół swoich palców czarem i urokiem. Zresztą kiedy przychodziło do biznesu to był całkiem podobny do ojca - był czas na towarzyskie rozmowy, był czas na tonięcie w ramionach kochanków i czas na pracę. Łączenie tego ze sobą mogło przynieść korzyści, tak, ale tylko w bardzo określonych przypadkach. Ewentualnie kiedy naprawdę byłeś z kimś blisko. Wszystko to wyciągnął od ojca. Uczył się od niego, obserwując go i starając, szczególnie za dzieciaka, naśladować. Próbował nosić swoją głowę wysoko, być tym ważnym kimś... niestety środowisko go dość mocno sprowadziło na ziemię. Bo i on sam był po prostu zbyt wrażliwy.

Zacisnął zęby i nawet skonfrontował spojrzenie z Edwardem, starając się ciągle zachowywać pełen spokój. Bał się. Prawda była taka, że się bał gniewu ojca i dlatego bał się pozwalać sobie na pokazywanie swoich rozedrganych emocji. To przecież nie przystoi, powinien nad sobą panować, powinien zawsze trzymać wysoko głowę, jak na syna Edwarda Prewetta przystało. Niestety utrzymał ten kontakt wzrokowy tylko przez chwilę. Musiał odwrócić spojrzenie, bo miał wrażenie, że te jasne oczy przeszywają go na wskroś i przygważdżają do ściany. To, że jego krótkie słówko zostało pominięte nie znaczyło, że zostało zapomniane. I ta króciutka reakcja była jak ostrzeżenie, że teraz zostało przymrużone oko, ale zaraz mogą one być szeroko otwarte.

Nie odpowiedział na jego pytanie, bo kpina w jego głosie mówiła sama za siebie - nie pytał poważnie, nie brał nawet takiej możliwości pod uwagę. A gdybym się zakochał..? Pytanie zawisnęło na jego języku, ale nie wypłynęło na zewnątrz. I to nawet nie chodziło o wyzłośliwianie się. Tylko... czy miłość nie była rzeczą ludzką? Czy nie byłoby dobrze, że zakochałby się w kobiecie czystej krwi? I tutaj już zresztą pytań nie było. Tylko obwieszczenia, od których włoski stawały dęba.

Cicho opadł na wskazany fotel, spoglądając smutno na zaparzone zioła. Oczywiście, że potrzebowali czystych i sprawnych umysłów. On na pewno. Zażywał eliksiry uspakajające, żeby w ogóle sobie z tym radzić, a i tak bywało różnie. Przez moment nie chciał sięgać do filiżanki, mając abstrakcyjne pojęcia tego, że emocje nie były nikomu potrzebne - więc najlepiej zagłuszyć je czymkolwiek, żeby nie przeszkadzały. Ale przecież... przecież one były ważne... Sięgnął dłońmi starając się, żeby nie zadrżały, kiedy złapie naczynie. Ogrzał na ciepłej porcelanie swoje dłonie, przez moment trzymając ją na swoim udzie.

Może lepiej byłoby dla wszystkich, gdybym po prostu umarł.

- Rozumiem, ojcze. - Nie miał siły się już kłócić, stawiać, próbować coś ugrać... nie miał w ogóle na to siły. Niech już będzie, niech się dzieje. Cokolwiek miało się dziać. Uniósł wzrok na Edwarda. Na swój niedościgniony, nieosiągalny ideał. Gdyby Zofia nie zginęła... czy wtedy nosiłby nazwisko Prewett? Nie. Nie nosiłby. - W takim razie jesteś zobowiązany pomóc mi w jednej rzeczy. - Powiedział to spokojnie, cichym wręcz głosem, spojrzenie miał spokojne, ale brzmiało to... jak coś, czego Edward nie lubił. Tego, że ktoś mówił mu, co ma robić. Ale Laurenta ogarniała jakaś taka... obojętność. Czuł się tak wyjebany przez te wszystkie emocje i stres, że chyba przekroczyły one po prostu możliwy do utrzymania przez niego pułap. I tak, jednak dłonie mu drżały. - Pracuję nad Knieją Godryka, słyszałeś o tym? Jest zamknięta dla czarodziei, ponieważ zalęgły się w niej twory czarnej magii, gorsze od dementorów. Potrzebuję wygrać z Ministerstwem walkę o pozwolenie na używanie magii nekromancji do radzenia sobie z nimi. Bo czy ci się to podoba, czy nie, nie zamierzam tego tak zostawić. - Zacisnął palce mocniej na filiżance, rzucając to niemalże wyzwanie Edwardowi. Nie, nie niemalże. Chyba po raz pierwszy w życiu postawił się przed nim w ten sposób.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (3378), Laurent Prewett (5148)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 10:13
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 07.09.2023, 20:48
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 22:45
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 08.09.2023, 22:17
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 22:57
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 09.09.2023, 21:50
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 22:58
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 14.09.2023, 21:32
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 23:05
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 17.09.2023, 17:01
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 18:03
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 18.09.2023, 12:38
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 13:35
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 24.09.2023, 16:44
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 24.09.2023, 17:13
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 24.09.2023, 18:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa