15.09.2023, 08:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2023, 08:56 przez Brenna Longbottom.)
Zakończenie ceremonii, przejście do grobowca
Gdy ostatnia osoba zakończyła swoją przemowę, Jeremiah Longbottom, jeden z najbliższych krewnych zmarłego, wstał ze swojego miejsca i podniósł urnę. Jako pierwszy skierował się ku wyjściu z kaplicy, a za nim powoli ruszyła reszta rodziny - najpierw córki zmarłego, dalej Godryk, z Elise, żoną Jeremiaha u boku, następnie wszyscy siostrzeńcy oraz bratankowie i wreszcie te osoby nieco dalej spokrewnione. Za nimi współpracownicy z Biura, a wreszcie dalej postępowali pozostali żałobnicy. Kwiaty i wieńce, których nie zabrano osobiście, przenosiło dwóch zatrudnionych pracowników. W tej ostatniej drodze towarzyszyła im tylko jedna kapłanka - choć starano się, by tego dnia na cmentarzu nie pojawili się mugole, nie mieli całkowitej pewności, że nikt nic nie dostrzeże, a ich szaty mogły przyciągnąć uwagę.
Kondukt żałobny skierował się w głąb cmentarza. Mijali groby, najpierw nowsze, a potem takie, na których swoje piętno odcisnął czas, kierując się ku jednej z najstarszych części nekropolii: tam, gdzie wznosiło się wiele rodzinny grobowców, należących do czarodziejskich rodów, zamieszkujących Dolinę Godryka. Pośród nich znajdował się także ten, gdzie od wielu pokoleń kładziono kolejnych Longbottomów. Godryk wyciągnął różdżkę, by rozproszyć czary, chroniące spokoju zmarłych, a brama, wiodąca do dolnego poziomu grobowca, stanęła otworem. Jeremiah, z kamiennym wyrazem twarzy, wszedł do środka. Elise wyciągnęła chusteczkę i otarła łzy, a potem ujęła swojego teścia pod ramię, pocieszającym gestem. Kapłanka szeptała ostatnią modlitwę.
Derwin Longbottom dołączył do swoich przodków.
W odpowiednim miejscu zaczęto układać przyniesione bukiety oraz wiązanki.
To przedostatnia tura - aby już nie przeciągać.
Ostatnią rzucam 18.09 rano.
Przejęcie eventu za wyrażoną dziś zgodą Danielle.
*
Brenna
Gdy ojciec zabrał urnę, Brenna również podniosła się z miejsca. Ustawiła się między bratem, a Mavelle, na moment zacisnęła palce na dłoni tej drugiej. Miała wrażenie, że dla Bones jest to znacznie trudniejsze. Po tym, jak zobaczyła wuja w Limbo, po tym, jak w jej głowie odżyły jego wspomnienia. Chociaż do oczu cisnęły się jej przez moment łzy, zamrugała i zdołała je zatrzymać - na później. Nie tutaj, nie teraz. Z miną równie kamienną, jak ta, którą prezentował światu jej ojciec, obserwowała, jak urna zostaje złożona w rodzinnym grobowcu.
Byle przetrwać jeszcze parę godzin.
Teraz - składanie kondolencji, potem stypę w domostwie Longbottomów i wreszcie spotkanie Zakonu Feniksa. Na tym ostatnim jednak przynajmniej ich rodzina nie będzie już znajdowała się na pierwszym planie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.