• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe?

[05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe?
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#7
15.09.2023, 09:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.09.2023, 09:29 przez Laurent Prewett.)  

Nie znając całego obrazu sytuacji to musiało być kołujące. W końcu potencjalnie zupełnie nic się nie stało. Nawet jeśli to była osoba zaklęta w posąg to nadal nie była to rzecz do przejmowania się aż takiego. Pozornie - nie. Kiedy dodawało się zaś sumę wszystkiego i odkrywało, że Laurent odrobinę wczoraj spanikował, zaczynając myśleć, czy przez Knieję nie przetoczyło się kolejne tałatajstwo, kiedy mogło się zrozumieć, że od razu myślał o widmach z lasu - wtedy można było lepiej pojąć powód potencjalnego roztrzęsienia, czy raczej - zwyczajnego niepokoju wywołanego z powodu pojawienia się Zoe w jego życiu. Z jednej strony niekoniecznie ktoś miał oczywisty powód chodzić w tamte okolice, z drugiej nie brakowało osób, które chciały się przejść, zrelaksować. Nie wiem, pozbierać grzyby. Naprawdę liczył na to, że wróżby są w stanie ten temat jakkolwiek minimalnie chociaż rozwikłać. Odsłonić rąbka tajemnicy, jaka została stworzona. Nie był rozczarowany słysząc inną odpowiedź, ale i tak odrobinę szkoda. Czy było pytanie, które mogło zawierać tę kobietę, dziewczynę w zasadzie, a które mógłby tutaj zadać? Nie zamierzał teraz przechodzić przez wszystkie Departamenty Ministerstwa i zadawać pytań w stylu "czy pomogą jej tam?". Z wyjaśnień Guinevere właściwie mogłoby wynikać, że to byłaby całkiem skuteczna metoda. Tym nie mniej wróżba pokazywała tylko jedną z wielu dróg - czy nie tak? I nie potrafiła objąć pytań o inną osobę, dotyczyła ona ciebie. Ale brała pod uwagę elementy zmienne tego świata - czyli właśnie ludzi. Było to tak fascynujące jak i trudne do objęcia w czystej teorii. Na szczęście Laurent nigdy nie przykładał się mocno do surowych pojęć książkowych, jego umysł pływał dość gładko po meandrach poznania, starając się ująć świat w najbardziej przystępny dla niego samego sposób.

Lekko zdziwiło go to, że jej nie posiada, ale w sumie to nie każdy był takim wariatem, żeby pałętać się po Anglii w różne strony świata z powodu pracy i... pasji? Chyba tak, chyba pasji. Chociaż akurat kogoś związanego z archeologią by właśnie o to posądzał. O mapę, bo pasję, że ją miała, było całkowicie oczywiste.

- Naturalnie. W takim razie zapraszam na przejażdżkę po sesji. Miałaś okazję podróżować wozem z abraksanami? - Niektórzy za to płacili, żeby w ogóle móc się przejechać bryczką z tymi niesamowitymi zwierzętami, a jeszcze więcej za lot w przestworzach razem z nimi. Laurent to rozumiał. Sam chciałby móc zobaczyć te stworzenia w przestworzach gdyby nie miał z nimi do czynienia na co dzień. Od razu mu to przypomniało o ich rozmowie dotyczących chmur i nieba. - Wzlatując na abraksanie można znaleźć się bliżej błękitu a nawet wkraść się w jedną z chmur. - Sławna artystka z rodu Delacour ostatnio przyjechała specjalnie do New Forest, żeby uwiecznić tamtejsze konie. Dla Laurenta niezaprzeczalnie były czymś, co inspiruje. Ich gracja, majestat, duma i piękno - patrzył na nie od tylu lat a ciągle zachwycały go tak samo.

- Biorąc poprawkę na twoje tłumaczenia, że jest to zaledwie jedna z dróg możliwych w całym splocie Losu to staje się dla mnie jasne, że brak precyzji sprawia, że porada wróżby staje się bardzo ogólna. - I w zasadzie to można wręcz wtedy rzec, że "no przecież i tak by się stało" gdy pytasz we wróżbie o całe życie a potem coś się wydarzy - po latach. Albo nawet na drugi dzień. Tak, ośmielił się sobie w myślach powiedzieć, że już rozumiał, o co chodzi i jak to mniej więcej działało. Mniej więcej. Bo to było zrozumienie, przynajmniej tak mu się wydawało, na bardzo podstawowej płaszczyźnie całej zawiłości wróżenia. - Rozumiem, że z wróżeniem jest jak z lekarzem i obowiązuje etyka zawodowa? - Może to było oczywiste, ale dla niego nie? I nie pytał z kwestii złośliwości czy dlatego, że podejrzewałby kobietę o plotkanie. Ale rozdzielał to, że się znali od tego, że przyszedł tutaj do niej na wizytę, jakby nie patrzeć, zawodową. Przynajmniej dla niej zawodową. Owszem, wydawało się głupie, gdyby zakaz dzielenia się sekretami klientów nie istniał, ale nie znał tak dobrze prawa wzdłuż i wszerz, nigdy wcześniej nie był u osoby, która by wróżyła. To i wolał się upewnić.

Oglądanie tego procesu przygotowania wyglądało wspaniale. Po prostu wspaniale. Jeśli ktoś wątpił we wróżebnictwo to Laurent był teraz przekonany, że powinien spróbować chociaż raz w życiu, żeby docenić piękno tej sztuki. Nie wiedział, na ile jest to wszystko potrzebne, a na ile miało po prostu stworzyć pożądany efekt mistyfikacji. Podejrzewał, że oba. Skoro myśli nie mogły pływać swobodnie ponieważ każda myśl mogła wpłynąć na wróżbę... albo raczej każda intensywna, co skłaniało go ku myśleniu, że najlepiej się skupiać na konkretnej rzeczy. Czy też - osobie.

- Dobrze. W zasadzie to bardzo mi to odpowiada. - Przyznał bez skrępowania. Zgadza się, nie chciał wypowiadać wszystkiego na głos. Nie był gotów tego mówić przed nikim na głos, co dopiero przed Ginny. Nawet jeśli to było spotkanie poza sferą prywatną. Lekarzowi również nie byłby w stanie czegoś takiego powiedzieć. Spojrzał więc na kulę, kiedy Guinevere oświadczyła, że mogą zaczynać. Więc spoglądał. I słuchał. A odpowiedź, jaką usłyszał, była z kategorii: nie spodziewałem się niczego innego. Jego kąciki ust minimalnie uniosły się do góry. Znów mógł powiedzieć, że nie był zawiedziony i na takiego nie wyglądał. Właściwie słowa kobiety podłożyły mały kawałek gruntu do jego przekonań na temat tego tematu. Ciągle oczywiście miał w pamięci, że to nie była pewna przyszłość, tak jak tłumaczyła. - Czy ta sytuacja będzie miała miejsce na rejsie. - Właściwie to zapytał o to, ale po to, żeby się upewnić. Zabawne było to, że nawet mimo usłyszenia wróżby wcale nie miał być gotowy na małe zamieszanie, jakie to spotkanie wywoła. - Zmienię charakter pytania. Czy uda mi się porozmawiać z kobietą zaklętą w kamień? - Zastanawiał się, czy nie precyzować tego pytania o czas, ale w zasadzie nie miało to dla niego znaczenia ILE czasu to zajmie. Zastanawiał się tylko, czy w ogóle uda się jej pomóc. Czy ktokolwiek ją z tego wyciągnie. Oczywiście tutaj akurat jego myśli były mocno skupione na Zoe - wydawało mu się, że dopóki o to nie zapyta to chyba nawet ciężko mu będzie, hm... czerpać przyjemność z tego czasu? Odpowiedź nadeszła jednak szybko i była... w zasadzie przykra. Więc... zadał kolejne pytanie. - Czy morze mnie zabierze do końca tego roku?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (6547), Laurent Prewett (7049)




Wiadomości w tym wątku
[05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 16:28
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 14.09.2023, 19:03
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 19:45
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 14.09.2023, 21:11
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 22:35
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 15.09.2023, 00:37
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 15.09.2023, 09:13
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 15.09.2023, 18:41
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 15.09.2023, 20:42
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 15.09.2023, 22:02
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 10:08
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 16.09.2023, 11:08
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 13:14
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 16.09.2023, 15:47
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 16:18
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 16.09.2023, 20:57
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 21:37
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Guinevere McGonagall - 16.09.2023, 22:52
RE: [05.07.1972] Czemu tam stoisz, Zoe? - przez Laurent Prewett - 16.09.2023, 23:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa