adnotacja moderatora
Rozliczono w Piszę, więc jestem, Guinevere McGonagall.
Dopiski z barda wrzuca Brenna L.
Podczas badań pracowni, którą znaleziono w podziemiach zrujnowanej wioski, natknięto się na kilka znalezisk. Jednym z najbardziej fascynujących był mechanizm, odkryty w rozbitej skrzyni - kiedyś zapewne chronionej potężną magią. Większość jej zawartości, podobnie jak ona sama, uległa zniszczeniu, zarówno na skutek katastrofy, która pochłonęła wioskę, jak i upływu czasu. Ocalał jednak pewien mechanizm, który początkowo wydawał się po prostu rzeźbą, przedstawiającą czarne drzewo, wykonany ze zdumiewającego materiału. Jego właściwości z pewnością zmieniono za pomocą magii, dzięki czemu przetrwał aż do dziś. Gałęzie drzewa poruszały się lekko i najpierw zakładano, że jest to po prostu magiczny przedmiot... Ale bliższe badania wskazały na to, że odpowiednia manipulacja gałęziami być może wywoła jakiś efekt.
Tylko jaki?
Drzewo zostało starannie sprawdzone, najpierw przez Aletheę pod kątem klątw, a następnie przez Cathala. Nie przypominało niczego, z czym zetknęliby się w swojej dotychczasowej pracy, ale nie wydawało się niebezpieczne. Ostatecznie przekazano je więc specjalistce od mechanizmów, Pandorze - z nadzieją, że zdoła odkryć, o co chodzi. Mogła skorzystać z namiotu, w którym urządzono coś na kształt prowizorycznej pracowni, ustawiając w środku długi blat, skrzynię z narzędziami, kilka ław. Tu też przechowywano odpowiednio zabezpieczone kilka przedmiotów, które Shafiq zdecydował się zabrać z podziemi od razu.
Opiszcie dziewczęta w dowolnej ilości tur, jak nad tym siedzicie - mechanizm jest skomplikowany i zajmie to trochę czasu, ale Pandora znajdzie w końcu sposób. Ginny może po prostu jej towarzyszyć. Kiedy dojdzie do otwarcia drzewa, oznaczcie mnie na dc, wrzucę wam, co się stanie.