16.09.2023, 07:23 ✶
Uśmiechnęła się tylko, nieco krzywo, kiedy zauważył, że bardzo dobrze rozumiał. Nie była na tyle głupia, żeby nie wyłapać przytyku, ale nie było to coś, na co mogła wiele poradzić w tej chwili. Darowała sobie jednak uwagi na ten temat, bo jeszcze tylko sprowokowała go do pytań.
- I jest doskonała do skakania po murach – przytaknęła.
Gdyby wspomniał o tym zakładzie… to pewnie i by uwierzyła, że ich matka to robiła, ale nie była ani specjalnie zaskoczona, ani oburzona. Jakby nie było, jej własny ojciec sam dawał drewniane miecze swoim małym, ledwo chodzącym dzieciom. Rody czystej krwi… miały swoją specyfikę, każdy własną.
- Chyba nie doceniasz waszej nowej popularności - powiedziała, spoglądając ku niemu z trochę kpiącym uśmiechem. - Zimni są najgorętszym tematem tego sezonu. Zepchnęliście dziś na trzecią stronę rozwód u Selwynów, a przecież minął miesiąc. Chłopak z kafeterii, w ogóle niezainteresowany samymi starciami w Beltane, ledwo co pytał mnie, czy Mav sypia w trumnie, i chyba nawet uwierzył, jak odpowiedziałam, że tak, i to w piwnicy, ale tylko we wtorki, bo w środy przenosi się na strych, pozwisać z krokwi pod sufitem. Jeden z patologów chciał wiedzieć, czy Tori jest wolna i bałam się spytać, czy na randkę, czy na sekcję, a wreszcie spytano mnie, czy w Little Hangleton pomagałam wybrać Patrickowi ładny grób. Uwierzę, że jakaś młoda kapłanka mogłaby zechcieć mnie zamordować.
Zdawało się, że wszyscy są zainteresowani Zimnymi. A Atreus z całej ich czwórki był najpopularniejszy już wcześniej, więc stadko fanek w kowenie ani trochę by jej nie zdziwiło. I dlatego niezbyt chciała iśc właśnie tam. Oraz między innymi z tego powodu wolała niemagiczny Londyn albo to odludzie od Horyzontalnej czy Pokątnej. Nie wpadliby pewnie na Borginów, ale już inni mogliby nie zauważyć jej, za to na pewno dostrzegliby Bulstrode'a. Kto wie, czy zaraz nie trafiliby na jakąś okładkę.
- Nie powiem, że nie rozumiem. Dani jest klątwołamaczką, ale niezbyt chcę iść z tym do niej. – mruknęła. Nie miała oporów z rzeczami w rodzaju „Dani, bo moja ręka nie działa” albo „Dani, bo coś mnie pogryzło”, ale tutaj wolałaby, aby sprawę załatwił ktoś obcy. Poza tym Danielle dopiero zaczynała w klątwołamaniu - co jeżeli tylko bardziej ich "popsuje"? Jej myśli uciekały do Lety Crouch, tyle że znów: chciałaby wiedzieć, że chociaż jedną taką więź przełamano, zanim zostanie królikiem doświadczalnym. - Macmillanówna wspomniała o "chwili", ale ile ta chwila potrwa? To już miesiąc. Z tą całą fałszywą otoczką mogę sobie poradzić, ale wolałabym, żebyś nie dostawał specjalnych komunikatów od Pani Księżyca, ilekroć mam ochotę spróbować popełnić samobójstwo.
Z pewną irytacją uderzyła piętą o murek raz, drugi, trzeci. Otoczka też ją irytowała, chociaż akurat Brennie ulżyło, że jest fałszywa: wcześniej miotała się bardziej. Prawdziwym problemem było jednak to, że poza akcjami w pracy czy dziwnymi przypadkami, Atreus dostawał też informacje o tych... absolutnie nielegalnych wypadach. Jak polowanie na wampirzycę. Był to główny powód, dla których bardzo chciała, aby ta cała więź szybko zdechła, by mogli mieć wreszcie spokój. Oboje.
- I jest doskonała do skakania po murach – przytaknęła.
Gdyby wspomniał o tym zakładzie… to pewnie i by uwierzyła, że ich matka to robiła, ale nie była ani specjalnie zaskoczona, ani oburzona. Jakby nie było, jej własny ojciec sam dawał drewniane miecze swoim małym, ledwo chodzącym dzieciom. Rody czystej krwi… miały swoją specyfikę, każdy własną.
- Chyba nie doceniasz waszej nowej popularności - powiedziała, spoglądając ku niemu z trochę kpiącym uśmiechem. - Zimni są najgorętszym tematem tego sezonu. Zepchnęliście dziś na trzecią stronę rozwód u Selwynów, a przecież minął miesiąc. Chłopak z kafeterii, w ogóle niezainteresowany samymi starciami w Beltane, ledwo co pytał mnie, czy Mav sypia w trumnie, i chyba nawet uwierzył, jak odpowiedziałam, że tak, i to w piwnicy, ale tylko we wtorki, bo w środy przenosi się na strych, pozwisać z krokwi pod sufitem. Jeden z patologów chciał wiedzieć, czy Tori jest wolna i bałam się spytać, czy na randkę, czy na sekcję, a wreszcie spytano mnie, czy w Little Hangleton pomagałam wybrać Patrickowi ładny grób. Uwierzę, że jakaś młoda kapłanka mogłaby zechcieć mnie zamordować.
Zdawało się, że wszyscy są zainteresowani Zimnymi. A Atreus z całej ich czwórki był najpopularniejszy już wcześniej, więc stadko fanek w kowenie ani trochę by jej nie zdziwiło. I dlatego niezbyt chciała iśc właśnie tam. Oraz między innymi z tego powodu wolała niemagiczny Londyn albo to odludzie od Horyzontalnej czy Pokątnej. Nie wpadliby pewnie na Borginów, ale już inni mogliby nie zauważyć jej, za to na pewno dostrzegliby Bulstrode'a. Kto wie, czy zaraz nie trafiliby na jakąś okładkę.
- Nie powiem, że nie rozumiem. Dani jest klątwołamaczką, ale niezbyt chcę iść z tym do niej. – mruknęła. Nie miała oporów z rzeczami w rodzaju „Dani, bo moja ręka nie działa” albo „Dani, bo coś mnie pogryzło”, ale tutaj wolałaby, aby sprawę załatwił ktoś obcy. Poza tym Danielle dopiero zaczynała w klątwołamaniu - co jeżeli tylko bardziej ich "popsuje"? Jej myśli uciekały do Lety Crouch, tyle że znów: chciałaby wiedzieć, że chociaż jedną taką więź przełamano, zanim zostanie królikiem doświadczalnym. - Macmillanówna wspomniała o "chwili", ale ile ta chwila potrwa? To już miesiąc. Z tą całą fałszywą otoczką mogę sobie poradzić, ale wolałabym, żebyś nie dostawał specjalnych komunikatów od Pani Księżyca, ilekroć mam ochotę spróbować popełnić samobójstwo.
Z pewną irytacją uderzyła piętą o murek raz, drugi, trzeci. Otoczka też ją irytowała, chociaż akurat Brennie ulżyło, że jest fałszywa: wcześniej miotała się bardziej. Prawdziwym problemem było jednak to, że poza akcjami w pracy czy dziwnymi przypadkami, Atreus dostawał też informacje o tych... absolutnie nielegalnych wypadach. Jak polowanie na wampirzycę. Był to główny powód, dla których bardzo chciała, aby ta cała więź szybko zdechła, by mogli mieć wreszcie spokój. Oboje.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.