• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye

[05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
16.09.2023, 12:59  ✶  
- Przynajmniej nie popełniła samobójstwa z rozpaczy. Słyszałem kiedyś o podobnej sprawie. Jakaś Fawleyówna znalazła swojego narzeczonego w dwuznacznej sytuacji ze swoim kuzynem i z rozpaczy wypiła truciznę. Najgorsze, że wcale nie umarła. Znaczy, nie w tym sensie. Okazało się potem, że jest ghoulem i był to prawdziwy skandal. Prawda pewnie nie wyszłaby na jaw, gdyby nie to, że jej nowy narzeczony rozprowadzał wybuchające mopsy i mimo że je skonfiskowano, jakiś się zawieruszył i trafił w jej ręce. Wybuchł jej w rękach na jakimś przyjęciu. - aż dziwne było opowiadanie o tym z poważną miną. W końcu mówił o czymś samobójstwie, ale z drugiej strony te wybuchające mopsy zawsze do niego przemawiały. Sprawa była stara i pewnie nawet nigdy by o niej nie usłyszał, gdyby nie fakt że swego czasu zajmował się jego ojciec, kiedy jeszcze pracował w biurze jako auror.
- A w sumie, czemu nie - wzruszył ramionami, wyciągając dłoń po trzymany przez nią termos i upijając łyk. Nie miał żadnych oporów co do tego, by skorzystać z propozycji, bo dobra kawa zawsze była w cenie.
- Brzmi trochę, jakbyś sama nigdy wcześniej nie plotła komuś wianka - uniósł lekko brew. - Czy to w takim razie dlatego, że żaden jegomość przede mną nigdy nie chciał ci podarować swojego? - zapytał, wyraźnie rozbawiony i z zaczepnym tonem pobrzmiewającym w głosie. W jakiś sposób faktycznie było mu sobie dość latwo wyobrazić taką sytuację. Jakoś o wiele lepiej w jego głowie pasowało do niej wchodzenie na pal, a nie bawienie się w plecionki, nawet jeśli na Beltane na początku próbowali wziąć udział w rytuale w poprawny sposób.
- Bogini, albo cokolwiek innego? Może planety sprzeniewierzyły się przeciwko naszemu światu? Nie mówię, że nie powinniśmy winić Voldemorta, ale martwię się, że jest w tym jakieś drugie dno... Z resztą, odmawiam przyznania, że jest tak potężny za jakiego się uważa - skrzywił się na wspomnienie Czarnego Pana. Jakaś jego cząstka burzyła się na wspomnienie każdego słowa, które padło w Limbie. Jeśli gość gadał tak samo do swoich popleczników, to Bulstrode dziwił się, że ktokolwiek chciał za nim podążać. Był świadomy, że jakaś jego wersja byłaby w stanie stać obok jego zamaskowanych koleżków, ale była ona tak niewyraźna, że na ten moment niemal nieosiągalna. Nie kiedy duma paliła go, że nie zrobili mu niczego więcej, kiedy byli tam na dole we czwórkę. Nie kiedy tak zwyczajnie im umknął. Dlatego chyba też nie rozglądał się teraz znerwicowany. Był rozluźniony, na tyle na ile mógł się czuć rozluźnić będąc świadomym tego, jak czuł się w jej towarzystwie. Wpatrywał się to w Brennę, to w dym umykający z końca papierosa, zamiast śledzić otoczenie. Bo Bulstrode nie używał czarnej magii. Dopuszczał korzystanie z niej kiedy wymagałaby tego jakaś podbramkowa sytuacja, ale potrafił zrobić komuś krzywdę i bez jej użycia. Chociażby podczas Beltane, gdyby jego zaklęcie tylko zadziałało, to pojamny przez nich śmierciożerca nie miałby rąk.
- Moja siostra też coś o tym wspominała. O tym, że na Beltane nie będzie bezpiecznie, ale niestety jej wizje były niewyraźne. Szkoda, może nieco by to pomogło - co nie zmieniało faktu, że o jej notatce zapomniał niemal natychmiast po przeczytaniu. Przydzielili zwiększone patrole więc myślał, że będzie dobrze, a nawet jeśli jakoś bardziej zainteresowałby się liścikiem od Florence to nie miał co więcej z nim zrobić. Był mglisty i jako dowód dla Biura, absolutnie bezużyteczny.
- Cieszę się w takim razie, że to zrobiłaś. Mam na myśli zapisanie nas na patrol bliżej ognia. I wosk. Dzięki, że nie pozwoliłaś mi tam kompletnie zgłupieć. - coś go tknęło i wyciągnął do niej dłoń, kiedy to mówił, dotykając ją w ramię w upewniającym geście. Dobrze było wiedzieć, że nie zostawiła go tam tak po prostu i mówił szczerze. Ich dotyk jednak znowu przywołał na jego twarz wyraz niezdecydowania, jego jasne oczy na moment utkwiły się nie w niej, a w jego własnej dłoni.
- Czemu w ogóle się nie wzdrygasz? Kiedy pierwszy raz złapałem cię za rękę... Nawet nie mrugnęłaś okiem, kiedy wszyscy inni nawet jeśli się nie cofają, to widać jak usilnie walczą ze sobą, żeby się nie cofnąć, albo czegoś nie powiedzieć.
Cofnął dłoń nagle, jakby musiał się do tego zmusić i po części tak było. Ale nie chodziło tylko o przyjemne uczucie, które rodziło się w sercu, a coś więcej. Jakąś tęsknotę za tym ciepłem, które czuł na skórze, a które nijak nie chciało wniknąć gdzieś głębiej, zaraz pacyfikowane przez wypełniające go zimno. Spojrzał w dół, na swoją wciąż nieco wyciągniętą ku niej dłoń, nie do końca cofniętą, i potarł palcami, jakby chcąc pochwycić ostatnie drobiny ciepła, które zostały na skórze. Jak zwykle jednak, nie przyniosło to żadnego efektu, oprócz złości i obrzydzenia, które wypłynęło w deliaktnie wykrzywionych kącikach jego ust.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (5005), Brenna Longbottom (4579)




Wiadomości w tym wątku
[05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 15.09.2023, 20:55
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 15.09.2023, 23:05
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 15.09.2023, 23:30
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 00:18
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 07:23
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 11:01
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 11:43
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 12:59
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 20:18
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 22:46
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 23:27
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 17.09.2023, 01:04
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 17.09.2023, 11:36
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 17.09.2023, 20:39
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 17.09.2023, 21:38
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 19.09.2023, 23:51
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 20.09.2023, 00:20
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 20.09.2023, 00:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa