Kiedy pozwalasz, by myśli wypełniła muzyka, pozwalasz też na chwilę odciąć się od świata. Nie ważne, że palce się plączą, klawisze brzmią, jakby pianino nagle zachorowało, a melodia nie płynie jednym ciągiem, powracając na sam początek klucza wiolinowego. Nuty są krzywe, nie trzymając się pięciolinii, skaczą i pląsają tam, gdzie ich być nie powinno… ale robią swoje. Odciągają cię od rzeczywistości i zamykają w innym świecie. Tu i teraz. Zasłaniamy się muzyką, jednocześnie odsłaniając się w ten najsubtelniejszy sposób.
Kayden drgnął lekko, w pierwszym momencie chcąc zerwać się do pionu, jakby go na czymś niestosownym przyłapano. Dopiero znajoma sylwetka załagodziła zaskoczenie i uwolniła z napięcia. - Gdybym potrafił grać, zapewniam, że nie robiłbym tego w pustym pomieszczeniu. - Powiedział mężczyzna, opierając ręce na siedzeniu i obrzucając Laurenta zaciekawionym spojrzeniem. - Od ciebie za to nie czuć ani kropli… Podziwiam twoją silną wolę. - Powiedział to, choć w zasadzie nie odnosiło się to tylko do picia. Nadal nie był ani trochę zmęczony, więc nawet nie mógł udawać, że go ta whisky ruszyła. Uśmiechnął się jednak krzywo na jego gest. Zawsze lubił korzenny zapach i pikantne, iskrzące nuty w smaku, więc ta uwaga go trochę oburzyła. Jeszcze gorzej by się obruszył, gdyby usłyszał to o sherry. - Przesadzasz… - Ledwo ją czuł na języku, ale uśmiech złagodniał lekko, gdy skinął w stronę pianina. - Potrafisz grać? - Zapytał z nieukrywaną ciekawością. W końcu on sam muzykę uwielbiał i najchętniej to by się nauczył grać na każdym mu dostępnym instrumencie. Był jednak ciekawy, czy Laurenta ciągnęło choć trochę do nut i melodii. Później sobie przypomniał, że blondyn jest przecież selkie i zaczął się zastanawiać, czy skoro kochał morze, tak jak te syreny z bajek, to może i śpiewać potrafił. I tak, dalej tkwiła mu w głowie ilustracja pięknych syrenich ogonów, gdy tylko słyszał o selkie, więc wolał pozostać w swojej fantazji, zanim ktoś mu nie gwizdnie dywanu spod nóg. Jak narazie trzymał się bajki, jak dzieciak swoich ulubionych słodyczy i nie zamierzał tak łatwo puścić.
Przesunął się nieco na podłużnym siedzeniu przed pianinem, sugerując Laurentowi, by posadził swoje seksowne cztery litery obok niego. - Zapytałbym się, dlaczego jeszcze nie śpisz... - Powiedział cicho, spoglądając na niego spod pojedyńczych, czarnych kosmyków włosów. - ...ale chyba domyślam się odpowiedzi. - Właściwie to się zastanawiał, jak sobie radzi z nocami, skoro został zaatakowany podczas snu. Uśmiechnął się do siebie, układając palce na klawiszach. - Chcesz, żebym ci zagrał kołysankę? - Sarknął, nie chcąc, by zaczął myśleć o nieprzyjemnych rzeczach. Wystukał więc melodię "Twinkle Twinkle Little Star", która też wcale nie była idealna, ale właściwie to nie miała być. Problem w tym, że więcej kołysanek Kayden nie znał, więc Luaurentemu musiała wystarczyć właśnie ta.
![[Obrazek: qEyGuHF.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qEyGuHF.gif)