17.09.2023, 16:03 ✶
Jak na złość wystarczył krótki moment nieobecności spowodowany zmuszeniem Jamila do skorzystania z biblioteki w celu znalezienia jakiś wskazówek o przodkach Blackwoodów, by ekipa dokonała całkiem sporego odkrycia. Z jednej strony było mu przykro, ale z drugiej, gdy oni się męczyli, on spędzał czas przy kominku w głównej sali Maeve, racząc się gorącym roiboosem i wertując genealogię zupełnie obcego mu rodu.
- Nell, pewnie się ucieszysz, że Augustus urodził się pod znakiem skorpiona - zaczepił ją z informacją, którą dało się wyczytać z mapy, ale on już o tym wiedział, bo znał zarówno datę urodzenia, jak i śmierci tego człowieka. Kopia jednej z jego starych map znajdowała się w tej książce o starych rodach jako przykład osiągnięć Blackwoodów. Nie żeby dodano tam coś więcej. Większość spraw pozostawała dla niego wielką niewiadomą. Przed Shafiqiem i Bagshot wolał jednak udawać, że zyskał całkiem sporo przydatnych informacji.
- Przykro mi, Cal, ale wersja Nell jest bardziej prawdopodobna. Nie jest realne, by wszyscy członkowie rodziny byli do siebie aż tak podobni. Chyba że to celowy zabieg rzeźbiarza, by pokazać najistotniejsze cechy. Mógł sobie jednak oszczędzić tego wielkiego nosa - wtrącił Jamil, ostatnie zdanie dodając szeptem w kierunku wciąż huśtającej się na stołku Nell. Gdyby Cathal nie miał do niej tyle cierpliwości, pewnie już dawno temu kopnąłby siedzisko, by przewróciło się wraz z blondynką.
Starał się skupić na swoim szefie i medyczce, ale cały czas otaczało go nieprzyjemne uczucie chłodu, takie samo jak przy czaszce w Ministerstwie Magii, którą pokazała mu Brenna Longbottom. Może to wciąż utrzymujący się efekt tamtych wypadków i opętania przez Salome Delacour? Nie był pewien, ale to miejsce zdawało mu się nieswoje. Nie pasował tutaj, a całe otoczenie zdawało się go o tym informować.
- Jeśli mamy pewność, że to Augustus ją stworzył, więź z mapą będzie silniejsza, niż osób, które tylko ją oglądały - stwierdził Jamil po chwili zastanowienia, starając się ignorować uczucie chłodu na karku. - Nell, skończ szeptać pod nosem, bo nie mogę się skupić - wtrącił jeszcze, słysząc szum w uchu od strony, po której siedziała medyczka. - O ile nie przekazał jej nikomu w spadku, mapa będzie w pierwszej kolejności prowadzić do niego - powiedział, znów zwracając się do Cathala, choć posłał Nell niezadowolone spojrzenie. Tylko że szept nie ustawał, pomimo tego, że dziewczyna milczała. Jak ona to robiła?
Pochylił się nad mapą, próbując z niej coś wyczytać jeszcze przed rozpoczęciem rytuału przywołania ducha. Znaki z gwiazd, które cokolwiek by podpowiedziały, choć w astronomii nigdy nie był na tyle biegły, by dostrzec cokolwiek poza układem konstelacji w dniu urodzenia. Może coś, co naprowadziłoby go na to, jak podejść Blackwooda. Jednocześnie, choć nie chciał tego przyznać wprost, potrzebował się skoncentrować, by uciszyć ten okropny szept.
- Nell, pewnie się ucieszysz, że Augustus urodził się pod znakiem skorpiona - zaczepił ją z informacją, którą dało się wyczytać z mapy, ale on już o tym wiedział, bo znał zarówno datę urodzenia, jak i śmierci tego człowieka. Kopia jednej z jego starych map znajdowała się w tej książce o starych rodach jako przykład osiągnięć Blackwoodów. Nie żeby dodano tam coś więcej. Większość spraw pozostawała dla niego wielką niewiadomą. Przed Shafiqiem i Bagshot wolał jednak udawać, że zyskał całkiem sporo przydatnych informacji.
- Przykro mi, Cal, ale wersja Nell jest bardziej prawdopodobna. Nie jest realne, by wszyscy członkowie rodziny byli do siebie aż tak podobni. Chyba że to celowy zabieg rzeźbiarza, by pokazać najistotniejsze cechy. Mógł sobie jednak oszczędzić tego wielkiego nosa - wtrącił Jamil, ostatnie zdanie dodając szeptem w kierunku wciąż huśtającej się na stołku Nell. Gdyby Cathal nie miał do niej tyle cierpliwości, pewnie już dawno temu kopnąłby siedzisko, by przewróciło się wraz z blondynką.
Starał się skupić na swoim szefie i medyczce, ale cały czas otaczało go nieprzyjemne uczucie chłodu, takie samo jak przy czaszce w Ministerstwie Magii, którą pokazała mu Brenna Longbottom. Może to wciąż utrzymujący się efekt tamtych wypadków i opętania przez Salome Delacour? Nie był pewien, ale to miejsce zdawało mu się nieswoje. Nie pasował tutaj, a całe otoczenie zdawało się go o tym informować.
- Jeśli mamy pewność, że to Augustus ją stworzył, więź z mapą będzie silniejsza, niż osób, które tylko ją oglądały - stwierdził Jamil po chwili zastanowienia, starając się ignorować uczucie chłodu na karku. - Nell, skończ szeptać pod nosem, bo nie mogę się skupić - wtrącił jeszcze, słysząc szum w uchu od strony, po której siedziała medyczka. - O ile nie przekazał jej nikomu w spadku, mapa będzie w pierwszej kolejności prowadzić do niego - powiedział, znów zwracając się do Cathala, choć posłał Nell niezadowolone spojrzenie. Tylko że szept nie ustawał, pomimo tego, że dziewczyna milczała. Jak ona to robiła?
Pochylił się nad mapą, próbując z niej coś wyczytać jeszcze przed rozpoczęciem rytuału przywołania ducha. Znaki z gwiazd, które cokolwiek by podpowiedziały, choć w astronomii nigdy nie był na tyle biegły, by dostrzec cokolwiek poza układem konstelacji w dniu urodzenia. Może coś, co naprowadziłoby go na to, jak podejść Blackwooda. Jednocześnie, choć nie chciał tego przyznać wprost, potrzebował się skoncentrować, by uciszyć ten okropny szept.