• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [12.06.1972] Just like You

[12.06.1972] Just like You
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
17.09.2023, 18:03  ✶  

Napiął się bardziej, kiedy ojciec wstał i mocniej zacisnął palce na filiżance, jakby mogła być ona ostateczną tarczą przeciwko temu mężczyźnie. Czy naprawdę postradał zmysły? Czemu? Może trochę. Chyba nie? Sam nie wiedział. Wszystko wydawało się przecież odpowiednio uporządkowane, przecież... nie mógł przewrócić swojego życia do góry nogami, bo... bo ktoś próbował go zabić. Świat nie stanie dla niego w miejscu, wszystko, co zostało wprawione w ruch nagle nie ulegnie zatrzymaniu. Nie był pieprzonym pępkiem tego świata! Jak bardzo rodzic zdolny był do chronienia swojego dziecka? I gdzie leżała granica między tym, co robisz dla niego, a co dla siebie? Łatwo usprawiedliwiać własne czyny w swoich oczach, przymykając je na to, ile szkody przynosiły skutki uboczne. Było mu blisko do wiary, że Edward naprawdę był w stanie go zamknąć w wieży tego zamku, żeby tylko go chronić, bo przecież - to dla jego własnego dobra! I był też pewien, że niekoniecznie będzie pochwalał to, co robił w ostatnim czasie. Że nie miał problemu wejść w łapy zmor wysysających życie z wszystkiego, co się do nich zbliży, że co chwila natykał się na jakieś dziwne, niekoniecznie jasne sprawy, ba... że obserwował go naprawdę groźny człowiek, któremu kiedyś bardzo nabrudził na dywaniku. Wtedy naprawdę by go tutaj zamknął i nie wypuścił. Czuł podskórnie, że gotów był się nawet posunąć do nieprzyjemnych rozwiązań, żeby tylko... żeby co? Ochronić jego życie? Tylko co to by było za życie?

Spodziewał się jednak ostrego ataku, a nie jakiegoś... przejścia do bardziej łagodnej wersji. To go troszkę rozstroiło. Trochę rozbroiło. Śledził uważnie i czujnie zmęczonym wzrokiem każdy krok Edwarda i każdy jego gest. Jak się zbliżał i podchodził, a Laurent na nowo się napiął. Prawie jak spłoszone zwierzę, które miałoby uciekać przy byle bardziej gwałtownym geście. Lecz nie, nie uciekałby. W końcu gotów był na walkę, a... a okazywało się, że nie było nawet o co walczyć?

Odstawił filiżankę z nietkniętą zawartością na stół, łapiąc zaraz swoją dłoń, która teraz już trzęsła się bardzo mocno. Przez chwilę rzeczywiście nie odpowiadał.

- To... groźba? Jakbym powiedział, że nie chcę o tym mówić? - Pytał, a miał wrażenie, że wie. Czuł to, że odpowiedź była oczywista. Nie, to ze strony ojca nie była groźba, oczywiście, że nie. Według niego to było całkowicie logiczne, normalne. Obrócił głowę w jego stronę, żeby spojrzeć mu w oczy. Może dla kogoś innego to wszystko nie byłoby eleganckie, ale dla Laurenta chyba wszystko, co robił jego ojciec, związane było niezaprzeczalnie z szykiem i... cóż... - Nie jestem pierwszą ofiarą, były dwie poprzednie. Za każdym razem wyglądało to tak samo - wkradał się do snu, tam ktoś ratował jego ofiarę i w końcu ofiara się budziła. - Już na niego nie patrzył. Spoglądał na swoje własne uda, obejmując się ramionami, ściągając ramiona do przodu, czując jak wali mu serce i jak ciężko się znowu oddycha. - Nikt nie umarł. Nie ma śladów włamania. Przez cały dzień ofiara czuje się obserwowana, zanim przyjdzie, ale go nie widać. N-narysowali jego portret pamięciowy, jest w biurze aurorów. - Zaciskał z całej siły palce na materiale ubrań, aż bielały mu knykcie. - Byłem... byłem... - Skup się. - Cały dzień w Londynie... - Nie chcę. - Wróciłem do domu. Położyłem się spać. Najpierw... próbował mnie dusić. Potem... wbił nóż w plecy... a na końcu... próbował mnie zrzucić w fale sztormu. - Selkie radziły sobie znakomicie z morzem, Laurent odziedziczył to przecież po matce. Mógł się przemieniać. Ale nawet selkie trzymały się z dala, gdy Matka Woda wpadała w furię i sztorm swoimi falami rozbijał się o skały. - Obudziłem się... w-we krwi... Alexander... sprowadził pomoc... - Mówił przez coraz głębsze oddechy, bo sobie nie radził z tym oddychaniem. Jego policzki były już mokre od łez. Te obrazy były straszne. Naprawdę sądził, że umierał. Patrzył na Brennę i myślał o tym, że dostanie więcej kwiatów na pogrzebie niż dostał za życia. - Już. Z-zadowolony? - Miał mu to za złe. Naprawdę miał mu to za złe, że naciskał. - Czemu z-zawsze musisz... to... to robić? Czemu zawsze m-musi być... po... twojemu?! - No czemu... Ale zamilkł, bo brak oddechu w tym ataku paniki i emocji wymusił na nim chwilowe skupienie się na tym, żeby w ogóle złapać tlen.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (3378), Laurent Prewett (5148)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 10:13
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 07.09.2023, 20:48
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 22:45
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 08.09.2023, 22:17
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 22:57
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 09.09.2023, 21:50
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 22:58
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 14.09.2023, 21:32
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 23:05
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 17.09.2023, 17:01
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 18:03
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 18.09.2023, 12:38
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 13:35
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 24.09.2023, 16:44
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 24.09.2023, 17:13
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 24.09.2023, 18:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa