17.09.2023, 20:39 ✶
Skrzywił się, niezbyt chcąc się bawić w zgadywanki na ten temat. Cokolwiek robił Albus Dumbledore, mógł zrobić więcej, a widział, że chyba właśnie rozmawiał z jedną z najwierniejszych jego fanek. Co jeszcze nieco zbiło go z tropu to to, jak nagle rozbawiona się wydawała. Jeśli jednak miał być kawalarzem miesiąca, to nie zamierzał narzekać.
- Pajacem bojowym - poprawił ją, również rozbawiony. W to jednak, że rzeczy jej sie przytrafiały, absolutnie nie wierzył. Jasne, może od czasu do czasu, ale nie z taką częstotliwością jaką prezentowała przez ostatni miesiąc. Nie był jednak tym, który miał garnąć się do stawania naprzeciwko komuś, kto postanowił że w wolnym czasie będzie walczyć z wampirami czy czającymi się w snach mordercami. Nie dlatego, że bał się kogoś takiego pacyfikować, a zwyczajnie dlatego, że nie miał ku temu powodu.
- Problem w tym, że ja ich nie mam. Prawdę powiedziawszy też, zapomniałem że w ogóle mogłem je mieć póki nie porozmawialiśmy z Mavelle, Victoria i Patrickiem. W sumie... mógłbym ci coś podesłać do sprawdzenia? Przypomniało mi się, że w sumie zaraz po przebudzeniu w kowenie dostałem list, który właśnie o wspomnieniach wspominał. Że mogły się pojawić po wizycie w Limbo. Oczywiście, zakładając że reszta też czegoś takiego ci nie podsunęła? - temat tego listu regularnie zanikał mu w głowie i zaraz powracał. Prawdę powiedziawszy to Laurent mu o nim przypomniał, kiedy rozmawiali parę dni temu, ale od tego czasu... cóż, Atreus zwyczajnie miał inne rzeczy do roboty.
- Do szwecji? Po co? Chcesz sprawdzić czy zmieni się w kostkę lodu czy może jest odporna na takie temperatury? - nawet się nie uśmiechnął, tylko zerknął na jej profil na moment. W jego głowie to sie nie wiązało, ale może zwyczajnie nie posiadał wystarczajaco dużo wyobraźni by już teraz szukać rozwiązania poza granicami kraju.
Czasem kiedy o niej myślał, a raczej o łączącym ich rytuale, zastanawiał się czy w ogóle by teraz rozmawiali i im dłużej o tym myślał z tym mniejszym zawahaniem jego odpowiedź brzmiała tak. Może nie w tym konkretnym momencie, ale już sam patrol na święcie zasiał w nim ziarno niepewności co do tego, czy BUMowcy faktycznie byli aż takimi przegrywami. Brenna na taką osobę nie wyglądała. Mogła paplać, robić na złość i wykazywać się skrajną brawurą, ale w pewien sposób to do niego przemawiało najbardziej. Sam przecież postępował podobnie, nawet jeśli wydawało się, że do działania motywowały ich różne skrajności. Ciągnęło go do niej, ale mimowolnie i natrętnie zastanawiał się nad tym, czy faktycznie to, że byli w stanie w ten sposób rozmawiać, było wynikiem tylko i wyłącznie psotliwej magii.
- Ze spokojem mi bardzo nie do twarzy - skrzywił się lekko, ale w tym grymasie czaiło się zaczepne rozbawienie. - Jestem za. Nie chce być królikiem doświadczalnym, bo gdyby niechcący ktoś nam te więź pogłębił... - spojrzał na nią znacząco. I tak mieli już mętlik w głowach i w życiu, nie potrzebowali więc większych atrakcji. - Jak się nazywa?
- Pajacem bojowym - poprawił ją, również rozbawiony. W to jednak, że rzeczy jej sie przytrafiały, absolutnie nie wierzył. Jasne, może od czasu do czasu, ale nie z taką częstotliwością jaką prezentowała przez ostatni miesiąc. Nie był jednak tym, który miał garnąć się do stawania naprzeciwko komuś, kto postanowił że w wolnym czasie będzie walczyć z wampirami czy czającymi się w snach mordercami. Nie dlatego, że bał się kogoś takiego pacyfikować, a zwyczajnie dlatego, że nie miał ku temu powodu.
- Problem w tym, że ja ich nie mam. Prawdę powiedziawszy też, zapomniałem że w ogóle mogłem je mieć póki nie porozmawialiśmy z Mavelle, Victoria i Patrickiem. W sumie... mógłbym ci coś podesłać do sprawdzenia? Przypomniało mi się, że w sumie zaraz po przebudzeniu w kowenie dostałem list, który właśnie o wspomnieniach wspominał. Że mogły się pojawić po wizycie w Limbo. Oczywiście, zakładając że reszta też czegoś takiego ci nie podsunęła? - temat tego listu regularnie zanikał mu w głowie i zaraz powracał. Prawdę powiedziawszy to Laurent mu o nim przypomniał, kiedy rozmawiali parę dni temu, ale od tego czasu... cóż, Atreus zwyczajnie miał inne rzeczy do roboty.
- Do szwecji? Po co? Chcesz sprawdzić czy zmieni się w kostkę lodu czy może jest odporna na takie temperatury? - nawet się nie uśmiechnął, tylko zerknął na jej profil na moment. W jego głowie to sie nie wiązało, ale może zwyczajnie nie posiadał wystarczajaco dużo wyobraźni by już teraz szukać rozwiązania poza granicami kraju.
Czasem kiedy o niej myślał, a raczej o łączącym ich rytuale, zastanawiał się czy w ogóle by teraz rozmawiali i im dłużej o tym myślał z tym mniejszym zawahaniem jego odpowiedź brzmiała tak. Może nie w tym konkretnym momencie, ale już sam patrol na święcie zasiał w nim ziarno niepewności co do tego, czy BUMowcy faktycznie byli aż takimi przegrywami. Brenna na taką osobę nie wyglądała. Mogła paplać, robić na złość i wykazywać się skrajną brawurą, ale w pewien sposób to do niego przemawiało najbardziej. Sam przecież postępował podobnie, nawet jeśli wydawało się, że do działania motywowały ich różne skrajności. Ciągnęło go do niej, ale mimowolnie i natrętnie zastanawiał się nad tym, czy faktycznie to, że byli w stanie w ten sposób rozmawiać, było wynikiem tylko i wyłącznie psotliwej magii.
- Ze spokojem mi bardzo nie do twarzy - skrzywił się lekko, ale w tym grymasie czaiło się zaczepne rozbawienie. - Jestem za. Nie chce być królikiem doświadczalnym, bo gdyby niechcący ktoś nam te więź pogłębił... - spojrzał na nią znacząco. I tak mieli już mętlik w głowach i w życiu, nie potrzebowali więc większych atrakcji. - Jak się nazywa?