• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda

[czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#3
17.09.2023, 23:00  ✶  

Dostała dokładnie tyle czasu, ile potrzebowała. Zdawał sobie sprawę z tego, że lot nie był dla niej przyjemnością, natomiast był najszybszym środkiem transportu, kiedy nie dostawało się świstokliku, nie potrafiło teleportować bezpośrednio na miejsce (co zresztą i tak z uwagi na ilość gości byłoby mało możliwe) albo nie miało dostępnej bezpośredniej sieci fiuu. Zostawał jeszcze Błędny Rycerz, ale ten raczej tak daleko nie dojeżdżał. No i - jechać tak na ślub? Takie osoby, jak oni? Nawet nie wypadało. Kiedy nie chcesz robić przedstawienia, musisz się chociaż dopasować do obyczajów. Laurent wiedział, że nie lubiła lotów i że nie lubiła się stroić w nie wiadomo jakie dziwne kreacje, które ciągle podtykała jej matka. Pewnie ona śledziła ostatnie szyki mody, ale chociaż blondyn starał się prezentować elegancko, to akurat na bieżąco z łatwo zmieniającymi się trendami nie był. Z jakiegoś powodu dla świata to zazwyczaj miało ogromne znaczenie, czy prezentowałeś się w kolorach modnych w tym sezonie i czy nosisz kieckę odpowiedniego kroju, no bo jak nie to... właśnie - gotowi obgadywać. Były też takie kreacje i takie szaty dla mężczyzn, które były zwyczajnie uniwersalne. W taki klasycyzm uderzał właśnie Laurent.

- Najlepiej wyjdzie nam obgadywanie kwiatów. Nie do końca podoba mi się ta wiązanka przy krzesłach, przesyt formy... - Zaczął nawet nie czekając na odpowiedź od strony Victorii, potraktował to żartem, ze śmiechem, bo cholera - taka była prawda. Owszem, zdarzyło się niektóre osoby skomentować, siłą rzeczy, bo czasami ludzie naprawdę mieli odstrzelone pomysły. Przecież większości rzeczy i tak nie wypadało powiedzieć w twarz, bo przede wszystkim należało tę twarz utrzymać. Zachować. Tak dla siebie jak i dla drugiej strony. No, chyba że chciałeś dla tej osoby źle... bo Laurent potrafił się czasem wyzłośliwić. Ale tylko w ramach samoobrony albo obrony kogoś innego.

Laurent miał mieszane uczucia co do tego, co wydarzyło się z narzeczonym Victorii. Bo to było zwyczajnie złe i przykre. Wstrząsające. Kolejna śmierć, teraz tak blisko... przeskoczyć jedną osobę i już można było się znaleźć na radarze okrutnych osób, które bez problemu decydowały o tym, kto ma nie żyć a kto żyć. Wypadek. Zadziwiająco wiele rzeczy było teraz wyjaśniane wypadkami. Za wiele. Więc było to zatrważające. I jednocześnie... choć nie powiedział tego na głos, to przecież ten człowiek sprawiał, że Victoria była nieszczęśliwa. Czy to powód, żeby myśleć, że dobrze się stało, że umarł? Nie, brońcie bogowie i tak blondyn nie rozumował. Natomiast to, że Victoria nie musiała za niego wychodzić już dobre było. On ją unieszczęśliwiał - i unieszczęśliwiłby bardziej. Musiałaby urodzić jego dziecko, słuchać jego matki, która by się we wszystko wpychała, a do tego miałaby Isabellę na plecach. Przepis na to, jak wykończyć tę wspaniałą kobietę. Spoglądał na nią teraz, kiedy wypowiedziała to jedno, magiczne słowo. Piękne.

- Najpiękniejsza istota na szczęście jest przy mnie. - Nie odezwał się od razu, powiedział to przyciszonym głosem - nikt nie musiał ich słuchać. Zresztą najlepiej wszystko niknęło w tłumie, a komplementy wcale nie musiały być bardzo zobowiązujące. Nie zamierzał kontynuować nawet sam tematu, kiedy tylko wyłapał tę zmianę w jej nastroju. - Bycie piękną ramką dla olśniewającej partnerki jest dla mnie zaszczytem. Nie mogłem sobie wyśnić lepszego towarzystwa na to wesele. - Podjął, mówiąc już nieco głośniej, albo po prostu - normalnie. - Lubię twoje towarzystwo, Victorio. Zastanawiałem się, czy to nie będzie dla ciebie jakimś przekroczeniem granicy, więc bardzo mi miło, że się zgodziłaś. Niemiło tylko dlatego, że musiałem cię wymęczyć abraksanami.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3850), Victoria Lestrange (2744)




Wiadomości w tym wątku
[czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 17:25
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 17.09.2023, 19:51
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 23:00
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 18.09.2023, 08:32
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 12:14
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 18.09.2023, 18:50
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 20:12
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 18.09.2023, 21:20
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 23:28
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Victoria Lestrange - 19.09.2023, 08:32
RE: [czerwiec 1971] Victoria & Laurent | Przyszły panna młoda - przez Laurent Prewett - 19.09.2023, 14:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa