18.09.2023, 09:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2023, 10:02 przez Brenna Longbottom.)
Kondolencje oraz opuszczenie cmentarza
Rodzina zmarłego po kolei przyjmowała kondolencje od podchodzących do nich osób. Elise co rusz ocierała łzy chusteczką, a choć Godryk nie wybuchł płaczem – był silnym mężczyzną, który nie pierwszy raz tracił dziecko – jasne oczy lśniły podejrzanie. Twarz Danielle była mokra od łez, podobnie jak Augusty Longbottom, kuzynki zmarłego. Ściskano ręce tych, którzy byli po prostu znajomymi czy współpracownikami, niekiedy ktoś obejmował bliższego sobie żałobnika. Osobom zaproszonym na stypę przypominano, że są mile widziani w posiadłości na tym ostatnim pożegnaniu Derwina. Skrzatka już tam czekała przy bramie, aby wpuścić tych, którzy się teleportują, chociaż wiele osób zdecydowało się pokonać tę drogę na piechotę. W środku czekały rozstawione stoły, a na nich poczęstunek dla zgromadzonych. Niektórzy, biorący udział wyłącznie w ceremonii na cmentarzu, już stąd udawali się do punktu Fiuu bądź znikali, aportując się do domów.
Nad Doliną Godryka przetaczał się wiatr. Poruszał płatkami kwiatów, ułożonymi na grobowcu. Jego zawodzenie brzmiało prawie tak, jakby niósł ze sobą od Kniei czyjeś łkania.
Nic nadzwyczajnego po Beltane.
*
Brenna, gdy już puściła dłoń kuzynki, pozwoliła objąć się bratu, choć ani to, ani nic innego, nie mogła w tej chwili przynieść jej pocieszenia. Odrzucenie tego gestu byłoby małostkowe z jej strony i wbrew jej naturze, opasała więc po prostu ręką jego talię i stali tak przez jakiś czas spleceni w uścisku, Erik, Brenna i Mavelle, tuż za ojcem, bratem i córkami zmarłego.
Cofnęła rękę dopiero, gdy zaczęli podchodzić do nich ludzie. Obdarzyła mocnym uściskiem każdego, kto postanowił wyciągnąć do niej ręce, zwłaszcza Norę, nie odrzucając i tych, drobnych, ludzkich gestów. Zacisnęła palce na każdej dłoni, wyciągniętej w jej stronę do takiego uścisku. Ale kiedy ostatnia osoba odsunęła się już od nich i ruszyła ku wyjściu z cmentarza, gdzieś w duchu Brenna czuła nieco niestosowną ulgę, że to już prawie koniec. Po głowie krążyła jej myśl, że to niestosowne… ale nie mogła oprzeć się takiej myśli.
– Tata i mama pójdą z gośćmi, którzy nie mogą się teleportować, zwłaszcza jeśli ktoś nie zna drogi – powiedziała cicho do brata i kuzynki. – Ja się teleportuję, żeby zacząć ogarniać na miejscu.
Odeszła od nich na moment, i teraz sama uścisnęła najpierw Danielle, a potem Lucy.
I znikła z cichym trzaskiem.
Napiszę krótkie podsumowanie 20.09 w okolicach 21 – i nim skończymy wydarzenie. Dziękujemy wszystkim za udział. Opiszę w nim krótko sam przebieg stypy, której nie będziemy już odgrywali, aby nie przeciągać dalej i ze względu na grupową rozgrywkę osadzoną wieczorem.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.