18.09.2023, 12:49 ✶
Szepty powoli zostawały gdzieś za nimi. Vincentowi wciąż było zimno, ale ten chłód przestał być nienaturalny i nie zdawało się mu już, że promieniuje gdzieś z wewnątrz. Kiedy dogonił Geraldine, podparł się o najbliższe drzewo. Nie był tak sprawny fizycznie, jak ona, i zwyczajnie było widać, że nie nadaje się już do żadnego zwiedzania Kniei. Z trudem łapał oddech. Twarz miał bladą, zimną, ale na czole kroplił się pot. Ta ostatnia ucieczka sprawiła, że rana znów zaczęła krwawić.
Potrzebował medyka. Zresztą Yaxley, trzy razy ugryziona przez pająka, chyba też.
Spojrzał na nią tylko krzywo, kiedy oświadczyła, że "jednak jeszcze chce się tu rozejrzeć". Nic nie powiedział. Odbił się od pnia drzewa i... znów ruszył za kobietą w las. Chociaż wyraźnie już skręcał powoli tak, aby zmierzali bardziej w stronę Doliny Godryka, wyraźnie niezbyt chcąc kierować się jeszcze bardziej w głąb Kniei.
Lasu, pełnego potworów.
Potrzebował medyka. Zresztą Yaxley, trzy razy ugryziona przez pająka, chyba też.
Spojrzał na nią tylko krzywo, kiedy oświadczyła, że "jednak jeszcze chce się tu rozejrzeć". Nic nie powiedział. Odbił się od pnia drzewa i... znów ruszył za kobietą w las. Chociaż wyraźnie już skręcał powoli tak, aby zmierzali bardziej w stronę Doliny Godryka, wyraźnie niezbyt chcąc kierować się jeszcze bardziej w głąb Kniei.
Lasu, pełnego potworów.