• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [12.06.1972] Just like You

[12.06.1972] Just like You
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#13
18.09.2023, 13:35  ✶  

Miał ochotę wstać i uciec stąd, żeby się nie kompromitować przed ojcem i samym sobą. Bo to było żałosne i niegodne, nie powinien w ogóle pokazywać takiej słabości. Samemu sobie udowadniał, że ciągle był niewystarczająco dobry, a mijały lata, człowiek nie młodniał, nie był już dzieckiem. Powinien być gotowy na wszystko, żeby reprezentować rodzinę na poziomie i nie sprawić Edwardowi zawodu. Tak, powinien. Na coś takiego jednak trudno być gotowym. Chyba taka była prawda - że naprawdę tracił zmysły.

Nie oponował przed dotykiem ani przed tym, by Edward go do siebie przyciągnął. W tym całkowicie rozproszonym od zdrowego myślenia stanie wręcz przylgnął do niego, przestał zaciskać palce na swojej koszuli - złapał się marynarki ojca. Oddychaj. Tak mu mówiła Victoria na przesłuchaniu i tak samo starał się złapać ten rytm oddechu teraz, kiedy nadawał temu odpowiednie tempo. Powoli. Jakoś z kimś się o wiele łatwiej to robiło niż samemu. Trząsł się jak galaretka (o niewiadomym smaku), ale wszystko powoli, kroczek po kroczku, się uspakajało. Oddech za oddechem. W końcu gdzie mogło być lepiej i bezpieczniej niż w tych silnych ramionach? Ramionach człowieka, który byłby w stanie podpalić świat, gdyby jego dzieciom się coś stało? Laurent o tym wiedział doskonale - on nie chciał źle. I znów - gdzie leżało to pojęcie "źle", kiedy mówimy o różnych drogach prowadzących do "dobra"? W świecie, w którym nic nie było czarno-białe?

Pokiwał lekko głową, kiedy mężczyzna zapewnił go, że strach to nic złego, że to normalne, że ten stan spowodowany jest utratą poczucia bezpieczeństwa. Wrócił do swojej poprzedniej pozycji i wyciągnął chustkę, żeby doprowadzić swoją twarz do bezpieczeństwa na zjadliwym chociaż poziomie. Problem zaczerwienionych oczu i napuchniętych policzków rozwiąże się zaś niedługo sam. Aktualnie nigdzie nie planował wychodzić, więc... chyba kilka skrzatów czy służba była w stanie znieść jego widok w mniej dostojnym stanie? Korzystając też z przyniesionych chusteczek powycierał oczy, zlepione łzami rzęsy, nochal, żeby przestać nim pociągać i przez moment pochylił się do przodu, opierając palce na nasadzie nosa. Czuł się absolutnie wykończony. Tą sytuacją, swoim aktualnym wybuchem, napięciem. Wraz z tymi łzami uszły z niego kilogramy negatywnych emocji. Wypieranie się tego wydarzenia wcale nie było zdrowe. I w zasadzie to może nawet lepiej, że kto inny jak nie Edward wymusił na nim stanięcie naprzeciwko tego problemu, a nie uciekanie przed nim? Znowu pokiwał głową, słysząc polecenie ojca i w końcu zabrał się za herbatę, którą praktycznie wypił duszkiem. Teraz już była letnia i idealnie się do tego nadawała.

- Lepiej. - Odezwał się w końcu zmęczonym głosem i nawet uśmiechnął lekko na ostatnie słowa mężczyzny, doceniając ten żart. - Z naszej dwójki to raczej ja musiałbym cię wyciągać z wody... - Wiedział, że to chodziło o metaforę, ale pociągnął żarcik. Odetchnął głęboko. - Przepraszam, że cię tym martwię. - Tak, żałował, że o tym wspomniał, ale wspomniałby chyba i tak. Natomiast rzeczywiście było mu przykro, że swoją osobą sprawiał ojcu zmartwienie i problem. Już nie ważne, niech się dzieje wola Edwarda. Z nią i tak nie miał siły wygrywać. Niech zrobi, co chce, a skoro był skory do pójścia na tę umowę to proszę bardzo. Laurent też chciał coś dostać. Może to i nawet lepiej, że Prewett chciał się zaangażować, może to naprawdę pomoże? Może wtedy złapią tego mordercę szybciej? Naprawdę poczuł się lepiej. Czuł się dobrze z ręką ojca na plecach, tak jakby mógł się na nim całym oprzeć. Oddać mu to wszystko. Zaufać. Choć dobrze wiedział, że Edward daleki był od czystych zagrań.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Edward Prewett (3378), Laurent Prewett (5148)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 10:13
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 07.09.2023, 20:48
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 07.09.2023, 22:45
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 08.09.2023, 22:17
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 08.09.2023, 22:57
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 09.09.2023, 21:50
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 09.09.2023, 22:58
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 14.09.2023, 21:32
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 14.09.2023, 23:05
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 17.09.2023, 17:01
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 17.09.2023, 18:03
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 18.09.2023, 12:38
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 18.09.2023, 13:35
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 24.09.2023, 16:44
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Laurent Prewett - 24.09.2023, 17:13
RE: [12.06.1972] Just like You - przez Edward Prewett - 24.09.2023, 18:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa