18.09.2023, 13:49 ✶
A trzeba było uczyć się w Hogwarcie finite, pomyślał Vincent, kiedy dostrzegł kamień, błyszczący dziwnym światłem i ledwo moment później okazało się, że ten poparzył Geraldine. Spróbował wprawdzie machnąć różdżką, ale bez przekonania i jego czar nie przyniósł żadnego rezultatu. Magia znów płatała figle, czy był za słaby w tej dziedzinie magii? Albo kamienia nie dało się ot tak "uciszyć" magią rozpraszającą? Tego Vincent już nie wiedział...
W innych okolicznościach z pewnością chciałby sobie to znalezisko dokładniej obejrzeć. "Mam wrażenie, że to może wybuchnąć" i iskry, które strzeliły w górę, kiedy Vinnie spróbował innego czaru, przekonały go jednak, że czasem ciekawość to pierwszy krok do Limbo.
- Spierdalamy - zgodził się Vincent. - I to w podskokach, Blondynko, lecimy do Brygadzistów, żeby im powiedzieć, co tutaj leży...
...i że zaczyna się pożar - chociaż w tej chwili, gdy to mówił, Vinnie jeszcze nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów konsekwencji, jakie miała przynieść jego niechęć do nauki czarów rozpraszających. Dopiero kiedy już się oddalili i spojrzał w tył, miał dostrzec ulatający w górę dym i to zachęciło go, aby mimo ran poruszać się szybciej. Dużo, dużo szybciej.
I naprawdę miał nadzieję, że Brygadziści zdołają dotrzeć na miejsce dostatecznie prędko, aby zdołali powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia i sprawić, że w ostatecznym rozrachunku Knieja nie pójdzie z dymem.
W innych okolicznościach z pewnością chciałby sobie to znalezisko dokładniej obejrzeć. "Mam wrażenie, że to może wybuchnąć" i iskry, które strzeliły w górę, kiedy Vinnie spróbował innego czaru, przekonały go jednak, że czasem ciekawość to pierwszy krok do Limbo.
- Spierdalamy - zgodził się Vincent. - I to w podskokach, Blondynko, lecimy do Brygadzistów, żeby im powiedzieć, co tutaj leży...
...i że zaczyna się pożar - chociaż w tej chwili, gdy to mówił, Vinnie jeszcze nie zdawał sobie sprawy z rozmiarów konsekwencji, jakie miała przynieść jego niechęć do nauki czarów rozpraszających. Dopiero kiedy już się oddalili i spojrzał w tył, miał dostrzec ulatający w górę dym i to zachęciło go, aby mimo ran poruszać się szybciej. Dużo, dużo szybciej.
I naprawdę miał nadzieję, że Brygadziści zdołają dotrzeć na miejsce dostatecznie prędko, aby zdołali powstrzymać rozprzestrzenianie się ognia i sprawić, że w ostatecznym rozrachunku Knieja nie pójdzie z dymem.