18.09.2023, 20:38 ✶
Co prawda przerzucie to nie miało żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, ale czuł, że robi tutaj za nieproszonego gościa. Po części było tak przez to, że wciąż męczyły go wyrzuty sumienia, ale przede wszystkim dlatego, że niejako wbił się im w rozmowę. Nie wiedział, o czym tak właściwie mówili, ale nawet jeśli nie było to tajemnicą, nie był z tego typu ludzi, którzy lubią podsłuchiwać. Głównie z tego powodu początkowo chciał zgarnąć swoje rzeczy i uciec, żeby im nie przeszkadzać. Kątem oka dostrzegł jednak, że kobieta przymierza się do zrobienia pobieżnych badań. Wszystko wskazywało na to, że natknął się na jedną z wielu kontrol, które ostatnimi czasy przeprowadzała Flo. W normalnych warunkach nawet on miał czasem dość jej nadopiekuńczości, ale w tej sytuacji ciężko było mu ją winić. Sam zamartwiał się stanem zdrowia Atreusa, a przez to, że na medycynie znał się dość mizernie, pozostawało mu wierzyć na słowo lekarzom. Tyle dobrego, że jeden z nich był jego siostrą. Przynajmniej jej opinii mógł ufać w pełni i nie doszukiwać się ukrytych znaczeń. Bo zdecydowanie nie ulegało wątpliwości to, że obydwojgu mocno zależało na młodszym bracie.
— W poniedziałek? To... wcześnie. Nie spodziewałem się — zaczął, unosząc przy tym brwi w górę. Jego spojrzenie momentalnie poleciało w stronę kobiety, a potem z powrotem do mężczyzny. — Czy chcę wiedzieć, jakim cudem pozwoliłaś mu na tak szybki powrót? Większości swoich pacjentów każesz zostać w łóżku tydzień dłużej na wszelki wypadek, a tutaj... to? — dokończył, nie kryjąc przy tym zdumienia. Nie, żeby mu to przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Informacja, że młody auror już niedługo wróci do pracy, napełniała go spokojem i niejako zmniejszała poczucie winy. Najważniejsze było jednak to, że dochodził do siebie. Bo właśnie to martwiło go do tej pory najbardziej.
— Jeśli w końcu wracasz do pracy, to nawet zniosę te papiery, aczkolwiek uprzedzam, że od teraz przynajmniej część z nich musisz robić sam — odparł rozbawiony, kręcąc przy tym nieco głową. Tak, zdecydowanie brakowało mu tych rozmów. W tej chwili nie rozumiał do końca, czemu brata aż tak bardzo unikał.
Następnie zerknął na wspomniane przez brata dokumenty.
— Trochę papierkowej roboty z ostatnich dni. Nic ciekawego jeśli mam być szczery. Głównie przesłuchania kilku ostatnich osób z Beltane, ale niczego nie widzieli. Męczenie ich nie ma sensu, ale cóż... tego wymagają procedury — westchnął, po czym otworzył dokumenty i zaczął je przeglądać.
— Pewnie stęskniło Ci się staromodne prowadzenie rozmów ze świadkami, co? Może chcesz poćwiczyć na mnie? — zagaił, zerkając na Atreusa z lekkim zaciekawieniem.
— W poniedziałek? To... wcześnie. Nie spodziewałem się — zaczął, unosząc przy tym brwi w górę. Jego spojrzenie momentalnie poleciało w stronę kobiety, a potem z powrotem do mężczyzny. — Czy chcę wiedzieć, jakim cudem pozwoliłaś mu na tak szybki powrót? Większości swoich pacjentów każesz zostać w łóżku tydzień dłużej na wszelki wypadek, a tutaj... to? — dokończył, nie kryjąc przy tym zdumienia. Nie, żeby mu to przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Informacja, że młody auror już niedługo wróci do pracy, napełniała go spokojem i niejako zmniejszała poczucie winy. Najważniejsze było jednak to, że dochodził do siebie. Bo właśnie to martwiło go do tej pory najbardziej.
— Jeśli w końcu wracasz do pracy, to nawet zniosę te papiery, aczkolwiek uprzedzam, że od teraz przynajmniej część z nich musisz robić sam — odparł rozbawiony, kręcąc przy tym nieco głową. Tak, zdecydowanie brakowało mu tych rozmów. W tej chwili nie rozumiał do końca, czemu brata aż tak bardzo unikał.
Następnie zerknął na wspomniane przez brata dokumenty.
— Trochę papierkowej roboty z ostatnich dni. Nic ciekawego jeśli mam być szczery. Głównie przesłuchania kilku ostatnich osób z Beltane, ale niczego nie widzieli. Męczenie ich nie ma sensu, ale cóż... tego wymagają procedury — westchnął, po czym otworzył dokumenty i zaczął je przeglądać.
— Pewnie stęskniło Ci się staromodne prowadzenie rozmów ze świadkami, co? Może chcesz poćwiczyć na mnie? — zagaił, zerkając na Atreusa z lekkim zaciekawieniem.