18.09.2023, 22:24 ✶
Spojrzenie jasnych oczów wpatrywało się w lustrzaną taflę, kiedy próbował usilnie zawiązać muszkę. Palce poruszyły sie znowu, próbując wykonać węzeł, ale coś kolejny raz poszło nie tak i efekt był zwyczajnie średni. Westchnął więc i rozplótł materiał, by ponownie, tym razem wolniej, zacząć go wiązać.
Czuł pewnego rodzaju ekscytację, tak dobrze znajomą i pojawiającą się, kiedy czekał go wieczór przy stoliku do kart. Jak do tej pory rozgrywki przynosiły zyski, na tyle by w kieszeniach pobrzękiwały przyjemnie wygrane pieniądze, które sprawiały że czuł się niczym król.
Spojrzał w bok, na moment odrywając się od swojego kołnierzyka, kiedy odezwał się do niego Mark, szybko jednak powrócił do lustra, skończył wiązać i wreszcie odetchnął z ulgą, wyraźnie zadowolony z osiągniętego efektu.
- Nie mogę ja jej pocałować? - spojrzał na brata w ten charakterystyczny dla siebie sposób, z szelmowskim uśmiechem przyczepionym do ust. - Wydajesz się, jakbyś wszystko już sobie obmyślił. Wiesz jak wygląda jej mąż, do czego ma skłonności, a ja... - podszedł do brata, widząc jak ten siłuje się z muszką podobnie do niego. - Ja zawsze radziłem sobie z kobietami lepiej od ciebie - zawyrokował wreszcie, kiedy udało mu się zawiązać ją za pierwszym razem, a potem z zadowoleniem poklepał Marka po ramieniu. Parę tańców z pannami, a potem znalezienie się przy stoliku z kartami brzmiało absolutnie pysznie, jednak skoro już brat dzielił się z nim jego pomysłem, to w grę nie wchodziła odmowa. O wiele bardziej jednak wolał pouganiać się za Brenną, jak zaganiać jej męża na miejsce zbrodni.
Czuł pewnego rodzaju ekscytację, tak dobrze znajomą i pojawiającą się, kiedy czekał go wieczór przy stoliku do kart. Jak do tej pory rozgrywki przynosiły zyski, na tyle by w kieszeniach pobrzękiwały przyjemnie wygrane pieniądze, które sprawiały że czuł się niczym król.
Spojrzał w bok, na moment odrywając się od swojego kołnierzyka, kiedy odezwał się do niego Mark, szybko jednak powrócił do lustra, skończył wiązać i wreszcie odetchnął z ulgą, wyraźnie zadowolony z osiągniętego efektu.
- Nie mogę ja jej pocałować? - spojrzał na brata w ten charakterystyczny dla siebie sposób, z szelmowskim uśmiechem przyczepionym do ust. - Wydajesz się, jakbyś wszystko już sobie obmyślił. Wiesz jak wygląda jej mąż, do czego ma skłonności, a ja... - podszedł do brata, widząc jak ten siłuje się z muszką podobnie do niego. - Ja zawsze radziłem sobie z kobietami lepiej od ciebie - zawyrokował wreszcie, kiedy udało mu się zawiązać ją za pierwszym razem, a potem z zadowoleniem poklepał Marka po ramieniu. Parę tańców z pannami, a potem znalezienie się przy stoliku z kartami brzmiało absolutnie pysznie, jednak skoro już brat dzielił się z nim jego pomysłem, to w grę nie wchodziła odmowa. O wiele bardziej jednak wolał pouganiać się za Brenną, jak zaganiać jej męża na miejsce zbrodni.