19.09.2023, 02:10 ✶
Magiczne stworzenia zawsze były ciekawymi istotami do obserwacji i pogłębiania wiedzy na ich temat rozwoju, zachowań, pożywienia i rozmnażania. Wiele z nich miało coś wspólnego z pospolitymi zwierzętami znanymi mugolom. Wiele innych miało bardzo interesujące i rzadkie zdolności magiczne. Nie inaczej było z abraksanami. Samo ujrzenie tych wspaniałych i silnych koni, było czymś wyjątkowym. Poza pracą w Ministerstwie, Nicholas pomagał w rodzinnej organizacji, kiedy tylko mógł. Z tego względu, że jego bracia przestali być bardziej aktywni i jakby odcięli od obowiązków, przejął ich zadania. Choćby na czas, aż ojciec znajdzie jakieś zastępstwo. Tak też tego dnia, postanowił pojawić się w New Forest, gdzie podobno znajdowały się jedne z ciekawych okazów magicznych stworzeń.
Na przestrzeni lat, odkąd ostatni raz widział się z Lukrecją, zmienił wewnętrznie. Jego chłód w oczach był głębszy. Jego aura w czerni ciemniejsza. Kolorystyka odzienia pozostawała zimna bez zmian, najczęściej będąc czernią. Wstąpił na ścieżkę, która była ciemniejsza od tej, na której był lata temu. Zapomniał o anielskim świetle. Ale czy na pewno? Bezsenność. Ona była dla niego jak klątwa. Gdy nie mógł spać, jego myśli krążyły wokół jego osoby. Jego delikatnej skóry, nietypowego koloru oczu, uległości. Chciał zapomnieć. Robił wszystko co mógł. Działało. Ale przychodziły momenty, w których on wracał w jego głowie. Niczym wspomnienie. Ciekawość, co się z nim stało. Odfrunął? Najlepiej do innego kraju.
Przybywając na to miejsce, Nicholas rozejrzał się nie po to, aby podziwiać przyrodę, ale prawdopodobnie szukając interesujących magicznych stworzeń. Może będzie gatunek, jakiego nie zna? Czy może dowie nowych odkryć na temat innych gatunków?
Oprowadzony został przez tutejszego pracownika. Wypytał o abraksany, ale więcej informacji uzyskałby od samego właściciela tego rezerwatu. Idealnie się złożyło, że ów oczekiwana osoba się podobno pojawiła. A może i nie? Nicholas słysząc ruch, a potem pojawił się on.
„Jego twarz wygląda znajomo…” – odruch myślowy, jaki zawitał w głowie Yaxleya. Był on jednak w oddali. Ale kiedy ptak odleciał a on się zbliżył, nie poznawał go. Nicholas nie ukrywał w sobie zaskoczenia. Właśnie Diabeł, wrócił do Anioła. Światło, przyciągnęło Ciemność. Kto w takim razie szukał kogo? Czy pieśń ma szansę znów się roznieść po niebie?
Yaxley usłyszawszy przywitanie i pytanie, nie mógł oderwać od niego spojrzenia.
- Czy możemy zostać sami?
Pytanie skierował do czarnoskórego mężczyzny, który mu towarzyszył. Yaxley chciał zostać Lukrecją. Pamiętał jego twarz. Jego ciało. Ale teraz, wydawał się być inny. Niekoniecznie w pozytywnym słowa znaczeniu. Duży ubytek na wadze, lecz spojrzenie było pewniejsze, inteligentniejsze. Inne, niż wtedy.
U Nicholasa, Laurentowi znajomy mógł się wydawać głos mężczyzny. Czy może nie pamiętał tego?
Musiał pamiętać, że przyszedł tutaj w interesie.
- Chciałem zobaczyć abraksany.
Rzucił krótko. Konkretny cel swojego przybycia. W szczegóły zagłębi się później, jeżeli do nich zostanie zabrany. Zostaną mu pokazane. Nie przedstawiał się, gdyż tego samego nie zrobił Lukrecja. Nicholas sprawdzał tym samym, ile pamiętał z przed lat.
Na feniksa, rzucił jedynie okiem. Gdyby nie to, że Lukrecja się pojawił, zapewne i ten ognisty ptak zabrał całą uwagę Nicholasa. To bardzo cudowne i magiczne stworzenie, posiadające interesujące umiejętności.
Na przestrzeni lat, odkąd ostatni raz widział się z Lukrecją, zmienił wewnętrznie. Jego chłód w oczach był głębszy. Jego aura w czerni ciemniejsza. Kolorystyka odzienia pozostawała zimna bez zmian, najczęściej będąc czernią. Wstąpił na ścieżkę, która była ciemniejsza od tej, na której był lata temu. Zapomniał o anielskim świetle. Ale czy na pewno? Bezsenność. Ona była dla niego jak klątwa. Gdy nie mógł spać, jego myśli krążyły wokół jego osoby. Jego delikatnej skóry, nietypowego koloru oczu, uległości. Chciał zapomnieć. Robił wszystko co mógł. Działało. Ale przychodziły momenty, w których on wracał w jego głowie. Niczym wspomnienie. Ciekawość, co się z nim stało. Odfrunął? Najlepiej do innego kraju.
Przybywając na to miejsce, Nicholas rozejrzał się nie po to, aby podziwiać przyrodę, ale prawdopodobnie szukając interesujących magicznych stworzeń. Może będzie gatunek, jakiego nie zna? Czy może dowie nowych odkryć na temat innych gatunków?
Oprowadzony został przez tutejszego pracownika. Wypytał o abraksany, ale więcej informacji uzyskałby od samego właściciela tego rezerwatu. Idealnie się złożyło, że ów oczekiwana osoba się podobno pojawiła. A może i nie? Nicholas słysząc ruch, a potem pojawił się on.
„Jego twarz wygląda znajomo…” – odruch myślowy, jaki zawitał w głowie Yaxleya. Był on jednak w oddali. Ale kiedy ptak odleciał a on się zbliżył, nie poznawał go. Nicholas nie ukrywał w sobie zaskoczenia. Właśnie Diabeł, wrócił do Anioła. Światło, przyciągnęło Ciemność. Kto w takim razie szukał kogo? Czy pieśń ma szansę znów się roznieść po niebie?
Yaxley usłyszawszy przywitanie i pytanie, nie mógł oderwać od niego spojrzenia.
- Czy możemy zostać sami?
Pytanie skierował do czarnoskórego mężczyzny, który mu towarzyszył. Yaxley chciał zostać Lukrecją. Pamiętał jego twarz. Jego ciało. Ale teraz, wydawał się być inny. Niekoniecznie w pozytywnym słowa znaczeniu. Duży ubytek na wadze, lecz spojrzenie było pewniejsze, inteligentniejsze. Inne, niż wtedy.
U Nicholasa, Laurentowi znajomy mógł się wydawać głos mężczyzny. Czy może nie pamiętał tego?
Musiał pamiętać, że przyszedł tutaj w interesie.
- Chciałem zobaczyć abraksany.
Rzucił krótko. Konkretny cel swojego przybycia. W szczegóły zagłębi się później, jeżeli do nich zostanie zabrany. Zostaną mu pokazane. Nie przedstawiał się, gdyż tego samego nie zrobił Lukrecja. Nicholas sprawdzał tym samym, ile pamiętał z przed lat.
Na feniksa, rzucił jedynie okiem. Gdyby nie to, że Lukrecja się pojawił, zapewne i ten ognisty ptak zabrał całą uwagę Nicholasa. To bardzo cudowne i magiczne stworzenie, posiadające interesujące umiejętności.