08.11.2022, 23:39 ✶
- Gadanie... Byłem głodny, taka ze mnie miękka faja, że nie wytrzymam chwili bez żarcia.- Yaxley zaczęła przedrzeźniać Longbottoma. Powinien myśleć GŁOWĄ, a nie żołądkiem, na Merlina. Szczególnie przed treningami, później będzie dochodziło do sytuacji jak ta. Miała nadzieję, że to doświadczenie się na coś przyda i nauczy go co nieco.
Zauważyła zdziwienie malujące się na jego twarzy, w momencie w którym skomentowała jego aparycję. Ślepy by zobaczył tą rozdziawioną gębę. - Nie machaj mi tym palcem, bo Ci go złamie!- No przecież mówiła całą prawdę. Erik ostatnio wyglądał naprawdę źle, przynajmniej jak na siebie, trochę nawet jak swój cień. - Oczywiście, w to nie można wątpić, wszyscy wiemy, że z Ciebie mister, większość chłopaków nie umywa Ci się do pięt, ba nawet się myjesz czasami i nie śmierdzisz jak ta cała banda dzbanów, ale nie o to mi chodzi.- Zaakcentowała szczególnie końcówkę zdania. - Zadbaj o siebie, o swoje zdrowie.- Rzekła tym razem nieco ciszej.
Zaklaskała z aprobatą słysząc kolejne słowa Erika, zbliżyła się nawet do niego. - Cieszy mnie to, co usłyszałam. Ty to jednak jesteś całkiem rozsądny, wiesz?- podobało jej się to, że przyznał jej rację i stwierdził, że więcej tego nie zrobi. Gdyby każdy uczył się na błędach tak szybko jak on, to świat byłby piękniejszym miejscem.
Trochę niezręcznie jej było mówić o tym, że znała jego tajemnicę. Gdzieś tam jednak, w głębi chciała, żeby wiedział, że ona wie. Zawsze mógł przyjść z nią na ten temat porozmawiać, a i ona nie zamierzała nikomu nic o tym wspominać. Zdawała sobie sprawę, że i tak musi mu być ciężko, przecież całe jego życie się zmieniło. Musiał przywyknąć do bestii, która w nim żyła. - Dla mnie, nie jest to żaden problem. Jeśli będziesz miał gorszy dzień, czy potrzebował czegokolwiek - to jestem.- Powiedziała może nieco zbyt ckliwie, jednak chciała, aby poczuł jej wsparcie. - Na mojego brata musisz uważać, kto wie, co mu strzeli do tego durnego łba. Spróbuję z nim porozmawiać, jakoś nakłonić go do dochowania tajemnicy.- Czy na to pójdzie? To się dopiero okaże.
- Czy Ty umarłaś przez to, że przyszłaś ryczeć do łazienki?- Gerry wróciła do ducha, skoro już zaczęli tę konwersację. Nie mogła się nadal nadziwić, jakie to było żałosne stworzenie. - Po śmierci nadal tak jęczysz? - nie mogła się powstrzymać od komentarza. - Jesteś przecież duchem, powinnaś straszyć, a nie się nad sobą użalać...- Może zasugeruje się jej opinią.
Wtedy zwróciła uwagę, że Marta wspominała coś o oczach. Spoważniała. - Jakie to były oczy, jakieś stworzenie? Istota magiczna?- jej zmysł łowcy zaczynał przetwarzać informacje. - Czy ktoś poza Tobą zginął tutaj w ten sposób?
Zauważyła zdziwienie malujące się na jego twarzy, w momencie w którym skomentowała jego aparycję. Ślepy by zobaczył tą rozdziawioną gębę. - Nie machaj mi tym palcem, bo Ci go złamie!- No przecież mówiła całą prawdę. Erik ostatnio wyglądał naprawdę źle, przynajmniej jak na siebie, trochę nawet jak swój cień. - Oczywiście, w to nie można wątpić, wszyscy wiemy, że z Ciebie mister, większość chłopaków nie umywa Ci się do pięt, ba nawet się myjesz czasami i nie śmierdzisz jak ta cała banda dzbanów, ale nie o to mi chodzi.- Zaakcentowała szczególnie końcówkę zdania. - Zadbaj o siebie, o swoje zdrowie.- Rzekła tym razem nieco ciszej.
Zaklaskała z aprobatą słysząc kolejne słowa Erika, zbliżyła się nawet do niego. - Cieszy mnie to, co usłyszałam. Ty to jednak jesteś całkiem rozsądny, wiesz?- podobało jej się to, że przyznał jej rację i stwierdził, że więcej tego nie zrobi. Gdyby każdy uczył się na błędach tak szybko jak on, to świat byłby piękniejszym miejscem.
Trochę niezręcznie jej było mówić o tym, że znała jego tajemnicę. Gdzieś tam jednak, w głębi chciała, żeby wiedział, że ona wie. Zawsze mógł przyjść z nią na ten temat porozmawiać, a i ona nie zamierzała nikomu nic o tym wspominać. Zdawała sobie sprawę, że i tak musi mu być ciężko, przecież całe jego życie się zmieniło. Musiał przywyknąć do bestii, która w nim żyła. - Dla mnie, nie jest to żaden problem. Jeśli będziesz miał gorszy dzień, czy potrzebował czegokolwiek - to jestem.- Powiedziała może nieco zbyt ckliwie, jednak chciała, aby poczuł jej wsparcie. - Na mojego brata musisz uważać, kto wie, co mu strzeli do tego durnego łba. Spróbuję z nim porozmawiać, jakoś nakłonić go do dochowania tajemnicy.- Czy na to pójdzie? To się dopiero okaże.
- Czy Ty umarłaś przez to, że przyszłaś ryczeć do łazienki?- Gerry wróciła do ducha, skoro już zaczęli tę konwersację. Nie mogła się nadal nadziwić, jakie to było żałosne stworzenie. - Po śmierci nadal tak jęczysz? - nie mogła się powstrzymać od komentarza. - Jesteś przecież duchem, powinnaś straszyć, a nie się nad sobą użalać...- Może zasugeruje się jej opinią.
Wtedy zwróciła uwagę, że Marta wspominała coś o oczach. Spoważniała. - Jakie to były oczy, jakieś stworzenie? Istota magiczna?- jej zmysł łowcy zaczynał przetwarzać informacje. - Czy ktoś poza Tobą zginął tutaj w ten sposób?