08.11.2022, 23:56 ✶
Geraldine może nie należała do salonowych wyjadaczy, jednak kiedy chodziło o Gio nie potrafiła odmówić towarzyszenia mu na tego typu wydarzeniach. Jakoś tak się utarło, że często pojawiali się na nich razem. Jedno i drugie w słusznym wieku, nie udało im się jeszcze poznać swoich drugich połówek. Panna Yaxley też nie miała nic przeciwko temu, aby raz na jakiś poczuć się jak kobieta. Może większość czasu spędzała w krzakach, czy innych zaroślach, jednak od święta dobrze było założyć sukienkę i poczuć się jak prawdziwa dama. Szczególnie w towarzystwie takiego wspaniałego jegomościa.
- Przepraszam Cię jeszcze raz, ale krew druzgotków okropnie trudno domyć z włosów. Źle to wszystko oszacowałam.- Rzekła do Gio ze skruchą w głosie. Oczywiście, że to spóźnienie, to była jej wina. Wiedziała jednak, że jej wybaczy - jak zawsze zresztą. Całkiem wyrozumiale podchodził do jej częstej niesubordynacji.
Geraldine ubrała na siebie bordową sukienkę na cienkich ramiączkach, która kończyła się jej gdzieś przed kolanem. Starała się leczyć z kompleksu swego ponadprzeciętnego wzrostu, demonstrowała więc w ten sposób swoje nogi, które były bardzo długie. Obcasy odpuściła i bez nich była wystarczająco wysoka.
Właściwie to nawet cieszyła się z tego, że będzie miała szansę spotkać rodzeństwo Longbottom. Wszak w czasach nauki w Hogwarcie spędziła godziny na boisku ćwicząc różne akrobacje na miotłach z Erikiem. Miło będzie go znowu zobaczyć, a jakoś tak w dorosłym życiu jednak brakowało okazji.
- Możemy się trochę znieczulić, rozmowy wtedy będą zdecydowanie łatwiejsze.- Powiedziała cicho do Gio, może lepiej, aby nikt nie usłyszał, że nie umie prowadzić takich konwersacji na trzeźwo. - Doszły mnie słuchy, że ma być jakaś licytacja, zamierzasz złapać jakieś fanty? - W sumie to nawet była ciekawa, co będzie można wylicytować. Może znajdzie i coś dla siebie?
- Przepraszam Cię jeszcze raz, ale krew druzgotków okropnie trudno domyć z włosów. Źle to wszystko oszacowałam.- Rzekła do Gio ze skruchą w głosie. Oczywiście, że to spóźnienie, to była jej wina. Wiedziała jednak, że jej wybaczy - jak zawsze zresztą. Całkiem wyrozumiale podchodził do jej częstej niesubordynacji.
Geraldine ubrała na siebie bordową sukienkę na cienkich ramiączkach, która kończyła się jej gdzieś przed kolanem. Starała się leczyć z kompleksu swego ponadprzeciętnego wzrostu, demonstrowała więc w ten sposób swoje nogi, które były bardzo długie. Obcasy odpuściła i bez nich była wystarczająco wysoka.
Właściwie to nawet cieszyła się z tego, że będzie miała szansę spotkać rodzeństwo Longbottom. Wszak w czasach nauki w Hogwarcie spędziła godziny na boisku ćwicząc różne akrobacje na miotłach z Erikiem. Miło będzie go znowu zobaczyć, a jakoś tak w dorosłym życiu jednak brakowało okazji.
- Możemy się trochę znieczulić, rozmowy wtedy będą zdecydowanie łatwiejsze.- Powiedziała cicho do Gio, może lepiej, aby nikt nie usłyszał, że nie umie prowadzić takich konwersacji na trzeźwo. - Doszły mnie słuchy, że ma być jakaś licytacja, zamierzasz złapać jakieś fanty? - W sumie to nawet była ciekawa, co będzie można wylicytować. Może znajdzie i coś dla siebie?