• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye

[05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#16
19.09.2023, 23:51  ✶  
- Może. A może za szybko poszedłem do przodu - rzucił cicho. To nie było coś, nad czym zastanawiał się pierwszy raz, bo im dłużej mijało od Beltane, tym bardziej zdawało się go to wszystko męczyć. W pewien sposób miał wrażenie, że czający się wewnątrz niego chłód ogarniał nie tylko jego ciało, ale i coś więcej. Był tym zwyczajnie zmęczony, a jednocześnie walczył o to, żeby nie dać tego po sobie poznać nikomu, a jeśli już mu się zdarzyło potknąć i powiedzieć komuś za dużo, panicznie wręcz próbował cofnąć swój błąd. Ale czy to faktycznie był błąd? Może gdyby postanowił wreszcie wszystko z siebie wylać, to wtedy by mu ulżyło i życie stałoby się prostsze?
Ale Longbottom do takich jednostek nie należała, nawet jeśli był w stanie z ręką na sercu powiedzieć jej, że nie życzył nikomu podobnych przygód i powikłań. Mimo łączącej ich więzi każda komórka jego ciała wzbraniała się przed rozplątaniem języka i pokonaniem tego niewidzialnego muru, który stawiał dookoła siebie już wcześniej. Jego problemy musiał zachować dla siebie, nawet jeśli jej sugestie mogły być interpretowane jako chęć podsunięcia mu jakiegokolwiek rozwiązania. Jako chęć pomocy.
Wyłapał to jej zmieszanie, początkowo biorąc je za coś, co mogło świadczyć o tym, że reszta dostała podobne listy. Gdyby mu odpowiedziała w ten sposób, byłby w stanie jej w to uwierzyć, nawet bez jakiegoś dłuższego zagapiania się na nią, szczególnie że ich rozmowa zdawała się toczyć całkiem przyjemnym, powolnym rytmem. Cóż, zdecydowanie nie spodziewał się tego, co zamiast padło z jej ust.
Uniósł lekko brwi, a zaraz potem zmarszczył je, jakby nie do końca obejmując całość jej wypowiedzi. Jakby jej sens napływał do niego powoli. Co za ironia, że adresatem enigmatycznej wiadomości była akurat ona. Jakaś myśl zaiskrzyła się delikatnie, nagle rozdmuchana tą rewelacją i wiążącą ich magią. Że pomimo tego, iż tak usilnie go unikała, nie pozostawała całkowicie obojętna. Czy była to zwykła ludzka przyzwoitość, czy może zależna od rytuału troska, w pewien sposób jej zależało. Szybko jednak i brutalnie zdusił tę myśl w sobie, a gdyby tylko mógł, to pewnie od razu by o niej zapomniał, jakby nigdy nie istniała. Miło było myśleć, że komuś na tobie zależało, ale przez to w jaki sposób w ogóle uwikłali się we własne towarzystwo, nie mógł zignorować tego, co przecież sam powiedział już wcześniej. Że wszystko to było fałszywe.
- Twoją twarz? - zapytał wciąż nieco oszołomiony, jakby była to jedyna rzecz, którą wyłowił z tego wszystkiego co do niego powiedziała. I trochę faktycznie tak było, bo spodziewał się kogokolwiek innego, jako adresata notki. Może jakiegoś nieśmiałego kapłana albo kapłanki? Ba, jak nad tym pomyśleć, to pierwszą która przychodziła mu do głowy wcześniej, była Sarah, ale teraz kiedy się nad tym zastanawiał, to czemu miałaby wysyłać takie rzeczy anonimowo? - Tak, wspominała - potwierdził tylko, chociaż czy faktycznie było to potrzebne? Mavelle pewnie zdała już Brennie szczegółową relację z tego, co działo się w tym ich małym domku, o ile Longbottomowie nie mieli go obłożonego jakimś magicznym podsłuchem.
Kiedy słuchał o tym co działo się, kiedy przeżywali te wspomnienia, sam nie był pewien czy żałował że za późno się do tego Limbo dostał. Gdyby zasłabł na akcji, albo kompletnie nie wiedział kim jest, albo gdyby komuś coś zrobił... nawet nie chciał o tym myśleć.
- Ah, o to chodzi - mruknął wreszcie. Cóż, jak tak na to spojrzeć, to miało to sens. - Jeśli faktycznie się tam wybierzecie, możecie potem dać znać jak wam poszło - sam nie kwapił się do wycieczki (jeszcze), trochę licząc na to, że nawet jeśli rozwiązanie nie znajdowało się aktualnie na wyciagnięcie ręki, to niedługo zacznie je chociaż odrobinę widać na końcu tego obrzydliwego, okropnie zimnego tunelu.
Powiódł za nią spojrzeniem, kiedy ześlizgnęła się z murku, który zajmowali sobie do tej pory. Przez moment zwyczajnie przeglądał w głowie wszystkich Crouchów, których przyszło mu w życiu poznać, ale po chwili zastanowienia doszedł do wniosku, że chyba akurat o tej konkretnej jeszcze nie przyszło mu słyszeć.
- Nie znam, co znaczy, że pasuje idealnie - skomentował z lekkim uśmiechem. Nieznana klątwołamaczka, która dodatkowo praktykowała sobie na jakichś starożytnych, zapomnianych klątwach - brzmiała w sam raz. Drgnął, wyciągając do niej rękę, jakby bojąc się, że po tych słowach natychmiast odwróci się i ruszy ścieżką w drogę powrotną. Nie mógł za nią iść, albo raczej nie powinien, bo nawet jakby bardzo tego chciał, albo po prostu żeby została jeszcze trochę dłużej, rozsądek podpowiadał mu co innego. Nie na tyle głośno jednak, by powstrzymać go przed pochwyceniem jej delikatnie za dłoń, żeby zatrzymać ją jeszcze na chwilę.
- Brenna - powiedział miękko, spojrzeniem odszukując jej oczy. - Chciałem ci jeszcze podziękować. Laurent powiedział mi co się stało. Gdyby nie ty, mogło się to skończyć o wiele gorzej - w jego głosie dało się wyczuć szczerą ulgę, bo co innego mógł w tej sytuacji odczuwać? Florence wybiegła z domu jak oparzona, kiedy otrzymała od Prewetta sowę i nawet jeśli Atreus udawał, że nie było się czym martwić, że on się nie martwił, to wcale tak nie było. Snujący się po cudzych snach napastnik szalał już od dłuższego czasu i nawet jeśli już wcześniej wspominała o nim nawet sama Longbottom, to w momencie kiedy ktoś tak bliski mu jak Laurent miał z nim do czynienia, zaczęło się robić nieprzyjemnie. Słyszeć o niedoli innych to jedno, martwić się w takich sytuacjach o Brennę to drugie, bo to zależne było przede wszystkim od działania wiążącej ich więzi, która nie dawała im spokoju - gdy nie to i jej wzmianka o wydarzeniu, w ogóle nie wiedziałby, że coś jej się stało, albo że została ranna. Czytać jednak od samego Laurenta o tym koszmarze w połączeniu z ostatnimi frustracjami było czymś na zupełnie innym poziomie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (5005), Brenna Longbottom (4579)




Wiadomości w tym wątku
[05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 15.09.2023, 20:55
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 15.09.2023, 23:05
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 15.09.2023, 23:30
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 00:18
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 07:23
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 11:01
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 11:43
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 12:59
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 20:18
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 16.09.2023, 22:46
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 16.09.2023, 23:27
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 17.09.2023, 01:04
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 17.09.2023, 11:36
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 17.09.2023, 20:39
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 17.09.2023, 21:38
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 19.09.2023, 23:51
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Brenna Longbottom - 20.09.2023, 00:20
RE: [05.06.72, ruiny porośnięte bluszczem] So let it die and say goodbye - przez Atreus Bulstrode - 20.09.2023, 00:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa